Archiwa tagu: Biedronka

CREMANT za DYCHĘ! :)

Czekam na nową ofertę Biedronki. Nie ukrywam – może być ciekawie, bo Europa Środkowa daje niezłe pole do popisu w przedziale cenowym dyskontowych Klientów. Poprzedniej selekcji włoskiej, jak (nie)widzieliście, nie recenzowałem na łamach bloga, gdyż wśród 6 przesłanych do degustacji win jedno było względnie warte polecenia, ale i tak nie wróciłbym po kolejną butelkę do Owada.

Continue reading CREMANT za DYCHĘ! :)

WOJNY PORTUGALSKIE #1

W nowej ofercie Biedronki największe emocje wzbudziła jedna etykieta – dobrej klasy wino Quinta do Vallado Douro Tinto 2012. Solidna pozycja, wyrazista czerwień, dość mocno zbudowana w cenie 29,99. Etykieta ukradziona Mielżyńskiemu, który z producentem współpracuje od wielu lat. Szerzej historię, która nie jest wcale precedensem, opisał Wojtek Bońkowski na Winicjatywie. Piękny jest jej morał – czasem „mały” może więcej! Obecnie Vallado z 2011 (lepszego rocznika) jest dostępne taniej (dosłownie o kilkadziesiąt groszy – ALE JEDNAK!) niż w Biedronce. Chylę czoła!

 

0003BBB6C1C4A6

 

Continue reading WOJNY PORTUGALSKIE #1

BIEDROŃSKA PORTUGALIA – dobra na Święta?

Czasu ostatnio było mało, ale kilka fajnych win do kieliszka wpadło. Całkiem nieźle spisała się Biedronka, choć wszystkiego recenzować nie będę. O dziwnych wypadkach i antymedalowej ofercie napisał już Redaktor Naczelny Wojtek Bońkowski, zatem dyskontowej ściemy tłumaczyć już nie muszę. Kilka naprawdę dobrych win jednak się trafiło. No i owad znów pokazuje, że w Portugalii czuje się najlepiej! Continue reading BIEDROŃSKA PORTUGALIA – dobra na Święta?

!HOLA BIEDRONKA! czyli dyskontowa Hiszpania

Na oficjalną prezentację nowej oferty Biedronki dotrzeć nie mogłem. Jednak dyskont przysłał 6 butelek do degustacji, które otworzyliśmy w dość sporym gronie, podejmując próbę rzetelnej oceny próbek. Wyniki naszego test panelu znajdziecie poniżej. A krótko przedstawiając sprawę: 50% win jest na poziomie przeciętne lub dobre-, druga połowa mało pijalna. Warto poczytać, co może przynieść nieco przyjemność, żeby później nie wylewać całych butelek. I chociaż obiegowa opinia w blogosferze jest raczej z wydźwiękiem na plus i podkreśleniem, że w tej ofercie nie ma win całkowicie złych, to ja twierdzę nieco inaczej.

DSC_0346

ALVAREZ DE TOLEDO GODELLO LUIS VARELA 2010, Bierzo
Ładny nos, mocno owocowy i przyjemny, o nutach tropikalnych (banan, mango, ananas) dojrzałej brzoskwini (białej), gruszki Williams i cytrusowych. Intensywny i ciekawy. W ustach aromaty się powtarzają, ale są dużo delikatniejsze, całość wydaje się rozwodniona. Struktura ma jeden, poważny problem – wybija się alkohol. Całość jest zbyt delikatna, w towarzystwie nawet lekkiego jedzenia ginie całkowicie. Reszta ok. Przy swojej cenie mógłby to być hit na lato zamiast vinho verde. W lutym to wino ma niewielką rację bytu. 19,99pln to niby nie dużo, ale ja poważnie zastanowię się przed sięgnięciem po kolejną butelkę. Brawo za mało znany szczep z niezbyt popularnej apelacji, tylko czy Klienci są na to gotowi?

DSC_0350

SANTANA TINTO TEMPRANILLO 2010, VDT Castilla
Średni nos o aromacie niedojrzałych owoców i przejrzałej wiśni, właściwie niewiele poza tym. Usta płytkie, krótkie, o nadmiernej kwasowości i alkoholu. Trochę odklejona beczka (raczej wióry i to źle użyte niż dębina z prawdziwego zdarzenia, ale na kontretykiecie dumnie pręży się dębowa beczka), sztuczny aromat kokosowo-maślany. Osobiście odradzam. Za 9,99pln może posłużyć jako dobra marynata do mięsa. Kieliszek szkoda brudzić – jak pić, to ze szklanki

CASA SAFRA RESERVA 2007, Terra Alta
utlenione, wykluczone z oceny podczas panelu.

DSC_0347

ENATE CABERNET SAUVIGNON MERLOT 2009, Somontano
Trochę kiszonki w nosie, mocne śliwki i ciemne owoce. Usta dobrze zrównoważone i solidne, choć dżemowate i przyciężkawe. Nowoczesne wino, naśladujące styl Ribera del Duero. Może się podobać, zwolennikom gatunku nawet bardzo. Dość długie. Za 24,99pln dobra propozycja. Bargain is a bargain!

DSC_0349

CLOS MONTEBUENA RESERVA 2005, Rioja
Dobrze ułożone wino, modernistyczne, ale w dobrym znaczeniu – ładnie wtopiona beczka, wyraźny i całkiem soczysty owoc. Sporo czereśni, wiśni w likierze, poziomek i trochę czekolady, dalej herbata i niceo tytoniu. Usta nieźle skomponowane, ułożone pomiędzy kwasowością, dobrze wtopionym garbnikiem i wkomponowanym alkoholem. Ciężkie, dość wyraziste, choć nie najwyższych lotów. Warte uwagi, w tej cenie, ale zapomnijcie, że to reserva z Riojy.

DSC_0353

MONASTERIO DE LAS VINAS CRIANZA 2008, Carinena
Solidnie zrobione wino, o aromatach dojrzałych owoców, z ładnie wtopioną beczką. Chętnie sięga się po kolejny łyk. Przyzwoita budowa – zrównoważone i całkiem świeże. Finisz nieco krótki. 89 punktów od Parkera to absurd, ale wypić można, nawet ze smakiem, Przy cenie 16,99pln warte zainteresowania. [w kilku recenzjach na innych blogach i portalach doszukano się sporego przykurzenia i zmęczenia czasem tej butelki. mój egzemplarz tego problemu nie wykazywał. pytanie – na ile to moje szczęście, a ile butelek faktycznie ma już problemy, chociażby przez złe przechowywanie, bo zapewne taka jest przyczyna problemu]. 

________________________________________________

Powiem tak – nawet jak na dyskont jest to oferta jakościowa klasy przeciętnej z minusem, a same wina są mało reprezentatywne dla regionów. Wypadają na poziomie akceptowalnym w zestawieniu cena/jakość. Przy okazji zakupów w Biedronce można wrzucić butelkę do koszyka (wiedząc co jest warte uwagi), ale tylko jeśli nie macie czasu jechać/podejść po nic innego. Poza tym etykiety, które sprawiły się względnie dobrze to odgrzewany kotlet z poprzednich promocji hiszpańskich. Nowości wypadają blado.

Próbowane później wina z Roussillon (Domaine Sarda-Malet) zmiotły całkowicie ofertę owada. Były to podstawowe butelki producenta z okolic Perpignan, a w dodatku otwarte już przez 48h! Tyle w kwestii komentarza od autora.

Wina otrzymałem do degustacji od Biedronki, w panelu degustacyjnym wzięło udział 6 osób, oceny były zgodne – zwłaszcza negatywne.

WAKCYJNA BASTA – portfela nie oszukasz!

Przez okres mijających wakacji piłem najróżniejsze wina, poszukując głównie najtańszych (znośnych) butelek białych i różowych. Opróżniłem sporo szkła do 10pln, narażając na szwank własną wątrobę i zmysły organoleptyczne. Próbowałem butelek poniżej 20pln, które aspirowały do miana wakacyjnych przebojów niczym niezapomniane kobiety, które były gorące i lubiły brąz. Dziś jednak, jako ten syn marnotrawny staję przed Wami i mówię wprost – na poznański sposób chciałem oszukać własny portfel i wylałem do zlewu więcej złotówek, niż w winnej postaci byłem w stanie przelać przez własne gardło. Nie zawsze warto oszczędzać. Jeśli chcecie wypić naprawdę tanie wino, którego smak przyniesie Wam na myśl wakacyjne rozkosze, udajcie się (zamiast do dyskontu) do sklepu specjalistycznego. Ewentualnie możecie skorzystać z Winiarni Czarny Kot  na poznańskim Grunwaldzie, na ul. Marcelińskiej. Tam na kieliszek wina domu wystarczy Wam 1euro!

Inne opcje:

Volteo 2011 Verdejo, Sauvignon Blanc
@Biedronka (import własny)
11,99 PLN

To wino pojawia się  w ofercie owada zdecydowanie zbyt późno. Bo mogło zostać hitem kończących się wakacji, a na półkach pojawiło się dopiero w tym tygodniu. Rześkie, świeże, owocowe, przyjemne. Brzoskwiniowo, akacjowe w nosie, w ustach uzupełnione o nuty grejpfruta. Sporo goryczki, która choć nie każdemu będzie odpowiadać, to doskonale gasi pragnienie. Za te pieniądze warto skorzystać!

Vegaval Plata Airen 2011
@Alma (import własny)
16,90 PLN

Lekkie i całkiem znośne wino, o stonowanych, ale czytelnych aromatach owocowych w nosie i ustach. Rządzą cytrusy uzupełnione jabłkiem i lekko kwiatowymi nutami. W budowie przyjemna kwasowość równoważona nieco podwyższonym cukrem resztkowym (choć wino pozostaje wytrawne). Dobrze kryje wady, zwłaszcza po mocnym schłodzeniu. Nic wielkiego, właściwie nawet nic dobrego, ale w upalny dzień ta butelka może posłużyć jako niezły napój orzeźwiający! Lepsze jednak było Verdejo.

Vega del  Cega Rosado 2011, Valdepenas
@Lidl Polska (import własny)
9,99 PLN

Karykatura wina, które da się wypić wyłącznie zmrożone jako zastępnik dla wody, jeśli nie macie jej pod ręką. Smakuje jak rozwodniony kompot malinowy, w nosie aromatów nie czuć w ogóle, a w ustach pojawia się wyłącznie sztuczna malina, pochodząca z równie podłego syropu malinowego z Lidla. Tą butelkę należy omijać szerokim łukiem. Istna katastrofa! Z drugiej strony, czego można spodziewać się po winie za dychę w Polsce. Cud, że udało się przełknąć choć łyk!

____________________________________________________________

Nie będę wysnuwał zbyt daleko idących wniosków z moich wakacyjnych niesmaków. Ale powiem wprost – portfela nie da się oszukać, a wybitnej jakości nie dostaniemy w dyskoncie czy na dolnej półce marketu. Sprawiające rzeczywistą przyjemność wina swoje muszą kosztować, a najłatwiej znaleźć je w sklepach specjalistycznych i pośród własnego importu najlepszych sieci delikatesowych (przy czym pierwsza opcja i tak jest pewniejsza!). Wierzcie mi – jedna butelka za 30-50pln dobrego białego lub różowego wina jest warta więcej niż 4 wylane flaszki po średnio 15pln. Straciłem czas i zapał do kolejnych poszukiwań. Zatem na koniec sezonu wakacyjnego polecam wizytę u lokalnego importera – wyjdzie taniej i zdrowiej :)