Archiwa tagu: wino z Lidla

Ta Husaria Polski nie podbije!

Lidl trochę musiał się wysilić, ściągając Vino Nobile di Montepulciano za 30PLN. Gdyby jeszcze udało się sprowadzić dobre wino, to moje zachwyty nie miałyby końca. Wyszło jak zwykle – po raz kolejny do polskiego dyskontu trafia jakaś podła zlewka, która ma naśladować osławioną apelację za możliwie najniższe pieniądze.

NAZWA: VINO NOBILE DI MONTEPULCIANO
typ: czerwone, wytrawne, średniej ciężkości
region: V. Nobile Di M. DOCG
producent: ? ale butelkowane przez C.D.B. S.p.A :)
szczepy: sangiovese, canaiolo, mammolo
rocznik: 2008
dostępność: Lidl
cena: 29,99

Barwa ładna, z ledwie pierwszymi oznakami cegiełki na rancie, wino klarowne, dość przezroczyste. I na tym plusy się kończą –nawet łzy są bardzo rzadkie i kiepskiej jakości

W nosie dostajemy nieco owocu, siodła końskiego i ususzonych liści. Wszystko otacza jednak bardzo nieprzyjemny, silny zapach acetonu w formie zmywacza do paznokci. Jako dodatek bywa to przyjemne uzupełnienie. Jego dominacja jest poważną wadą wina.

W ustach nie jest lepiej. Tutaj góruje aromat przestudzonej, zbyt mocnej herbaty. Do kompletu jakiś przesmażony owoc i ziemia z piaskownicy. Kwasowość bardzo wyraźna, ale zupełnie niezintegrowana. Na drugim biegunie silny garbnik (jakby przetrzeć sobie zęby zaparzaczką od herbaty) i mocne odczucie bardzo nieprzyjemnej goryczy, cofającej się wręcz z gardła. Źle użyta beczka lub nadmierne wyciskanie gron wychodzi w bardzo przykrej formie w tej butelce.

Podsumowanie może być tylko jedno – tą butelkę należy unikać szerokim łukiem, chyba że macie ochotę wyrzucić 30PLN w błoto.

OCENA: 

____________________________________________________________________________________________

Swoją drogą ta butelka przypomniała mi o niedawno otweranym Nobile od Cecchi. Wino z niezwykłą historią i można rzec – NIEŚMIERTELNE. Przetrwało najpierw rok w barku moich rodziców, później po przeprowadzce trafiło na strych (na 2 lata), aż wreszcie mama sobie o nim przypomniała i zniosła je do kuchni. Wyglądało bardzo ozdobnie, więc zamiast do kieliszków, wkomponowało się w stojak nad kuchenką. I tak uchowało się lat dwa kolejne. Owa pielgrzymka zakończyła się w końcu na naszej winnej półeczce, gdzie po kolejnych 3 miesiącach przyszedł czas, aby ową butelkę otworzyć (z niemałą obawą, o to co zastaniemy w jej wnętrzu). I ku mojemu ogromnemu zdziwieniu to Nobile z 2003 roku było DOBRE! Powiem więcej, wydawało się jakby ledwie minął jego szczyt, pokazując swój niedawny potencjał. 24 miesiące w beczce, to jednak dobry konserwant dający materiał do leżakowania nawet w ekstremalnych warunkach (jednak nikomu nie polecam przechowywania win w ten sposób!)

NAZWA: VINO NOBILE DI MONTEPULCIANO
typ: czerwone, wytrawne, dość ciężkie
region: V. Nobile Di M. DOCG
producent: Cecchi
szczepy: sangiovese (90%) + inne lokalne czerwone
rocznik: 2003
importer: PWW (i nadal mają w ofercie)
cena: ? (ok. 40PLN)
OCENA: 

Rant wina był już ceglasty, a barwa nieco wyblakła. W kieliszku niepodzielnie panowały: soczysty owoc oraz dojrzałe aromaty runa leśnego, uzupełnione nutami tytoniowymi. W budowie nadal żywa kwasowość, ułożony i pięknie zmiękczony (acz wyraźny) garbnik, nutka słodyczy jak od owocowego cygara. Naprawdę warto było zaryzykować z tą butelką po przejściach!

Nie mam pojęcia jak wypadają bieżące roczniki od Cecchi, więc trudno je polecać. Warto wiedzieć, że to naprawdę duży producent, a jednak sprawił sporą niespodziankę. Tym bardziej, że rocznik 2003 nie należał w regionie do udanych i nawet najlepszym winiarzom zdarzały się poważne problemy z jakością. Ta nieregularność butelek była związana z brakiem opadów i nadmiernym nasłonecznieniem w okresie letnim, a 2003 przeszedł do historii jako rocznik najwcześniejszych włoskich zbiorów w XXI wieku (jeśli dobrze pamiętam). Nam się udało znaleźć dobre wino, które przetrwało nie tylko ekstremum swojego rocznika, ale i dalszego przechowywania :)

Mowa kamieni – czyli powtórka Riojy z Lidla

Carmelo Ortega – gwiazda winiarstwa Riojy to duża przesada, ale z pewnością jest wyróżniającą się postacią. Jego etykiety nagradzane były wielokrotnie międzynarodowymi medalami, a Wine Spectator corocznie przyznawał wysokie noty jego winom. Trudno zresztą się dziwić – winnica dysponuje trudną glebą, pokryta jest kamieniem i łupkami, w sporej części uprawia się 65-letnie krzewy, a w dodatku (jak na Hiszpanię) wydajność jest ekstremalnie niska – na poziomie 3 ton owocu z hektara. Wszystkie wina Carmelo trafiają do dębowych beczek – chociaż na kilka miesięcy. Beczki zarówno francuskie jak i amerykańskie, nowe i używane (typowy dla Riojy misz masz).

O winach Ortegi pisałem już tutaj i generalnie podpisuję się po raz drugi pod wcześniejszymi słowami.

Tym razem Saxa Loquuntur Uno 2009 robiła wrażenie bardziej owocowej (wiśnia, jeżyna, śliwka), ale aromaty likierowe, zwierzęce (choć w tle i dopiero po czasie), grzyby (runo leśne), przyprawy pozostają. W dodatku gdzieś nutka kawowo-czekoladowa wyszła z cienia. Generalnie jest ciekawie i bardzo przyjemnie. W ustach najsilniej wybija się kwasowość, z dodatkiem dość miękkiego garbnika i przyjemnie grzejącego alkoholu. Aromaty zbliżone do nosa. Wydaje się lżejsze niż nominalne 14%. Jedyne do czego można się przyczepić to dość krótki finisz (owocowo-likierowy z dodatkiem gorzkiej czekolady)

Soligamar Reserva 2007 znów pokazał klasę. Za cenę 44,99 PLN to warta zakupu reserva z Riojy. Ciężka, mocno beczkowa, ale przy tym ze sporą dawką owocu. Nie znajdziecie waniliowej tandety i nachalnej aromatyczności w tym winie. Jest raczej dymnie i tytoniowo, pojawia się ściółka leśna i susz owocowy. W ustach dobra i bardzo wyrazista budowa, z intensywną kwasowością i porządnym garbnikiem. Trochę budowa przykrywa tu aromaty, ale nieznacznie. Jest konsekwentnie i porządnie. Finisz tym razem długi, dość ziemisty. Ja jestem na TAK.

Nie będę wielce się rozpisywał, bo o tych winach już swoje powiedziałem. Lidl przypomniał o mocnej ofercie z Riojy i tym razem pozostaje tylko dyskont pochwalić. Rozsądne ceny i wysoka jakość win. Na co warto zwrócić uwagę – nie są to butelki robione dla Lidla, a wykupione przez dyskont od dobrego producenta. Zatem za stosunkowo małe pieniądze (zwłaszcza Saxa Loquuntur – ok. 24 PLN) mamy klasykę z Riojy, która spodoba się niejednemu winolubowi! Tylko czy przeciętny Klient Lidla kupi wino za prawie 45 PLN bez grosza (Soligamar)? Wątpię – może od święta. Dobrze zatem, że nadchodzi Wielkanoc. Swoją drogą dziwne jest to, że po raz kolejny dostaję te same butelki. Może jest problem ze sprzedażą.

Wina otrzymałem do degustacji od Lidla 

Świętujemy bąblami!

W miniony czwartek pojawił się mój pierwszy tekst na Winicjatywie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to będzie początek felietonowego cyklu dotyczącego winiarskiego życia Poznania. W ramach świętowania otworzyliśmy zatem szampana (jak na takie wydarzenie przystoi), a pierwsza lampka wypita została oczywiście jako podziękowanie dla redaktorów W. za zaproszenie do współpracy.

Champagne Brut Rose Bissinger
typ: wytrawne, różowe, musujące, lekkie
region: Szampania, Francja
producent: Bissinger & Company
dostępność: Lidl
cena: 89,99PLN
OCENA: 87pkt

Jeśli mnie pamięć nie myli jest to najdroższe wino w historii polskiej oferty Lidla. Niezwykle lekkie i przyjemne. Pachnie truskawką i poziomkami, w ustach mocno się pieni i dokłada aromaty drożdżowe. Wyrazista kwasowość, w połączniu z silnym musowaniem, potęguje odczucie świeżości. Odrobinę za mocno wybijał się alkohol i to jedyny element, do którego można się przyczepić (choć i to na siłę, bo moja lepsza połowa stwierdziła, że nic takiego nie czuje). Podsumowując, mamy wino jakościowo zdecydowanie powyżej poziomu różowego Moeta, a cenowo jest o wiele niżej. Zatem warto sprawić sobie prezent na święta, bo będzie idealnym połączeniem z Wielkanocnymi (bardzo różnorodnymi) potrawami! A przy okazji polecany przez Michała Jancika. Cóż chcieć więcej.

Wino otrzymałem do degustacji od Lidla

Poświąteczne inspiracje pasibrzucha!

Święta, święta i po świętach – a jednak smaki i aromaty wigilijnego stołu zostają w pamięci, razem z winami, które w tym roku dobrać udało się wyjątkowo dobrze. W trakcie pisania mija mi właśnie drugi dzień świąt, przy kieliszku naprawdę przyjemnego Lidlowskiego porto, które otrzymałem w paczce na Mikołaja. Natomiast na moim wigilijnym stole i w dniu Bożego Narodzenia pojawiły się Traminer z Friuli, Rudolf Fauth z opisanym wcześniej półsłodkim Sylvanerem oraz Calel z Mendozy. W międzyczasie otworzyliśmy niesamowite, medalowe Pinot Gris, które tato otrzymał podczas przedświątecznej wizyty w Alzacji (swoją drogą butelki bez kontretykiety i akcyzy budzą niesamowitą wprost sympatię!). Chciałbym chociaż częścią winiarskich przeżyć świątecznych podzielić się z Wami. Zatem do rzeczy:

____________________________________________________________________________________________

TRAMINER Borgo Magredo

Typ: białe, wytrawne, średnio ciężkie

Producent: Borgo Magredo

Region: Grave DOC,Friuli, Włochy

Szczep: Traminer

Rocznik: 2010

Cena: 44,90PLN

Kupione w: Salon Alkoholi 4 Strony Świata

Importer: Burgundia, Katowice

Cudowne wino z bardzo dobrej włoskiej apelacji Grave. Niezwykle aromatyczny trunek, dojrzewający w stalowych kadziach ok. 4 miesięcy. Efekt wspaniały, który warto przetestować samodzielnie!

OKO: Barwa jasnozłota z zielonymi refleksami, łzy dość gęste.

NOS: Pierwszy średni +, nawet intensywny, drugi również, rozwija się z czasem. Ciekawy, aromaty kompleksowe, różnorodne. Owoce, kwiaty, warzywa, przyprawy, aromaty spożywcze. Agrest i cytryna, lekko zwietrzały susz owocowy, ananas oraz fiołek, może trochę bzu, lilii. Później zielony pieprz, kumin, trochę selera i kolendry. Niesamowite wrażenie, ogromne bogactwo, same plusy. W zapachu to wino jest po prostu boskie!

USTA: Wyraźna kwasowość i bardzo ciepły alkohol (obydwa elementy pojawiają się od razu i na równym poziomie). Do kompletu wyczuwalny cukier i właściwości ściągające. Pełne i bogate wino, intensywne, mocne, z charakterem. Świeżość i dojrzałość w jednym. Aromaty nosa uzupełnione o nuty orzechowe oraz mineralno-ziemiste.

PODSUMOWANIE: Z pewnością nie jest to wino subtelne, ale potencjał i zaczątki wielkości czuć z pierwszym zapachem i łykiem. Doznania niezwykle pozytywne i pełne, choć nie jest to najłatwiejsza butelka i nie należy do lekkich w piciu.

OCENA: 87pkt 

____________________________________________________________________________________________

PINOT GRIS BIRGHAN

Typ: białe, lekko wytrawne

Producent: Rene Birghan i Jacques Formaniak

Region: Alsace AOC, Pfaffenheim, Francja

Szczep: Pinot Gris 100%

Rocznik: 2008

Cena: bd

Zakup: bd

Importer: bd

Jak wspominałem, wino przywiezione przez tatę, tuż przed Wigilią, z ostatniego wyjazdu do Alzacji. Medalowe i to mocno (srebro wśród pino gris z całego świata, ze Strasburga z 2010 roku). Taki prezent wypadało otworzyć w święta!

OKO: Intensywna, złota, piękna barwa. Łzy gęste i długie

NOS: Intensywny od samego początku, ciekawy wręcz hipnotyzujący. Z czasem tylko lepiej. Bardzo dojrzałe aromaty owocowe, lipowe i miodowe, uzupełnione limonową i agrestową nutą, ze sporą dozą słodkich migdałów choć niezbyt nachalnych czy nadmiernie wyrazistych (można poczuć wanilię) oraz mnóstwem egzotyki (mango, ananas, banan – wszystko przejrzałe). W nosie wydaje się być słodkie.

USTA: Boska równowaga pomiędzy kwasowością, słodyczą i wyraźnym (13%) alkoholem. Pije się cudownie, dość łatwo, a jednocześnie odczuwając niesamowite bogactwo i pełnię tego wina. Aromaty idealnie konsekwentne z nosem. Trudno się dziwić, że butelka nagrodzona na poważnej imprezie winiarskiej! Potrafi zaskoczyć, wręcz szokować. A tak przy okazji – jeśli macie osoby nalegające na wina półsłodkie, podajcie to Pinot Gris. Wytrawność jest tak zakamuflowana, że na pewno się nabiorą :)

PODUSMOWANIE: Wino z serii konieczność do spróbowania, noszące znamiona najlepszego winiarskiego rzemiosła. Zachwyca bogactwem, czynnikiem pijalności, poczuciem lekkości i niezwykłym balansem. Poproszę o więcej takich prezentów!

OCENA: 90pkt 

____________________________________________________________________________________________

PORTO ARMILAR

TAWNY PORT AGED 10 YEARS

Typ: słodkie, wzmacniane, bardzo ciężkie

Producent: C. Da Silva (Vinhos)

Region: Porto, Portugalia

Szczep: ponad 80 do wyboru, a czego producent użył nie wiemy

Cena: 39,99PLN

Dostępność: Lidl (otrzymane gratis do degustacji)

Wino, które testowane było przez dość szerokie spectrum blogerów. Zbiera różne opinie, ale w mój gust trafia doskonale. Nie jest o wino wielkie, ale z pewnością przy swojej cenie warte uwagi!

OKO: Brunatno-ceglasta, mocno przejrzysta barwa. Łzy średniej gęstości, długie.

NOS: Intensywny od samego początku i bardzo dobrej jakości. Ogromne bogactwo aromatyczne, w którym na pierwszy plan wysuwają się rodzynki, orzechy laskowe i wiśnie w likierze. Dalej śliwki i morele suszone i ogólnie aromat wigilijnego kompotu z suszu, dębina, nuty kawy i lakieru do paznokci oraz pikantnych przypraw (pieprz czarny, papryka chilli).

USTA: Dominuje cukier i alkohol, ale jest i odrobina kwasowości. Wino jest ciekawie zbudowane i bardzo silne aromatycznie. Powracają nuty wyczuwalne w nosie, jest równie bogato i kompleksowo.

PODSUMOWANIE: Bardzo przyzwoita butelka, dobrze reprezentująca magiczne wina typu porto. Choć jest dość oczywiste, trzeba mu oddać bogactwo aromatyczne i przyjemność picia.

OCENA: 83pkt 

____________________________________________________________________________________________

Całe szczęście nie są to wina wyłącznie do picia w święta, tudzież od święta. Zatem wrócę z pewnością jeszcze kiedyś do tych butelek, bo uważam, iż warte są drugiego wypicia! NA ZDROWIE! :)

VIVA ESPAÑA, czyli podróże po winach iberyjskich bez nadwyrężania portfela

Zanim przejdziemy do tematów i relacji związanych z mnóstwem bieżących zdarzeń winiarskich (ENOEXPO, degustacja w Vinoli, degustacja Słowenii w Wawie, święto Bożole =Boże (ale) BLE!), znalazła się chwila czasu na zaległą nieco Hiszpanię z Lidla! Otrzymałem przesyłkę złożoną z 5 win, choć jedna etykieta została powtórzona i właśnie od niej zaczniemy!

BARCELIÑO

Region: D.O. Catalunya

Rocznik: 2009

Szczepy: Tempranillo i Garnacha

Cena: 14,99 PLN

Najtańsze wino spośród przesłanych przez Lidla. Cena bardzo niska, więc i obawy o jakość były wysokie. Okazało się, że niesłusznie! Barceliño powstaje w D.O. Catalunya, ok. 40km od stolicy regionu – Barcelony rzecz jasna :) Dojrzewa w beczce bardzo krótko (3 miesiące), co powoduje zachowanie dużej świeżości i ledwie muśnięcie wina dębiną.

OKO: Delikatna barwa choć w ciemnym odcieniu czerwieni, z wyraźnie fioletowym rantem. Łzy przyzwoite, średniej gęstości

NOS: Pierwszy nos raczej delikatny i nie zapowiada się zbyt ciekawie. Drugi już intensywniejszy i rozwojowy. W zapachu dominuje dojrzała truskawka oraz poziomki. Z czasem pojawia się buta solonego boczku i aromaty drewna. Na tej półce cenowej, bardzo przyzwoicie!

USTA: I tu robi się jeszcze ciekawiej – wyraźna, przyjemna kwasowość, wyczuwalny cukier, dobrze rozgrzewający alkohol i intensywna, ale bardzo miękka tanina. Łatwe, proste i przyjemne, bardzo owocowe wino! W aromatach znów truskawki, poziomki, trochę wanilii i cukierki Alpenliebe! Wszystko kończy się słodkawym finiszem średniej długości.

PODSUMOWANIE: Konsekwentne i nieźle zrównoważone wino, średniej ciężkości (choć wydaje się lżejsze niż jest), młode i przyjemnie owocowe. Gotowe do picia w tej chwili i właściwie nie ma możliwości dłuższego dojrzewania (ani struktura, ani sztuczny korek na to nie pozwolą). Podane w temperaturze 16oC, będzie idealne do tapas z wędlin i serów oraz past pomidorowych. Kotlet mielony z pewnością też dobrze poczuje się w towarzystwie Barceliño.

OCENA: 80pkt, doskonały stosunek jakości do ceny!

____________________________________________________________________________________________

SAXA LOQUUNTUR UNO

Producent: Bodegas y Viñedos Ortega Ezquerro

Region: DOC Rioja

Rocznik: 2009

Szczepy: Tempranillo i Garnacha

Cena: 24,99 PLN

88 punktów od Roberta Parkera. Generalnie to element, który naprawdę zachęca do spróbowania tego wina. W pakiecie świetna etykieta w kolorze czerwieni Marlboro i słynne DOC RIOJA. 4-6 miesięcy w beczce francuskiej i amerykańskiej.

OKO: Ciemna purpura z fioletowym rantem. Łzy średniej gęstości, długi i bardzo smukłe.

NOS: Pierwszy średniej intensywności i jakości, ale bardzo dobrze rozwija się z czasem. Mnóstwo aromatów spożywczych, korzenno-ziołowych i odzwierzęcych. W zapachu wino medytacyjne z pewnością. Odnajdziemy i powidła śliwkowe, i spocone siodło, trochę pieprzu, ziemistości, nutę pokrzywy

USTA: W strukturze dominuje kwasowość, jest wyraźna i bardzo intensywna, ale nie przykrywa aromatów całe szczęście. Alkohol dość silnie rozgrzewający. Garbnik raczej w tle, trochę zbyt mało wyrazisty dla tej butelki. Aromaty natomiast są bardzo konsekwentne z nosem zarówno siłą jak i rodzajem. Finisz długi, kwaskowo-szypiący, pikantny, bardzo przyjemny!

PODSUMOWANIE: Niezrównoważone, ale konsekwentne i bogate wino. Ciekawe, zwłaszcza w zapachu, choć nie potwierdza swoich możliwości budową w ustach. Dość ciężkie, wyraziste, ciekawe. Z pewnością do jagnięciny, cielęciny czy zająca spisze się świetnie, choć nie dorówna im cenowo (z założenia wino powinno być 2 razy droższe niż potrawa). Patrząc na strukturę, może kilka lat poleżeć, ale 3 nos zdaje się tego nie potwierdzać. Generalnie typ wina, które lubię, ale nie oceniam go aż tak wysoko jak mr Parker, bo są drobne niedociągnięcia. Podobno poprzedni rocznik był zdecydowanie lepszy, ale nadal Carmelo Ortega trzyma wysoki poziom, przy bardzo dobrym stosunku jakości do ceny.

OCENA: 82-83pkt

____________________________________________________________________________________________

SOLIGAMAR

Producent: Bodegas y Viñedos Ortega Ezquerro

Region: DOC Rioja

Rocznik: 2007

Szczepy: Tempranillo i Garnacha

Cena: 49,99 PLN

Kolejne wino od Carmelo Ortegi. 90 punktów od Parkera i wszystko niby powinno być jasne. Generalnie rocznik poprzedzający ten egzemplarz taki był. Nikt nie miał wątpliwości, że zasługuje na wysokie noty. Wysoko postawioną poprzeczkę trzeba nieco obniżyć, ale i tak Lidl w niezłej cenie proponuje wino wysokiej klasy.

OKO: Ciemna, intensywna barwa purpury, rant lekko ceglasty. Łzy długie, smukłe i gęste.

NOS: Pierwszy średni, po zamieszaniu o ton intensywniej. Jakość aromatów wysoka, całość kompleksowa i trochę trzeba się naszukać przy wyodrębnianiu poszczególnych zapachów. Zaczyna się lekkim obornikiem, który szybko się wietrzy i wchodzi w konfiturę śliwkową z nutami dymu z gaszonego ogniska. Później trochę tytoniu owocowego, ściółki leśnej i popiołu. Ciekawe wino, sprawiające ogromną przyjemność dla zmysłu powonienia. Zgaszone beczką, ale zostawia nuty przejrzałych owoców, a to ważne dla ogólnego wrażenia.

USTA: W strukturze delikatnie dominuje kwasowość, ale doskonale towarzyszy jej garbnik (z werwem, wyraźny, trochę już zmiękczony). Cukier i alkohol pozostają ewidentnie w tle. Aromaty ust są całkowicie zgodne z nosem i robi to niesamowite wrażenie!

PODSUMOWANIE: Jedyne, co mogę zarzucić to brak większej pełni i mięsistości oraz potęgi garbnika – wówczas dostalibyśmy Rioję w wielkim stylu. Mamy natomiast wino bardzo wysokiej jakości, które można przeznaczyć na dobre 10 lat dojrzewania, a już teraz smakuje świetnie (jeśli ktoś chce w nie trochę czasu zainwestować, polecam wymianę korka!). Żywe, intensywne, wciągające, lekko narkotyzujące wręcz. Do steka i wołowiny, ewentualnie dojrzałe sery śmierduchy.

OCENA: 87pkt, całkowicie w moim stylu 

Hiszpańska oferta Lidla może nie jest zbyt rozbudowana i z pewnością wiele braków musimy uzupełnić u innych dystrybutorów, ale ma ciekawe elementy i da się w niej znaleźć coś miłego dla każdego. Osobiście jestem ciekaw Prioratu, który z pewnością zakupię i zrecenzuję, choć po 20PLN z tej mistycznej apelacji cudów się nie spodziewam. Z egzemplarzy, które testowałem najlepiej wypada Barceliño – w tej cenie, jedna z ciekawszych butelek jakie znam, mimo że wino proste jak budowa cepa, to niezwykle przyjemne. Carmelo Ortega niestety obniżył loty w tym roku (choć nieznacznie), acz wina nadal robi bardzo ciekawe, pełne intensywności i wyrazu, ale trudne i nie dla każdego. Z pewnością warte uwagi i dłuższego dojrzewania. Największe rozczarowanie to Cava Amorany Gran Cuvee (29,99PLN), która jest pusta, nudna, mdła i pieruńsko droga jak na prezentowany poziom. Jakaś wpadka musiała jednak być :)

WINA OTRZYMAŁEM DO DEGUSTACJI OD LIDLA

Dyskontowa wojna winiarska – LIDL w natarciu cz. II

Pierwsza część degustacji win z Lidla objęła 3 czerwone butelki prosto z Włoch, które otrzymałem gratisowo do przetestowania. Wszystkie miały w sobie coś urzekającego i warto na nie poświęcić niewygórowane sumy, za jakie znalazły się na półkach dyskontu. I nie mówię tego, bo wina dostałem za darmo, tylko dlatego, że naprawdę mi smakowały. W ostatnim czasie pojawiły się liczne komentarze i artykuł sugerujący niejako, że my [blogerzy] przychylniej oceniamy produkty, które dostajemy GRATIS. Otóż moi drodzy – pozytywna ocena wina musi mieć swoje uzasadnienie w jego strukturze, aromatach i jakości. Jeśli takowe jest, to dlaczego mam nie ocenić go dobrze? Zazdrość, nienawiść do dyskontów i walki pomiędzy importerami odłóżmy póki co na bok i przeanalizujmy dalszą część DARMOWEJ przesyłki od LIDLA

Drugie podejście do tematu miało przybliżyć francuską klasykę. 3 etykiety z Bordeaux, z dobrych, wręcz wybitnych apelacji i udanych roczników. Zapowiadało się ciekawie i pełni zapału ekipą dwuosobową (czyli ja i moja lepsza połowa) zasiedliśmy do testów. Oto co nas czekało:

1. BLAYE COTES DE BORDEAUX

Region: Cotes de Bordeaux AOC

Rocznik: 2009

Producent: Leroy Chevalier

Cena: 19,99 PLN

OKO: Kolor głęboki, barwa ciemnej śliwy, silny fioletowy refleks i błysk na powierzchni. Łzy gęste, ale tworzą się wolno i ociężale spływają, bez wyraźnych długich „ogonów”

NOS: Już pierwszy dość intensywny, rozwija się z czasem, ale nieco gubi siłę (spory defekt). Aromaty dominujące to kompot z wiśni i obornik, z czasem świeża wiśnia, nieco zapachu pestek, drewna, jakaś babka z bakaliami i mokre siano.

USTA: Aromaty poziomki i kwiatu róży, może nieco drewna, niemal całkowicie niekonsekwentne z nosem. Struktura bardzo niezrównoważona – atakuje i całkowicie dominuje kwasowość, właściwie brak innych elementów składowych. Cukier niewyczuwalny, alkohol ledwie ociepla, garbnika prawie brak (ledwie lekki szron na przedniej wardze). Finisz krótki i kwaśny

PODSUMOWANIE: Niezrównoważone i niekonsekwentne, płaskie zwłaszcza w smaku i całkowicie zdominowane przez kwasowość. Osobiście nie mam nic przeciwko winom mocno wytrawnym i nawet bardzo kwaśnym, ale warunek jeden – musi nadrabiać resztą budowy (garbnikiem, alkoholem i nutą cukru). Wino jest totalnie zielone, trudne do przetrawienia i właściwie nie nadaje się na polski rynek. Może dobrze wypaść wyłącznie w zestawieniu z tłustymi potrawami (a zarazem bardzo delikatnymi smakowo), które należy mocno odświeżyć.

OCENA: 60pkt

Wino trafiło do zlewu! Przełknąłem, choć ledwo pierwszy łyk. Przemogłem się i przesączyłem nawet drugi, ale dalej już nie było siły. Naprawdę chciałem znaleźć w tej butelce chociaż coś, co zasługiwałoby na pochwałę, ale takiego kwasiora już dawno nie piłem. Rozpacz na twarzy, łzy w oczach i totalna blokada kubków smakowych oraz żołądka. Wina tak fatalnego i tak zdominowanego jednym elementem budowy nie potrafię sobie przypomnieć. Wylałem resztkę z kieliszka i całą zawartość butelki. KATASTROFA! A naprawdę odporność na winną kwasowość mam wysoką (chociażby zamiłowanie do niemieckich rieslingów i toureńskiego sauvignon blanc powinno o tym świadczyć :p )

2. CHATEAU MAISON NOBLE

Region: Bordeaux Superieur AOC

Rocznik: 2008

Producent: Chateau Maison Noble

Cena: 24,99 PLN

OKO: Barwa intensywna, rubinowa z fioletowym rantem, powierzchnia błyszcząca. Łzy raczej rzadkie, ale długie.

NOS: Pierwszy średnio intensywny, ewoluuje z czasem. Najpierw dym, obornik i wędzonka, co jest bardzo intrygującym zestawem. Po zamieszaniu pojawiają się zbliżone zapachy – mocno solony łosoś wędzony, bekon na paluchach z pieczywa oraz mocno przepocona skóra i zwierzęca sierść. W tle nuty konfitury śliwkowej, odrobina papryki i przypraw.

USTA: Dość dobra struktura, nieco niezrównoważona – intensywna, niemal dominująca kwasowość, którą goni garbnik z przyjemnym werwem, ładnie ściągający. Brakuje czegoś intensywniejszego w doznaniach, bo mimo 13,5% wino wydaje się ledwie średniej ciężkości. Największy problem to nierównowaga aromatów nosa i ust. Zostaje lekko dymny posmak, nieco suszonej śliwki i bardzo lekka wędzonka, ale wszystko robi wrażenie mocno wycofanego i zdecydowanie słabszego niż w nosie. Finisz średniej długości o posmaku wędzonych owoców.

PODSUMOWANIE: Wino jest intrygujące i całkiem ciekawe – zwłaszcza zapachowo. Trochę brak mu ciała, potężniejszej struktury, która potwierdziłaby bardzo silne i nietypowe aromaty. Wybija się kwas, ale to jedyna pozycja, w której nie dominuje całkowicie nad resztą i nie zabija smaku. Przechowywanie – korek z wiórów, krótki, ale niezłej jakości. Po wymianie na lepszy może kilka lat poleżeć i wówczas powinno ciekawie się rozwinąć. Wino zaskakuje, może nawet zasmakować, ale nie jest to produkt wybitny. Najciekawsze z pakietu i polecam butelkę – głównie do wąchania :)

OCENA: 75pkt

Butelkę warto zdekantować chociaż pół godziny przed podaniem. Jest trochę zbyt kwasowe, ale ujdzie w tłumie. Warte zakupu dla każdego kto lubi wąchać i rozmyślać nad butelką, i komu nie przeszkadza wysoka wytrawność odkwasowa. Spodziewałem się czegoś lepszego, ale zestawiając jakość z ceną i tak jest nieźle!

3. CHATEAU LILIAN LADOUYS

Region: Saint-Estephe Cru Bourgeois AOC

Rocznik: 2006

Producent: Chateau Lilian Ladouys

Cena: 49,99 PLN

OKO: Bardzo głęboki, ciemny kolor mahoniu, z wiśniowym rantem. Łzy długie i gęste wysokiej jakości świadczące o dużej ekstraktywności

NOS: Pierwszy średniej intensywności. Z czasem rozwija się i nieco intensyfikuje. Wyraźnie czuć wiśnie w czekoladzie z likierem waniliowym, jest nuta konfitur żurawinowych, trochę suszu owocowego i kwiatu dzikiej róży. W tle lekkie zapachy skórzane i nieco dymu tytoniowego.

USTA: Wyraźna kwasowość oraz wyczuwalny ładunek garbnika – te elementy dominują w budowie, choć kwas po raz kolejny góruje nad wszystkim. Do kompletu mamy dość rozgrzewający alkohol. Odczucia obecności cukru nie ma w ogóle. Kompleksowo jest to wino o średnio mocnej strukturze. Aromaty w ustach zbliżone do tych z zapachu, ale znów niejako stłumione kwasowością. Czegoś znów brakuje.

PODSUMOWANIE: Lekko niezrównoważone wino o niekonsekwentnej sile aromatów. Średnio ciężkie nawet do ciężkiego, z przyjemnym i ciekawym nosem, ale przeciętnym smakiem. Garbnik znów nie potrafi dogonić kwasowości. Jak najbardziej można je zostawić jeszcze na kilka lat, aby rozwinęły się aromaty i złagodziła struktura. Obawiam się tylko, że wówczas będzie zbyt puste. W kwestii doboru do potraw – zdecydowanie lekkie mięsa nieco wyższej jakości (jagnięcina, cielęcina). Najlepsze jakościowo z całego pakietu francuskiego, który otrzymałem do degustacji, ale bez fajerwerków. Poprzednia butelka była bardziej intrygująca i zaskakiwała zwłaszcza w zapachu, tutaj jest nieco pełniej i bardziej ambitnie. Ale za kwotę 49,99 nie kupię tego produktu.

OCENA: 77pkt

Finalnie mogę powiedzieć jedno – jak na polski rynek jest zbyt wytrawnie i zbyt kwasowo. Rozumiem, że klasyczne francuskie wina potrafią takie być i są ich wielcy fanatycy. U nas to nie przejdzie. Owe butelki (może poza CHATEAU MAISON NOBLE ) nie nadają się na polskie stoły, dla naszych żołądków, ani kubków smakowych. Kiedy jeden element struktury zabija niemal wszystko co winie można znaleźć ciekawego, to nie ma zabawy. W tym wypadku jest to kwas, w nowym świecie często garbnik. Ile razy mówi się o przebeczkowanym australijskim chardonnay? Tutaj mamy genialny przykład przekwaszenia dobrych win. Bo (O DZIWO!) wszystkie zwłaszcza w nosie wykazują znamiona dobrej jakości i przepięknie otwierają się z aromatami w czasie. Acz struktura zabija całą radość picia. Niestety ja jestem na NIE, niezależnie co uważają pozostali krytycy i blogerzy. Nie mam zamiaru tych butelek bronić, bo nie warto, a Lidl powinien staranniej swoje francuskie wina selekcjonować. Jeśli te słowa spowodują, że więcej paczki do degustacji nie otrzymam – TRUDNO. Blog jest po to, by prezentować moje stanowisko i ono się nie zmieni. Tym samym pozdrawiam wszystkie popierdółki, które twierdzą, że blogerzy nigdy nie oceniają negatywnie darmowych produktów, otrzymanych w prezencie od dystrybutorów. Jak coś jest do d… to takie właśnie jest i głośno trzeba o tym mówić. Miłego wieczoru WINE TASTINGOWCY!

P.S. Wina złagodniały nieco na drugi dzień, lekko wybyła kwasowość, ale pogubiły się także aromaty. Coś tu jawnie nie gra!

P.P.S. Wina nie są fatalne – są nie w moim stylu, dlatego wg ogólnych norm punktacji oceniam je jako przeciętne. Nadmierna kwasowość jest dużą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z ich picia, głównie dlatego mi nie odpowiadają.