Promocja – okazja na dobry zakup czy wymiatanie najsłabszych butelek z magazynu?

Kilkukrotnie ostatnimi czasy słyszałem, że promocje na rynku wina częściej przyprawiają o drętwienie języka niż przyjemne doznania na podniebieniu. Zacząłem się zastanawiać z jakich promocji szerzyciele owych plotek korzystają – skupują otwarte przez dwa tygodnie wina z restauracji czy coś? W kwestii obalania mitów przyjrzymy się sprawie nieco bliżej, tym bardziej, że wrzesień jako miesiąc opłacania koncesji i zbierania gotówki po przestoju wakacyjnym obfituje w przeceny – nawet najlepszych butelek.

PROMOCJA a WYPRZEDAŻ

Różnica pomiędzy promocją a wyprzedażą na rynku winiarskim to nie tylko gra słów. Nie ma co prawda większego znaczenia jak sam dystrybutor określi swoje działania. Kluczowym aspektem w tej materii jest różnica pomiędzy koncepcją i przyczynami prowadzenia całej akcji. W marketach i dużych sieciach dystrybucji często będziemy mieli do czynienia z najzwyklejszym czyszczeniem magazynu, czyli zwykłą wyprzedażą staroci. Na takiej promocji możemy kupić wina, które przekroczyły optymalny czas konsumpcji, słabo się sprzedają (często ze względu na niską jakość) lub po prostu sprzedawca chce wycofać się z ich dystrybucji – co automatycznie świadczy o słabym poziomie przecenionej butelki.

Z drugiej strony przeprowadzane są akcje, których celem jest chwilowe zwiększenie sprzedaży, próba zainteresowania nowych klientów w celu poszerzenia grona stałych odbiorców, zwrócenie uwagi na gorzej sprzedające się a wartościowe butelki. Wśród takich wyprzedaży odnajdziemy wina na wysokim poziomie, których zestawienie ceny z jakością potrafi być powalające.

Przykłady można mnożyć, zwłaszcza teraz. 101 win, Centrum Wina, Vininova, Viñola, Bohemia Sekt, nawet u Mielża coś w promocji stoi, wielkie przeceny w Piotrze i Pawle… Wrzesień przyniósł sporo butelek w bardzo atrakcyjnych cenach. Z pewnością nie wszystkimi warto zawracać sobie głowę (chociażby stare białe wina z Habanskich Sklepów w PiPie z rocznika 2008 czy w 50% trefna różowa Pasqua Frizzante – normalnie 2 butelki mieliśmy i obydwie śmierdziały szambem – odruch wymiotny zaraz po zbliżeniu nosa do kieliszka – MASAKRA). Jakby jednak nie było, importerzy, dystrybutorzy i sprzedawcy działają w celu podniesienia sprzedaży w tym jednym z najsłabszych miesięcy na rynku alkoholowym. Czasami warto skorzystać z okazji, tym bardziej, że najbliższe przeceny na takim poziomie pojawią się dopiero w grudniu – jako prezenty świąteczne.

Powiem wprost – macie jeszcze ostatni dzień wrześniowy, aby z „sale” skorzystać. Zwłaszcza te lepsze butelki można nabyć w wyjątkowo atrakcyjnych kwotach. Więc nic nam nie pozostaje jak ruszać na polowanie. Ja np. mam od dzisiaj Lagunillę Crianzę za 10PLN mniej niż standardowo. BAJECZKA!:) A Ramirez de la Piscina Crianza z 2006 to już w ogóle 🙂 Na łowy WINE TASTINGOWCY!

Reklamy