POZDROWIENIA Z CASABLANKI, czyli wino od Humpreya Bogarta

Wino z Maroka. Brzmi. Ciekawie, egzotycznie, trochę dziwnie. Specyfik. Na szerszą skalę nowość na polskim rynku. A jednak Marokańczycy produkują sfermentowany sok z winogron od 3000 lat. A co najważniejsze – DOBRZE IM TO WYCHODZI!

Nie będę wypisywał akapitów o cudownym terroir jakie posiada ten kraj, nie chcę rozwodzić się nad wspaniale usytuowanymi winnicami u podnóża gór Atlas na wysokościach 500-700m npm, nie mam też zamiaru opisywać charakterystyki doskonałego przekroju glebowego z podłożem piaskowym lub kamienistym i krzemionkom na większej głębokości. Ważne jest jedno – warunki do uprawy winorośli są w Maroku naprawdę doskonałe, a docenili ów fakt już starożytni Rzymianie i podobno importowali afrykańskie trunki do stolicy imperium. Ta moda wraca także dzisiaj, ku mojej niezmiernej radości. Jeśli natomiast chcecie dowiedzieć się trochę więcej o samym winiarstwie, to polecam ten tekst, a na końcu wpisu znajdziecie film prezentujący nieco zdjęć i innych materiałów związanych z tematem.

Przejdźmy zatem do rzeczy. Obecnie w Polsce mamy dwóch poważnych importerów i dystrybutorów win z Maroka – rodzinę Castel (wielki francuski konglomerat biznesowy produkujący oraz sprzedający wszystko i wszędzie) i pasjonacki MarokoSklep współpracujący z Les Celliers de Meknes – najlepszym producentem marokańskich win. Castel zbyt wielu trunków do wyboru nie daje – jedynie Halana Reserva w wersji merlot lub cabernet sauvignon jest szeroko dostępna. W ofercie MarokoSklepu oraz u partnerów importera znajdziemy do 16 etykiet w 5 seriach – czyli jest w czym wybierać. Póki co przedstawiam Wam 4 czerwone egzemplarze, porównując dwóch graczy rynkowych. Później zajmiemy się pozostałymi winami – zwłaszcza marokańską tradycją – vin gris (czyli szare wino) 🙂

1.       HALANA RESERVA cabernet sauvignon

Apelacja: Beni M’Tir AOG

Szczep: cabernet sauvignon

Rocznik: 2009

Producent: Castel Freres

Gdzie kupić: ALMA, 24,99PLN

Celowo trafiło na pierwszy odstrzał, bo nie ma o czym mówić. Raczej delikatny kolor, jakby lekko odbarwione. Wino jest płytkie, smakuje jak kompot, brakuje mu aromatyczności i wydaje się jakby w ogóle nie miało budowy. Ewidentnie trunek źle zrobiony, rozwodniony i bardzo nijaki. Omijajcie butelki szerokim łukiem.

2.       HALANA RESERVA merlot

Apelacja: Beni M’Tir AOG

Szczep: cabernet sauvignon

Rocznik: 2009

Producent: Castel Freres

Gdzie kupić: ALMA, 24,99PLN

Halana w wydaniu merlotowym ratuje honor rodziny Castel. Przyzwoity, średniej intensywności kolor, znośne łzy. Nieco dziwnie pachnące po otwarciu, bardzo ładnie rozwijało się z czasem. Dużo owoców w nosie i delikatnie skórzane nuty. Nic wielkiego, ale bardzo przyjemne podstawowe aromaty odszczepowe. Gdzieś z czasem nuta czekolady. W ustach podobne odczucia i dużo pieprzu, papryki i przypraw. Naprawdę przyjemnie. Kolejna zaleta to budowa – wino ma wyrazistą, mocną, ale przy tym bardzo zrównoważoną strukturę. Kwasowość na średnim poziomie, nie wybija się w ogóle, sporo cukru resztkowego, mocno rozgrzewający alkohol i wyraźnie wyczuwalna tanina (charakterystyczny, dość mocno ściągający garbnik – LUBIĘ TO!) Wszystko intensywne, ale nic nie dominuje. Butelka warta zachodu! Zwłaszcza w swojej cenie

3.       KSAR BAHIA ROUGE

Apelacja: Beni M’Tir AOG

Szczep: cabernet sauvignon, syrah

Rocznik: 2010

Producent: Les Celliers de Meknes

Gdzie kupić: Maroko Sklep (już niedługo), Winiarnia w Puszczykowie (Wojtek Stempniak)

Pierwsze wino od Les Celliers de Meknes, którym zajmiemy się nieco szerzej. Niby prosta butelka, z dość podstawowej półki, ale trunek naprawdę godny polecenia. Średniej intensywności barwa, ładne łzy, dość gęste (glicerolu sporo, więc i ekstrakt powinien być okej). W nosie dużo czerwonego owocu, z dominującym zapachem żurawiny. Są też wiśnie w likierze i kwiatowy, delikatny zapach fiołków. W ustach wrażenia są podobne, dochodzą nieco pikantniejsze nuty, ale w niedużej ilości. Lekkie, proste i przyjemne. Budowa bardzo dobra, zrównoważona, pełna, z miękką acz wyraźną taniną. W tej butelce znajdziemy wszystko, czego można było spodziewać się  po marokańskim specyfiku w dobrym wydaniu! Jak podsumowała je mama jednego z moich najlepszych klientów – „w życiu nie piłam tak kwiatowego i pięknie owocowego czerwonego wina!” Osobiście nie jestem aż tak wielkim zwolennikiem tej butelki, ale uważam, że to trunek doskonały w swojej klasie

4.       AYIS

Apelacja: Beni M’Tir AOG

Szczep: cabernet sauvignon, merlot, syrah

Rocznik: 2008

Producent: Les Celliers de Meknes

Wino, które jest niejako smakową kontynuacją Ksar Bahia Rouge. Bardziej dojrzałe, dłużej leżakowane, ale tylko w kadzi stalowej, a później w butelce (zachowuje mnóstwo świeżości i owocowości).  Kolor intensywnie purpurowy z fioletowymi refleksami, błyszczący. Łzy zadowalające, dostatecznie gęste. W nosie bardzo duża ewolucja w czasie. Zaczynamy od marmolady z owoców lasu, później trochę przejrzałych truskawek i pieprz w pełnej gamie, ale delikatnie wyczuwalny. W pakiecie i wiśnia, i śliwka w czekoladzie. W tym wszystkim nuta świeżej poziomki nie wiadomo skąd – i bardzo dobrze, że czymś trunek zaskakuje. Budowa dobra, sporo kwasowości, ale świeżej i przyjemnej. Alkohol grzeje wyraźnie, choć jest niewyczuwalny, pozostałość cukru (związane chyba z ilością słońca w Maroku, bo inaczej nie potrafię wyjaśnić faktu, że każde czerwone wino tak się prezentuje). Grabnik zmiękczony, średnio wyczuwalny, aksamitny. Dobrze się to pije, dość łatwo i szybko, a wrażenia są kompleksowe i pozytywne. Można śmiało próbować łączenia z łososiem lub tuńczykiem – i to mi się podoba 🙂 Idealnie nada się także na grilla i do mniej wykwintnych mięs czerwonych.

Pierwszy kontakt z Marokiem napawa optymizmem. Trzeba trochę porozmawiać ze sprzedawcą, żeby nie trafić przypadkiem na wino totalnie nie w naszym stylu. Ale wrażenie ogólne jest takie jak owe wina – łatwe, proste i przyjemne. Mamy butelki przyjazne dla polskiego konsumenta, bez nadmiernej kwasowości czy garbnika (przynajmniej na podstawowej półce), z resztkowy cukrem, który ułatwia picie. Im wyżej tym robi się ciekawiej i ambitniej, tak więc o kolejnych butelkach będziemy rozmawiać z coraz większą fascynacją!

Reklamy