Dyskontowa wojna winiarska – LIDL w natarciu cz. II

Pierwsza część degustacji win z Lidla objęła 3 czerwone butelki prosto z Włoch, które otrzymałem gratisowo do przetestowania. Wszystkie miały w sobie coś urzekającego i warto na nie poświęcić niewygórowane sumy, za jakie znalazły się na półkach dyskontu. I nie mówię tego, bo wina dostałem za darmo, tylko dlatego, że naprawdę mi smakowały. W ostatnim czasie pojawiły się liczne komentarze i artykuł sugerujący niejako, że my [blogerzy] przychylniej oceniamy produkty, które dostajemy GRATIS. Otóż moi drodzy – pozytywna ocena wina musi mieć swoje uzasadnienie w jego strukturze, aromatach i jakości. Jeśli takowe jest, to dlaczego mam nie ocenić go dobrze? Zazdrość, nienawiść do dyskontów i walki pomiędzy importerami odłóżmy póki co na bok i przeanalizujmy dalszą część DARMOWEJ przesyłki od LIDLA

Drugie podejście do tematu miało przybliżyć francuską klasykę. 3 etykiety z Bordeaux, z dobrych, wręcz wybitnych apelacji i udanych roczników. Zapowiadało się ciekawie i pełni zapału ekipą dwuosobową (czyli ja i moja lepsza połowa) zasiedliśmy do testów. Oto co nas czekało:

1. BLAYE COTES DE BORDEAUX

Region: Cotes de Bordeaux AOC

Rocznik: 2009

Producent: Leroy Chevalier

Cena: 19,99 PLN

OKO: Kolor głęboki, barwa ciemnej śliwy, silny fioletowy refleks i błysk na powierzchni. Łzy gęste, ale tworzą się wolno i ociężale spływają, bez wyraźnych długich „ogonów”

NOS: Już pierwszy dość intensywny, rozwija się z czasem, ale nieco gubi siłę (spory defekt). Aromaty dominujące to kompot z wiśni i obornik, z czasem świeża wiśnia, nieco zapachu pestek, drewna, jakaś babka z bakaliami i mokre siano.

USTA: Aromaty poziomki i kwiatu róży, może nieco drewna, niemal całkowicie niekonsekwentne z nosem. Struktura bardzo niezrównoważona – atakuje i całkowicie dominuje kwasowość, właściwie brak innych elementów składowych. Cukier niewyczuwalny, alkohol ledwie ociepla, garbnika prawie brak (ledwie lekki szron na przedniej wardze). Finisz krótki i kwaśny

PODSUMOWANIE: Niezrównoważone i niekonsekwentne, płaskie zwłaszcza w smaku i całkowicie zdominowane przez kwasowość. Osobiście nie mam nic przeciwko winom mocno wytrawnym i nawet bardzo kwaśnym, ale warunek jeden – musi nadrabiać resztą budowy (garbnikiem, alkoholem i nutą cukru). Wino jest totalnie zielone, trudne do przetrawienia i właściwie nie nadaje się na polski rynek. Może dobrze wypaść wyłącznie w zestawieniu z tłustymi potrawami (a zarazem bardzo delikatnymi smakowo), które należy mocno odświeżyć.

OCENA: 60pkt

Wino trafiło do zlewu! Przełknąłem, choć ledwo pierwszy łyk. Przemogłem się i przesączyłem nawet drugi, ale dalej już nie było siły. Naprawdę chciałem znaleźć w tej butelce chociaż coś, co zasługiwałoby na pochwałę, ale takiego kwasiora już dawno nie piłem. Rozpacz na twarzy, łzy w oczach i totalna blokada kubków smakowych oraz żołądka. Wina tak fatalnego i tak zdominowanego jednym elementem budowy nie potrafię sobie przypomnieć. Wylałem resztkę z kieliszka i całą zawartość butelki. KATASTROFA! A naprawdę odporność na winną kwasowość mam wysoką (chociażby zamiłowanie do niemieckich rieslingów i toureńskiego sauvignon blanc powinno o tym świadczyć :p )

2. CHATEAU MAISON NOBLE

Region: Bordeaux Superieur AOC

Rocznik: 2008

Producent: Chateau Maison Noble

Cena: 24,99 PLN

OKO: Barwa intensywna, rubinowa z fioletowym rantem, powierzchnia błyszcząca. Łzy raczej rzadkie, ale długie.

NOS: Pierwszy średnio intensywny, ewoluuje z czasem. Najpierw dym, obornik i wędzonka, co jest bardzo intrygującym zestawem. Po zamieszaniu pojawiają się zbliżone zapachy – mocno solony łosoś wędzony, bekon na paluchach z pieczywa oraz mocno przepocona skóra i zwierzęca sierść. W tle nuty konfitury śliwkowej, odrobina papryki i przypraw.

USTA: Dość dobra struktura, nieco niezrównoważona – intensywna, niemal dominująca kwasowość, którą goni garbnik z przyjemnym werwem, ładnie ściągający. Brakuje czegoś intensywniejszego w doznaniach, bo mimo 13,5% wino wydaje się ledwie średniej ciężkości. Największy problem to nierównowaga aromatów nosa i ust. Zostaje lekko dymny posmak, nieco suszonej śliwki i bardzo lekka wędzonka, ale wszystko robi wrażenie mocno wycofanego i zdecydowanie słabszego niż w nosie. Finisz średniej długości o posmaku wędzonych owoców.

PODSUMOWANIE: Wino jest intrygujące i całkiem ciekawe – zwłaszcza zapachowo. Trochę brak mu ciała, potężniejszej struktury, która potwierdziłaby bardzo silne i nietypowe aromaty. Wybija się kwas, ale to jedyna pozycja, w której nie dominuje całkowicie nad resztą i nie zabija smaku. Przechowywanie – korek z wiórów, krótki, ale niezłej jakości. Po wymianie na lepszy może kilka lat poleżeć i wówczas powinno ciekawie się rozwinąć. Wino zaskakuje, może nawet zasmakować, ale nie jest to produkt wybitny. Najciekawsze z pakietu i polecam butelkę – głównie do wąchania 🙂

OCENA: 75pkt

Butelkę warto zdekantować chociaż pół godziny przed podaniem. Jest trochę zbyt kwasowe, ale ujdzie w tłumie. Warte zakupu dla każdego kto lubi wąchać i rozmyślać nad butelką, i komu nie przeszkadza wysoka wytrawność odkwasowa. Spodziewałem się czegoś lepszego, ale zestawiając jakość z ceną i tak jest nieźle!

3. CHATEAU LILIAN LADOUYS

Region: Saint-Estephe Cru Bourgeois AOC

Rocznik: 2006

Producent: Chateau Lilian Ladouys

Cena: 49,99 PLN

OKO: Bardzo głęboki, ciemny kolor mahoniu, z wiśniowym rantem. Łzy długie i gęste wysokiej jakości świadczące o dużej ekstraktywności

NOS: Pierwszy średniej intensywności. Z czasem rozwija się i nieco intensyfikuje. Wyraźnie czuć wiśnie w czekoladzie z likierem waniliowym, jest nuta konfitur żurawinowych, trochę suszu owocowego i kwiatu dzikiej róży. W tle lekkie zapachy skórzane i nieco dymu tytoniowego.

USTA: Wyraźna kwasowość oraz wyczuwalny ładunek garbnika – te elementy dominują w budowie, choć kwas po raz kolejny góruje nad wszystkim. Do kompletu mamy dość rozgrzewający alkohol. Odczucia obecności cukru nie ma w ogóle. Kompleksowo jest to wino o średnio mocnej strukturze. Aromaty w ustach zbliżone do tych z zapachu, ale znów niejako stłumione kwasowością. Czegoś znów brakuje.

PODSUMOWANIE: Lekko niezrównoważone wino o niekonsekwentnej sile aromatów. Średnio ciężkie nawet do ciężkiego, z przyjemnym i ciekawym nosem, ale przeciętnym smakiem. Garbnik znów nie potrafi dogonić kwasowości. Jak najbardziej można je zostawić jeszcze na kilka lat, aby rozwinęły się aromaty i złagodziła struktura. Obawiam się tylko, że wówczas będzie zbyt puste. W kwestii doboru do potraw – zdecydowanie lekkie mięsa nieco wyższej jakości (jagnięcina, cielęcina). Najlepsze jakościowo z całego pakietu francuskiego, który otrzymałem do degustacji, ale bez fajerwerków. Poprzednia butelka była bardziej intrygująca i zaskakiwała zwłaszcza w zapachu, tutaj jest nieco pełniej i bardziej ambitnie. Ale za kwotę 49,99 nie kupię tego produktu.

OCENA: 77pkt

Finalnie mogę powiedzieć jedno – jak na polski rynek jest zbyt wytrawnie i zbyt kwasowo. Rozumiem, że klasyczne francuskie wina potrafią takie być i są ich wielcy fanatycy. U nas to nie przejdzie. Owe butelki (może poza CHATEAU MAISON NOBLE ) nie nadają się na polskie stoły, dla naszych żołądków, ani kubków smakowych. Kiedy jeden element struktury zabija niemal wszystko co winie można znaleźć ciekawego, to nie ma zabawy. W tym wypadku jest to kwas, w nowym świecie często garbnik. Ile razy mówi się o przebeczkowanym australijskim chardonnay? Tutaj mamy genialny przykład przekwaszenia dobrych win. Bo (O DZIWO!) wszystkie zwłaszcza w nosie wykazują znamiona dobrej jakości i przepięknie otwierają się z aromatami w czasie. Acz struktura zabija całą radość picia. Niestety ja jestem na NIE, niezależnie co uważają pozostali krytycy i blogerzy. Nie mam zamiaru tych butelek bronić, bo nie warto, a Lidl powinien staranniej swoje francuskie wina selekcjonować. Jeśli te słowa spowodują, że więcej paczki do degustacji nie otrzymam – TRUDNO. Blog jest po to, by prezentować moje stanowisko i ono się nie zmieni. Tym samym pozdrawiam wszystkie popierdółki, które twierdzą, że blogerzy nigdy nie oceniają negatywnie darmowych produktów, otrzymanych w prezencie od dystrybutorów. Jak coś jest do d… to takie właśnie jest i głośno trzeba o tym mówić. Miłego wieczoru WINE TASTINGOWCY!

P.S. Wina złagodniały nieco na drugi dzień, lekko wybyła kwasowość, ale pogubiły się także aromaty. Coś tu jawnie nie gra!

P.P.S. Wina nie są fatalne – są nie w moim stylu, dlatego wg ogólnych norm punktacji oceniam je jako przeciętne. Nadmierna kwasowość jest dużą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z ich picia, głównie dlatego mi nie odpowiadają.

Reklamy

8 myśli nt. „Dyskontowa wojna winiarska – LIDL w natarciu cz. II”

  1. Cześć,
    A to BLAYE COTES DE BORDEAUX to wino robione na potrzeby Lidla, czy jest podpisany jakiś niezależny producent? Pytam, bo piłem kiedyś Bordeaux z Lidla, które mają w stałej ofercie i zastanawiam się, czy po prostu nie podmienili nalepek. Tamto nie było wcale złe.

    Lubię to

  2. Robione na potrzeby Lidla:) I naprawdę tego przypadku nie polecam. Oferta włoska jest ciekawsze, z Francuzów CHATEAU MAISON NOBLE jeszcze jako tako dawał radę.
    Pozdrawiam

    Lubię to

  3. Jestem solidnie zaskoczony i zachwycony. Świetny blog, duży kawał dobrej roboty robisz tutaj opisując wina pod tak wieloma kątami. Każdy zmysł można czytać oddzielnie, a mimo to słowo po słowie czuć wino całym ciałem. Myślę, że będę tu wpadał częściej, nie znam się na winach więc będę Cię miał za przewodnika 😉

    Lubię to

    1. Dzięki bardzo, polecam jednak zaufać także własnym zmysłom. Moje opinie są zupełnie subiektywne, mimo znormalizowanej metody oceny – tym samym niektóre odrzucone przeze mnie butelki mogą czasem zasmakować:)

      Lubię to

  4. Czytam od jakiegos czasu Twojego bloga, ciekawe nieco subiektywne ale czesto pomocne informacje (staram sie wykorzystywac te wiedze podczas zakupow)
    Pozdrawiam EJN

    Lubię to

  5. Przyjemnie się czyta, zwłaszcza, że po przeczytaniu, smak i węch się wyostrza. Oby tak dalej. Pozdrawiam!

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.