ENOEXPO, czyli jak się w Polsce robi targi winiarskie.

Wielkie przygotowania, spore nadzieje, duże zamieszanie na miejscu i najlepiej przyjęta premiera winiarska. Tak w skrócie mógłbym zrelacjonować nasze działania na targach ENOEXPO. Każdy kto wybrał się do Krakowa miał szansę nieco ze mną pogadać i spróbować najlepszych marokańskich win dostępnych na polskim rynku. Stoisko Maroko Sklepu (wina tutaj) wzbudziło spore zainteresowanie – średnio 300% większy ruch niż u sąsiadów. Generalnie nie możemy narzekać, a jednak…

3 dni, 20 godzin (zaledwie!) ekspozycji, sporo wystawców z całego świata (importerzy, przedstawiciele winnic, reprezentanci branży pokrewnych i komplementarnych), nawet przyzwoita liczba zwiedzających. Seminaria, konferencje, dysputy i debaty wokół. Rozdanie nagród konkursu o medale Enoexpo i degustacji komentowane. Wydarzeń sporo, pozytywnych zaskoczeń równie wiele jak rozczarowań. Na targi dotarłem po raz pierwszy i już dzień rozpoczęcia nieco mnie zszokował! Zaczynamy o 10.00 (kto w ogóle widział targi winiarskie czy alkoholowe o takiej godzinie robić! :p ). Na hali panuje spory rozgardiasz, wszyscy kończą przygotowanie stanowisk, zwiedzających w ogóle jeszcze nie ma. Chyba o 12.00 zaczyna się konferencja dotycząca polskiego winiarstwa, która według opinii mojej oraz znajomych bardziej przypomina rozpaczliwy lament, sprowadzający się do pytania – dlaczego nikt nie chce kupić mojego wina (de facto przeciętnej jakości) za 60PLN za butelkę. Rozumiem problemy polskich winiarzy i całym sercem wspieram ich wysiłki i dążenia, ale sami blokują sobie rynek i zaporową ceną, i nadal problemami z powtarzalną jakością, i wiecznym narzekaniem na wszystko i wszystkich łącznie z potencjalnym gronem odbiorców. Czas zabrać się do roboty, podnieść nieco poprzeczkę dobrego smaku polskiego wina i obniżyć nieco ceny, a nabywcy przybiegną sami – i to nie tylko z Polski 🙂

Całe szczęście po zakończonej konferencji zwiedzający nieco się rozeszli, a na naszym stoisku zaczął się ruch i prawdziwie wytężona praca. Pierwszy dzień nie należał do najbardziej porywających, ale zrobiliśmy kawał (a przynajmniej kawałek) dobrej roboty na drodze do zaprezentowania marokańskiego winiarstwa szerokiej rzeszy rodaków. Efekt był taki, że przez kolejne 2 dni (co jakiś czas rzecz jasna) pojawiali się u nas Goście, którym ktoś, coś, gdzieś napomknął, że na Enoexpo są świetne wina z Maroka.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Niestety nie wszystkich zainteresowanych mogliśmy przyjąć ze względu na pewien absurdalny problem techniczny – targi trwały do godziny 17.00, co powodowało, że osoby pracujące musiały zwalniać się wcześniej lub brać dzień wolnego i zazwyczaj i tak nie były w stanie zapoznać się z pełną ofertą targowych wystawców. Co gorsza Zwiedzający obecni na hali byli bezczelnie wypraszani z powierzchni wystawienniczych tuż przed wybiciem piątek po południu. Nie mam nic przeciwko szanowaniu własnego czasu wolnego i sztywnych godzin otwarcia, ale takie zagrywki ani nie dodają prestiżu, ani nie spowodują rozwoju imprezy w najbliższych latach. Mam zatem nadzieję, że organizatorzy pomyślą racjonalnie, wydłużą godziny trwania Enoexpo przynajmniej do 19-20 i przestaną przy pomocy komunikatów z megafonu i bezpośrednim wsparciu ochrony kierować zwiedzających w stronę drzwi punkt 17.00. Degustację z Wojtkiem Bońkowskim (któremu serdecznie dziękujemy za przybycie!) kończyliśmy przy zgaszonym świetle i zamkniętych drzwiach wejściowych. Trochę słabo, tym bardziej, że dla wystawcy Enoexpo tanią imprezą nie jest!

Co do samych win i regionów zaprezentowanych na targach, to można było znaleźć niemal cały winiarski świat. Pozytywnie wypadła Austria, sporo zamieszania zrobiły Francuzy z Langwedocji, trochę ciekawych butelek hiszpańskich i włoskich. Nie wypada się przechwalać, ale z opinii większości zwiedzających wiemy, że najbardziej pozytywnie zostały odebrane dwa stoiska i zarazem kraje winiarskie – RUMUNIA i nasze MAROKO! Wielkie niespodzianki, pozytywnie szokujące doznania, wina na fantastycznym poziomie i w bardzo rozsądnych cenach. Próbowaliśmy swoich butelek wzajemnie i powiem szczerze – i jedna i druga strona zachwycona efektami. Z rumuńskich etykiet uwagę zwraca zwłaszcza LIVIA w wydaniu Fetească Neagră (szczep endemiczny) – wino klasyczne, charakterne, o dość mocnej strukturze i (o dziwo!) robione przez kobietę (tak dokładnie – Livia Gîrboiu, na zdjęciu obok, główny winemaker!). Intrygujący Novac od Prince Stribey czy dobry Syrah i autorski rzekłbym Pinot Noir z Corcovy też są warte polecenia. Maroko zwróciło uwagę rozsądnym użyciem beczki, niezwykłym balansem win, no i jedynym Premier Cru z Północnej Afryki – Chateau Roslane. 100% Chardonnay z wyraźną beczką i do kompletu czerwony kupaż Cabernet Sauvignon, Merlot i Syrah, będący rodzajem bordoskiej klasyki z południowym charakterem. Wielokrotnie usłyszeliśmy, że to najciekawsze wino cały targów! Dodajmy jeszcze Ksara Bahię w rewelacyjnym stosunku jakości do ceny i krótko beczkowanego Riad Jamila, który rozbrajał bogactwem aromatów każdego degustującego! Do kompletu butelek niezwykłych na pewno dołączyć musi Gruzja, która znów pokazała klasę. O winach tego kraju już sporo pisałem, ale o wódce z Chardonnay, Saperavi czy Rkatsiteli jeszcze nie było – spróbujecie sami, jest dostępna w ofercie Marani!

Targi są niesamowicie dogodną okazją do zgłębiania wiedzy i pasji winiarskiej. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce umożliwiające spotkanie takiej liczby dystrybutorów, producentów, importerów i sprzedawców wina. Pozwalają na zapoznanie się z nowościami jak i ugruntowanymi pozycjami na polskim rynku. Porozmawiać można z każdym, czasem coś ciekawego kupić, innym razem wymienić się wizytówkami i dogadać jakiś interes na nieco większe  ilości butelek i wielocyfrowe sumy na fakturze.

Mam nadzieję, że ENOEXPO będzie się szybko i prężnie rozwijać, a organizatorzy wyciągną wnioski z tegorocznych błędów. Takie imprezy są bardzo potrzebne dla szerzenia kultury winiarskiej w Polsce. A jak powiedział Inigo reprezentujący Bodegas Ibericas (i Vega del Castillo, i Vinolę zarazem) – „to najmniejsze targi winiarskie na jakich jestem, ale dobrze, że takie rzeczy się w Polsce dzieją.” Mimo wszelkich niedoskonałości do zobaczenia za rok – bo ja na pewno na ENOEXPO 2012 będę!

Reklamy

3 myśli nt. „ENOEXPO, czyli jak się w Polsce robi targi winiarskie.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.