ARMAGNAC- o co w tym chodzi?!

Armagnac to trunek, o którym generalnie mówi i wie się mało. Od zawsze pozostaje w cieniu apelacji Cognac, swojego słynnego kuzyna. Tej niesławie zawdzięcza jedną, ogromną zaletę – uniknął konsolidacji rynku i przejęcia przez masowe koncerny odpowiedzialne za produkcję tzw. produktów luksusowych (tudzież z klasy superpremium), co stało się nie w przypadku najpopularniejszych koniaków czy też szampanów. W końcu lepiej znany paniom koncern Louis Vuitton dzierży w swej nazwie także dwie prestiżowe marki alkoholi francuskich – Moët oraz Hennessy. A przy okazji włada potęgą Sauternes – Chateau d’Yquem, czy kultowym Białym Koniem z Bordeaux – Chateau Cheval Blanc. Do dziś produkcją armagnaców zajmują się firmy o rodzinnych tradycjach, a style pozostają nadzwyczaj różnorodne!

DSC_0529

Jakaż była moja radość, gdy otrzymałem telefon z zaproszeniem do poznańskiego Winebaru Mielżyński, aby na pionowej degustacji podjąć temat armagnaców od słynnej rodziny Darroze.  W dodatku prezentował je sam Marc Darroze, obecny właściciel destylarni i winnicy! Mało kto odważyłby się na taki ruch. Moje zdziwienie było jeszcze większe, gdy na miejscu zastałem pustawą salę degustacyjną. Cóż, z jednej strony konsumenci zdają się szukać nowości i wymagać na swoich ulubionych sklepach z winami coraz to bardziej absurdalnych „wymysłów”. Ale gdy już je dostają, rzadko potrafią te starania docenić. A szkoda, bo było co degustować i czym się zachwycać:

DSC_0517

[W kolejności degustowania, z krótką notą]

12YO – lekki, świeży, dużo cytrusów i  białych kwiatów. Świetny dla początkujących

2000 – poza owocami i kwiatami lekki orzech i rodzynki, mniej świeżości, w tle lekko karmelowy. Te słodkawe nuty zdobyły duże uznanie degustujących

1990 – zaczęło robić się nieco ciekawiej – zielony pieprz, herbata i wanilia, lekka kamfora, nieco dymny w ustach i słonawy. Na pewno trudniejszy i mniej oczywisty.

1982 – znów coś zielonego, trochę kamfory, sporo dymu, ziołowa nuta w tle. To już poważny trunek, dojrzały, zdecydowanie głębszy i ciekawszy od pierwszej dwójki, ale też niełatwy.

1971 – więcej słodyczy, trochę świeżo lakierowanego drewna, nuty wanilii i karmelu, mniej szarpie w ustach (z lepiej ułożoną taniną). Ponownie pojawiają się akcenty ziołowe oraz zapachy redukcyjne w finiszu. Sporo orzecha i tytoniu. Najlepszy strukturą, aromatycznie równie intrygujący co ’82. Chyba mój faworyt.

1964 – bardzo mocny nos i mnóstwo słodyczy w ustach. Ułożony jeszcze lepiej niż poprzednik, najmniej szorstki, z niewybijającym się alkoholem. Mimo wszystko, aromatycznie 1971 wydał mi się ciekawszy i w ogólnym odczuciu bardziej intrygujący.

DSC_0515

Aromatyczne niuanse trudno tutaj w pełni wyjaśnić słowami, ale różnice pomiędzy poszczególnymi butelkami są oczywiste. Takie Starcie z armagnacami to niezwykła rzadkość i arcyciekawa przygoda. Zwłaszcza, gdy w 6 kieliszkach ma się 6 różnych roczników, a różnice widać w kolorze i czuć przy każdym łapaniu nut aromatycznych. I choć ja z pewnością nie nawrócę się na mocniejsze trunki, to dla popijających cognac czy długo starzoną whisk(e)y, może być to być niezła gratka!

W ofercie Mielżyńskiego jest kilka armagnaców od Darroze, o różnym okresie dojrzewania. W chwili degustacji wersje rocznikowe nie były dostępne w sprzedaży.

DSC_0519

Słowem zakończenia – kilka armagnacowych faktów, dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej:

  • Trunek pochodzi z Gaskonii, na południowym-zachodzie Francji.
  • Prawdopodobnie jest najstarszym destylatem winogronowym całej Europy.
  • Od koniaków różni go przede wszystkim 1-krotna destylacja (otrzymywane eaux-de-vie są zdecydowanie słabsze niż w przypadku słynniejszego kuzyna, zwykle zatem nie rozcieńcza się jej praktycznie w ogóle – dzięki temu trunek ma więcej naturalnego aromatu i żywszą strukturę). Dopuszcza się destylację dwukrotną, ale nie stosuje jej żaden tradycyjny producent. W produkcji koniaków destylacja dwukrotna jest normą.
  • Materiałem do produkcji trunku jest wino bazowe, uzyskiwane z winogron (najczęściej baco blanc, ugni blanc, colombard i folle blanche, choć łącznie dopuszczonych do użytku jest 10 różnych szczepów).
  • Wino bazowe jest wysoce kwasowe i właściwie nie nadaje się do standardowej konsumpcji. W Gaskonii powstają jednak doskonałe wina jakościowe, a za najlepszego producenta uznaje się Domaine du Tariquet (w ofercie Deliwina).
  • Wiek oznaczony na butelce określa długość starzenia najmłodszego rocznika. Dokładną kategoryzację znajdziecie tutaj. Wersje rocznikowe to blendy destylatów, pochodzące wyłącznie z konkretnego roku zbiorów. Vintage armagnac uznawany jest za najbardziej prestiżowy w całej hierarchii.
  • Armagnac musi zawierać co najmniej 40% alkoholu.

DSC_0534

Degustowałem na zaproszenie importera Roberta Mielżyńskiego
w maju 2013.

Reklamy

2 myśli nt. „ARMAGNAC- o co w tym chodzi?!”

  1. Bardzo ważnym szczepem do produkcji armaniaku, bardziej cenionym niz np colombard jest hybryda baco noir.

    Armaniaki destyluje sie raz ale nie w zbiorniku destylacyjnym jak koniak, tylko w aparacie kolumnowym Adama, ktory pracuje w systemie ciągłym. W efekcie proces ten zblizony jest do rektyfikacji, a moc destylatu nie odbiega od tego, który otrzymuje sie po dwukrotnej destylacji koniaku.

    Darroze ma swojej ofercie armainiaki rocznikowe od stu lat, destylowane z pojedynczych szczepów, często z pojedynczej parceli. Tak naprawdę zajmuja sie oni głównie kupażówaniem i starzeniem destylatów kupowanych od partnerów i są w tym rewelacyjni

    Polubienie

    1. Co do szczepów, to nie czasem baco blanc jest tym kluczowym? A moc destylatów jednak się różni – tradycyjne 52%, a niemal nigdy więcej niż 60% dla armagnacu i ok. 70% w przypadku cognac. To jednak spora dysproporcja.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.