RIFFEL – Hesja bez zobowiązań

Wakacyjne myśli uciekają gdzieś daleko za horyzont. Zarzućcie zatem plecaki i spakujcie Waszego ulubionego silvanera bądź rieslinga, bo dziś wycieczka będzie długa, na sam zachodni skrawek Hesji Nadreńskiej. Wybieramy się do sielskiego miasteczka Bingen-Büdesheim. W drzwiach wita nas przesympatyczne małżeństwo Państwa Riffel, a Ecovin obwieszcza wszystkim, że działamy w zgodzie z naturą. Carolin prowadzi nas na wewnętrzny taras, gdzie już czeka nasz stolik degustacyjny. Obok zasiada dwójka Węgrów. Już po chwili orientujemy się, że to ich dobrzy znajomi – mały importer z okolic Budapesztu.

DSC_0269

Do kieliszków trafiają pierwsze wina. Silvanery i weisser burgundery są stosunkowo delikatne i bardzo przyjemne. Podstawowy riesling sympatycznie szczypie perlistością w język, a wibrująca kwasowość wspaniale odświeża. Sauvignon Blanc jest mało trawiasty, ale mocno owocowy – doskonały w stosunku cena/jakość i to właściwie można powiedzieć o wszystkich butelkach z Weingut Riffel.

DSC_0287

Selekcja win jest solidna, a rodzina sporą ich cześć sprzedaje detalicznie – w winnicy, na festynach i świętach winiarskich. Zresztą nic w tym dziwnego – urzekają swoją przystępnością w wersjach podstawowych, a Ortsweine i Lagenweine pięknie rozwijają się w kieliszku, z zamkniętych i skrytych w eleganckie i ujęte w mineralne ramy trunki. Zresztą parcele Scharlachberg i Binger słyną ze swoich kwarcytowych skał i stromych stoków oraz doskonałego mikroklimatu. Ale nie zapominajmy, że wielkim powodzeniem cieszą się także wina półsłodkie i półwytrawne. Proste, codzienne, przyjacielskie! Niemcy od cukru nigdy przecież nie stronili, a podobnie jak i My często pijają wina bez jedzenia. Nic więc dziwnego, że Weingut Riffel niedługo po premierze stało się bestsellerem w portfolio Win Szlachetnych!

DSC_0272

Pijemy, degustujemy, rozmawiamy, analizujemy, liczymy i myślimy – co, jak, za ile i w jakich ilościach. Carolin otwiera kolejne butelki, pomiędzy stołami rozbiegane w uśmiechach dzieciaki, przez podwórko maszeruje pies. To nie była biznesowa atmosfera, a bardziej wakacje. Opłacalne jednak, bo wina są dostępne w kilku dobrych sklepach w W-wie, Krk, i Pz-ń.

DSC_0277

Mnie szczególnie urzekło kilka etykiet:

Allegretto Perlwein Trocken NV
Świeży, lekko musujący trunek, o przyjemnym nosie brzoskwiniowo-gruszkowym. W ustach proste, ale przyjemne aromaty owocowe i wyczuwalny cukier resztkowy (w ustach wydaje się niemal półwytrawne). Genialne na upał, do delikatnych ryb, krewetek, lekkich sałatek.

Scharlachberg Riesling Turm 2011
Aromatyczne, ciężkawe nuty ziołowo-rumiankowe, podbite miodem gryczanym i bardzo dojrzałymi owocami. Solidna struktura, wsparta na bardzo wyrazistej kwasowości rieslinga. Trunek niemal oleisty. Długie w posmaku. Ładnie ewoluuje w kieliszku. Niestety drogie, nawet bardzo.

Riesling Feinherb 2011
Dla pijaczy nastawionych półwytrawnie genialne rozwiązanie – dobrze ułożony riesling, z niezłą kwasowością i pięknymi kwiatowo-owocowymi nutami. Wszystko na swoim miejscu. Klasycznie i smacznie.

I jak normalnie takich win nie pijam, to ekologiczne półsłodycze z Wiengut Riffel naprawdę należą do butelek zrobionych solidnie i z klasą. W Polsce pojawiły się Morio-Muskat 2012 o szarlotkowych aromatach z dodatkiem pieczonej gruszki i dojrzałego melona oraz Dornfelder Feinfruchtig 2012 o nutach czerwonych owoców (zwłaszcza żurawiny) i niuansach buraczanych. Dobrze skomponowane, przyjemne wina, dla szukających większej osłody – obydwa w cenie ok. 30kilku złotych, których są naprawdę warte!

309959_561706870548053_109527274_n

Do Niemiec podróżowałem dzięki uprzejmości importera – Wina Szlachetne

Reklamy