ROCZNIK ZWYCIĘZCÓW – 2013 W NIEMCZECH!

Wkrótce na Winicjatywie pojawi się moje resume 2013 rocznika w wydaniu niemieckiego winiarstwa. Był to sezon niezwykle trudny, z którym większość winiarzy nie poradziła sobie idealnie. Wiele win jest niedojrzałych, co objawia się zwłaszcza w niezintegrowanej kwasowości, ale też płaskim smaku. Najlepsi zrobili jednak wina fenomenalne.

DSC_0362

Jakie są powody takich rozbieżności i co było największym utrapieniem winiarzy, znajdziecie na Winicjatywie. Tam pojawią się bardziej ogólne i obiektywne informacje i ocena do zbiorów 2013. Tutaj chciałbym aby przemówili sami winiarze, swoimi słowami. Ci, z którymi pracuję regularnie, a ich wina pojawiły się bądź pojawiać będą w portfolio zaprzyjaźnionych importerów. Subiektywnie i zwyczajnie – tak jak jest.

Zacznijmy zatem! Na początek chłopak, który niedługo wkroczy na polski rynek poprzez dystrybucję FOODWINE.pl – Matthias Meierer (z Weingut Meierer). Uczeń legendy jaką z pewnością jest Oliver Haag. 31-latek genialny, który przez ostatnich kilka lat (w rocznikach 2006-2012) współtworzył każde wino, opuszczające winiarnię rodziny Haag. W niezwykle trudnym roku 2013 zdecydował się działać całkowicie samodzielnie. I poradził sobie doskonale, choć nie było łatwo. Tutaj, na stromych stokach Kesten, zwłaszcza Paulinsberg i Paulinshofberg (przedłużenie słynnych działek Juffer Sonnenuhr), spadek ilościowy wynosi jakieś 40%. Wina jest mało, a z jakością sąsiadów bywa różnie. Potencjalni Klienci do mniej znanego młodzieńca podchodzą przez to z dystansem. Ale wystarczy otworzyć podstawowe butelki, aby przekonać się o umiejętnościach winiarskich w tej rodzinie.

DSC_0169

Owszem 2012 wypada oczko lepiej, ale 2013 rocznik z Kesten też zafundował nam sporą dawkę winiarskich emocji. Sam Matthias z rozbrajającą szczerością mówi o tym, że wino jest po prostu do picia. Nie wyobraża sobie, żeby w domu zabrakło otwartej butelki. A w tle wciąż widzimy winnice o nachyleniu 50-75 stopni. Praca winiarza nad Mozelą to prawdziwy heroizm. Zaczynamy degustację. Najpierw łatwe i przystępne cenowo wina podstawowe (łącznie z porównaniem próbki z kadzi i już zabutelkowanej – zwyczajowo kadź wypada nieco lepiej) oraz doskonałej klasy wyższe gamy, które niewiele odbiegają od mozelskiej czołówki jakością, a jednak są o połowę tańsze. W całości widać rękę Olivera. I generalizując jest to naprawdę dobry rocznik! Czy może być lepiej?

DSC_0064

No może – u samego mistrza. Tam zostaliśmy przyjęci nieco niepewnie z początku. Legendarny winiarz podejmował nas późnym popołudniem, w przeddzień wyjazdu na rosyjskie tournée. W dodatku spóźniliśmy się o pół godziny na spotkanie przez wypadek na autostradzie (całe szczęście zdążyliśmy powiadomić gospodarza nieco wcześniej). Ale spędzona z nim chwila, rozmowy o polskim i niemieckim rynku wina, trafne opinie degustujących. Po 15 minutach Oliver przestał wypluwać i rozgadał się niczym w gronie starych przyjaciół. Co jakiś czas schodził do winiarni (jest dokładnie pod domem i salą degustacyjną), aby przynieść jeszcze leżakującą w kadzi lub beczce próbkę. Porównywaliśmy wina z tymi już zabutelkowanymi, sprawdzaliśmy też te, którym potrzeba jeszcze czasu aby dojrzały. Piękny, eteryczny, zwiewny rocznik. Eleganckie wina, kruche i delikatne. Wyrażające chyba wszystko, za co świat winiarski pokochał Mozelę. 2013 okrzyknięty słabym, w rękach dobrego winiarza może stać się absolutem jakości. Usta Olivera co jakiś czas wypowiadają bez obaw słowo mineralność. Nie brakuje jej tutaj. Kwasowość jest wysoka, ale zintegrowana idealnie. Brawa. Dla obydwu – bo i Mistrz, i jego Uczeń dali nam popisy winiarstwa najwyższej światowej klasy. (Weingut Haag szuka importera, na życzenie mogę dostarczyć cenniki. UWAGA: selekcja partnerów jest bardzo restrykcyjna. Oliver pracuje wyłącznie z osobami, które zna i ma do nich zaufanie).

DSC_0237

Wizytujemy także Johannesa Haarta z winnicy Rheinhold Haart. Kolejna mozelska legenda. Większość win jeszcze z 2012, ale kilka nowości też wpadło do kieliszków. „Wina jest mniej, ale z jakości jesteśmy zadowoleni. Pomoże czas spędzony w butelce, ale dobre efekty już widać”. Tutaj nie ma strachu – Klienci już zgłaszają się po nowy rocznik i nikt na siłę nie próbuje „wyciągać z piwnicy” poprzedniego. Wszyscy czekają na mineralny powiew świeżości z 2013. Tak też z ogromną dumą wina opisuje Johannes, choć większość spoczywa jeszcze w kadzi.

Po tej wizycie jesteśmy niemal pewni – czołówka winiarzy mozelskich swoją prawdziwą klasę pokazuje właśnie w takich rocznikach. Uznane za trudne, bądź wręcz nieudane, mają swoją przeciwwagę w wybitnej jakości butelek z wielkim nazwiskiem na etykiecie. Niestety za tą przyjemność przyjdzie winomanom sporo zapłacić. Spadek ilości nad Mozelą wynosi ok. 40%. Dla całego winiarskiego świata Niemiec jest to najskromniejszy w zbiorach rocznik od 30 lat! Odbija się to na cenie. Podwyżki u niektórych winiarzy sięgają nawet 30%! Wyłącznie najdrożsi wprowadzili nieznaczne korekty.

DSC_0410

Pokonujemy 100km, aby na chwilę wpaść do Nahe. Kiedy wjeżdżamy na podwórko rodziny Dönnhoff lekkie ciarki przechodzą po plecach. Mistrz rieslinga – Cornelius krząta się w winiarni. Trafiliśmy na dzień butelkowania tego zhańbionego rocznika 2013. Spora część próbek trafia do sali degustacyjnej wprost z piwnicznych kadzi lub beczek. Próbujemy wyłącznie win z nowego rocznika – 2012 jest już wyprzedany. Najlepsze rieslingi  świata. Tak przez wielu okrzyknięte zostały stojące przed nami butelki. I chyba nie ma w tym przesady. Próbowałem dwa miesiące wcześniej jeszcze kilku etykiet z 2012, teraz te same cuda w nowym roczniku. Jest wybitnie! Niezależnie od numerka na butelce.

DSC_0512

Sytuacja powtarza się w Hesji Nadreńskiej. U Gunderlochów widać wielkie zadowolenie z 2013. Udało się utrzymać styl – jak na działki Rothenberg i Pettenthal dość zwiewny i bardzo elegancki. Zbudowane łagodniej niż 2012, ale jakby ciekawsze aromatycznie, delikatniejsze, bardziej medytacyjne. No i po raz pierwszy powstają z ręki winemakera juniora. Syn słynnego Fritza – Johannes Hasselbach – spisał się na medal. Jednak są inne problemy. W tej części regionu straty ilościowe okazują się wyjątkowo wysokie. Agnes Hasselbach tłumaczy nam, że gdy oni zaczynali zbierać, to większość sąsiadów miała już wina gotowe w piwnicach. Wciąż czekali na pełną dojrzałość gron, która zdawała się już nigdy nie nadejść. Gdy w końcu podjęli decyzję o zbiorach, przyszły deszcze. Czekali nadal, ściśle selekcjonując owoce. Odrzucali wszystko co nie spełniało restrykcyjnych norm jakościowych. Spadek w ilości wynosił ok. 30%, ale tak surowe normy własne zagwarantowały naprawdę świetne wina. Dzisiaj porównują zabutelkowany już rocznik z sąsiadami i jako jedni z nielicznych w Nackenheim nie mają problemu z zieloną kwasowością, pikantnym smakiem rieslinga czy niezintegrowaną strukturą.

DSC_0723

Dalej na południe było zdecydowanie lepiej. Wioski Westhofen (tam swoją siedzibę ma gwiazda Hesji – Philipp Wittmann) oraz Osthofen częściej cierpią na zbyt małą ilość wody niż nadmierne opady. Trzynastka tutaj też nie była łatwa, ale przyniosła spadek kilkunastoprocentowy, 25% w skrajnych przypadkach (jak np. w winnicach Geil, gdzie zbieracze nie zdążyli z działkami silvanera). Zwyczajowo masywniejszy styl i większa ilość cukru resztkowego, w tym roku zostają zastąpione przez kwasową świeżość. Nie każdy spisał się dobrze, ale większość winiarzy zrobiła przyzwoite wina, warte uwagi. Na pewno było tutaj zdecydowanie łatwiej niż nad Mozelą. Większość jest też zadowolona z efektów słodkich win. Dobrze spisał się zwłaszcza krzyżówki – Rivaner i Scheurebe. Weissburgunder i Grauburgunder od Geila również zostawiły niezatarte wspomnienia. Producent szuka importera w Polsce. Ceny są stosunkowo przystępne.

DSC_0114

Ewidentnie jednak rocznik 2013 dobrze zrobił Rheingau. Zamiast masy i ciężaru mamy wina świeże i eleganckie, zwłaszcza w Hochheim am Main. Rüdesheim dał świetne słodycze. Ceny nieznacznie w górę, bo i starty w ilości nie były bardzo wysokie. Ale o tym szerzej będzie na Winicjatywie.

I na koniec – Frankonia. Oczywiście odwiedzamy Sandrę Sauer, córkę i drugiego winemakera najważniejszej rodzinnej winnicy na północ od Würzburga – Weingut Horst Sauer. Pod rodzinny dom (i winiarnię) Sauerów docieramy w momencie pełnej glorii i chwały. Właśnie kończą się przygotowania do wielkiej, weekendowej gali, która rozpoczyna świętowanie wyników z IWC w Londynie. Najlepszy riesling świata, najlepszy silvaner świata, najlepszy słodki silvaner, najlepszy słodki riesling itd. Liczba nagród, które znów posypały się na Sauerów jest imponująca. I trudno się dziwić. Próbujemy 2013 i 2012. Są zupełnie inne, ale obydwa roczniki są piękne. Aż żal, że brakuje czasu by zostać na uroczystej kolacji i miejskim grillowaniu z okazji winiarskiego sukcesu. Tutaj wszyscy już wiedzą – to był idealny rocznik dla silvanera. Trudny, wymagający ciężkiej pracy w winnicy i sporych odrzutów w selekcji , ale doskonały w jakości (łączna strata ilościowa ok. 18% dla Sauerów i ok. 15% średniej regionu – i tak najniższa w Niemczech). We Frankonii nikt z dobrych winiarzy nadmiernie nie narzeka, bo i nie ma na co. Ceny też poszły tylko nieznacznie w górę.

DSC_0720
bezpośrednie starcie 2012 vs 2013!

Po wszystkim z nieprzyzwoitą lekkością rieslingowego bytu mówię – to był świetny rok dla dobrych winiarzy. Nie słuchajcie międzynarodowych bzdur o kiepskiej jakości. Bo jej jest pełno tam, gdzie zawsze – wśród przeciętniaków i winiarzy niskich lotów. Zaufajcie dobrym nazwiskom, dajcie się zaskoczyć innym stylem i sprawdźcie sami jak piękny może być ten nowy rocznik. Choć jest nieco droższy – inaczej być nie mogło. Ale jest w nim dużo win dobrych i bardzo dobrych. Brakuje nieco wybitnych, no ale wówczas można sięgnąć do wcześniej wypełnionych piwniczek 😉

A zgodnie ze słowami Matthiasa, ja również Was proszę: nie odprawiajcie deszczowego tańca w październiku (ani w listopadzie)!

Już za tydzień moja idealna skrzynka niemiecka z roku dwa tysiące trzynaście.

Wina niemieckie z 2013 degustowałem na licznych imprezach targowych, degustacjach oraz przede wszystkim wizytując w maju winiarzy na koszt własny. Wszystkie wina do degustacji udostępnili producenci. Opinie na temat rocznika podzielają wszyscy współdegustujący.

Reklamy

2 myśli nt. „ROCZNIK ZWYCIĘZCÓW – 2013 W NIEMCZECH!”

  1. Pelna zgoda. Dobry winiarz zawsze zrobi pyszne wino. Od lat kupuje te same etykiety, gdyz mnie nigdy nie zawiodly. Silvaner 2013 lepszy od 2012 u Saeurow?

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.