Nowy KLEJNOT HESJI!

Jest wczesny (8.50) poranek na niemieckiej ziemi. Dobrze rokujące wina, ciekawe pierwsze recenzje, niegłupia cena. Rzadko miewam zachwyty wśród win niemieckich poniżej 10euro (niestety). Tym bardziej nie spodziewałem się zauroczeń wywołanych etykietami winemakerki dopiero wkraczającej na winiarską scenę. Do tego w nikomu nieznanej wiosce Alsheim (Rheinhessen), w tak trudnym roczniku jak 2013!

1506760_243601682491734_209231401_n

Zaskoczenie było ogromne. Odmienny, charakterystyczny styl, na wskroś inspirujący, choć niełatwy. To nie są butelki dla początkujących, ich mineralność i słony finisz to znaki rozpoznawcze, wsparte strzelistą kwasową szpicą. Krystaliczna czystość win przypomina bardziej ostrze miecza samurajskiego niż łagodne oblicze win ze środkowej części dorzecza Renu. Juliane Eller (24) w roczniku 2013 po raz pierwszy wycisnęła cały potencjał z gron rodziców, tworząc nowy, autorski projekt. Weingut Eller jest cenionym dostawcą „wina luzem” dla dużych przetwórni. Do tej pory zaledwie 30% produkcji trafiało do butelek z etykietą noszącą rodowe nazwisko. I generalnie są to wina proste, przeznaczone zwłaszcza do niezobowiązującego picia na ogromnym tarasie przed winnicą. Mama podobno świetnie gotuje, nie dziwi więc fakt, że w ogrodzie weekendami zbiera się tłum gości odwiedzających Alsheim, aby zjeść i wypić u Ellerów 🙂  Wróćmy jednak do wina, bo tutaj należy stwierdzić dość brutalny fakt. Do tej pory 70% rodzinnych zbiorów trafiało do dużych przetwórni, celem uzupełnia marketowych maryjek i innych liebfraumilchów.

Młodzi winiarze już dawno pokazali, że nie mają zamiaru bawić się dalej w tą bylejakość. Juliane, nie jest tu wyjątkiem, ale ma pewną przewagę nad kolegami po fachu. Przede wszystkim cały projekt rozpoczął genialny zamysł marketingowy etykiety (diament) współgrający z nazwą marki. Gra słów i liter Ju (od imienia) W (od wina) i El (od nazwiska) dają JUWEL – nowy klejnot Hesji Nadreńskiej. Jeszcze nie oszlifowany, ale te kanciaste niuanse zapewne wyrównają się z czasem. Zresztą młoda miała i ma od kogo się uczyć. Najpierw Geisenheim (najważniejsza szkoła winiarska w Niemczech), potem praktyki u Kellera (gwiazda regionu) i Wittmanna (gwiazda nr 2), no i wsparcie Stefana Wintera (31), który przebojem zbiera najwyższe laury na winiarskiej scenie Rheinhessen.

10154333_243603192491583_2105576789_n

Jak przyznaje Juliane, rewolucja była konieczna przede wszystkim w winnicy. Pracę mechaniczną zamieniono na ręczną dla całej gamy Juwel. Działki pod nowy projekt zostały wybrane po dokładnych badaniach geologicznych. Z 23 hektarowej winnicy rodziców Juliane wyselekcjonowała wyłącznie 3, za to wszystkie ze starszymi krzewami i wapiennym podłożem. Zmieniono sposób podcinania winorośli i zdecydowanie ograniczono wysokość zbiorów. Efekt jest niewyobrażalny, chociaż nie było tak łatwo…

Kiedy siadamy nad kieliszkami w sali degustacyjnej, a na szkle pierwszej butelki odbijają się zadbane, czerwone paznokcie niepozornej, acz ślicznej blondynki, generalnie zaczynają się obawy o efekt tego tastingu. Nic bardziej mylnego…

10171647_245549608963608_5461217569294918501_n

JUWEL Weissburgunder 2013 (8€, obecenie 10euro)
Już podstawowe wino rozwiewa wszelkie wątpliwości. Wino przedziwne i bardzo ciekawe zarazem. Stosunkowo delikatnie pachnie, głównie nutą kamieni, suchych liści i lekkim owocem,  a gdzieś w tle przebijają się solone owoce. Wszystko wydaje się eteryczne i łagodne. W ustach eksplozja smaku! Białe i żółte owoce zmieszane z słono-kamienistym tłem, sporo przypraw, nieco ziół. Masywne, potężne wino, długie. Mineralne. Wysoka kwasowość, ale dobrze zintegrowana. Smak praktycznie nie przemija.

JUWEL Grauburgunder 2013 (8€, obecnie 10euro)
Bardziej dojrzały, o owocowym wyrazie, zdecydowanie mniej zaskakujący. Również stosunkowo mocne wino, o świetnej strukturze, sporej materii obleczonej w kwasową szatę. Najbardziej typowy, co nie znaczy, że nudny.

flaschen (1)

JUWEL Riesling 2013 (sold out! obecnie 10euro)
Purystyczny, stosunkowo łagodny nos – znów szykuję się na doznania smakowe. Gładkie usta, jeden z bardziej jedwabistych rieslingów na tym poziomie cenowym jakie zdarzyły mi się wpaść do kieliszka w 2013. Kwasowość wysoka, ale dobrze wkomponowana w strukturę, całość robi nieco łagodniejsze wrażenie niż przy pinotach. Wyraźna nuta białych owoców, kamienisto-słony finisz po raz kolejny. Długie wino. Intrygujące.

JUWEL Riesling Frühmesse 2013 (14€)
Najlepsze parcele i 30 letnie krzewy. Miły wstęp do tematu. A samo wino – trudne do opisania. Dzikie, nieco zwierzęce. Pikantno-ziołowe, ale i z dojrzałym owocem (gruszki, brzoskwinie, nuta suszonej moreli). W tym wszystkim wydaje się mieć lekką taninę. Zupełnie inne, smakuje jak nieinterwencyjny old-school rieslingowy. Długo dojrzewa na osadzie. Takich tematów należy próbować koniecznie! To wino ma prawo być kontrowersyjnym, ale jest niezwykle ciekawe. Dobra koncentracja, nieźle ułożona kwasowość. Ja jestem na tak.

Win próbowałem w winnicy producentki.

P.S. Jest rok 2020, od mojego tekstu minęło 6 lat. Dopisałem aktualne ceny, nie jest to jakaś znacząca zmiana, biorąc pod uwagę fakt, że zachwyty nad winami Juliane nie ustają. Co ważniejsze – te wina są dostępne w PL, a ja staję się właśnie ich naczelnym ambasadorem! Marzenia trzeba spełniać!!!

SophieLens_2014_08_21_00_08_12