DYSKONTOWE winne WOJNY

Budzi się we mnie lekki respekt. Zwłaszcza za ostatnie działania Lidla. Dobra oferta francuska ma szansę przekonać wielu rodaków do win z tego kraju. Oczywiście nie po wszystkie butelki warto sięgnąć, a co jest najlepsze sprawdzić możecie na Winicjatywie. Biedronka też walczy, choć z nieco gorszym skutkiem. Mimo tego, w Owadzie też znajdziecie wina aż nadmiernie ciekawe. Coś się powolutku zmienia. Po raz pierwszy kupiłem w Lidlu karton wina. Skusił mnie Austriak. Ale o tym później.

20140930_lidl_@_francja_2014_10_okladka-522x862-custom

Mało ostatnio o dyskontach pisałem, bo stosunkowo nie było o czym. Wolę pomilczeć niż mieszać kolejną ofertę z błotem. Jeszcze przed wakacjami wylałem do zlewu cały karton win otrzymanych z Biedronki. Nawet najgorszemu rywalowi nie życzę konieczności próbowania takiej wody po pomyjach.  Z oferty włoskiej z czerwca warte uwagi było zaledwie jedno pinot grigio (Puiattino, należące obecenie do Bertani), no i Sartori ukręcił dla dyskontu niezłe Soave. Wina z Europy Środkowej (Biedronka) były generalnie nudne, ale w większości przypadków przyjemnie zrobione dla przeciętnego Kowalskiego. Półwytrawne lub półsłodkie, świeże, owocowe. Hitów żadnych, kitów dużo. W międzyczasie Lidl odpalił Półwysep Iberyjski i tam można było poprzebierać w kilku dobrych flaszkach. Zawłaszcza, że za 20 dyszki pojawił się najbardziej podstawowy Torres (jakby nie oceniać – legenda hiszpańskiego winiarstwa). Mimo tego, nie była to propozycja na tyle przekonująca, by porzucić lepsze trunki ze sklepów specjalistycznych, a droższe ledwie po kilka złotych polskich.

Biedronka-promocja-Francja-2013-06-522x877

Nim zaczęła się jesień dyskonty zapukały do skrzynek mailowych z ofertą francuską. Szczerze – od początku myślałem, że to skończyć musi się katastrofą. Tymczasem mamy kawał niezłej roboty w selekcji i sporo win wartych uwagi. W takiej Biedronce np. jest nieźle zrobiony Madiran Les Névés des Pyrénées 2011, oparty głównie o tannat – szczep znany z potężnych tanin. I rzeczywiście garbnika tej flaszce nie brakuje, ale i reszta struktury prezentuje się całkiem solidnie. W pakiecie solidne nuty ziemiste, przyprawowe i nieźle zaznaczony owoc – wszystko razem z chęcią wlewa się do kieliszka!

20140919_chereau_carre_muscadet_sevre_et_maine_2013_1999

W Lidlu z miłą chęcią sięgnąłem po Muscadet Sèvre-et-Maine Sur Lie Réserve 2013. To absolutny hit obecnej oferty. Świeży, zwiewny, pięknie cytrusowo-jabłkowy, długi. Świetna rzecz za 19,99pln!!! Urzekł mnie również Grüner Veltliner Wachau Reserve 2013 ukręcony dla Lidla przez jedną z najlepszych spółdzielni regionu – Domäne Wachau. Pieprzno-jabłkowy, kwasowy, choć stosunkowo prosty to oferujący doskonały stosunek cena/jakość jak na Austrię (24,99pln!!!). Dobrze pije się lidlową Alzację i tam bez obaw możecie brać każdą butlę, choć rewelacji cenowych nie będzie aż takich. W każdym razie Riesling Cuvée Réserve Roesslin 2012 jest przyzwoitym przykładem prostego rieslinga, świeżego, kwasowego i sprężystego, który znajdzie wiele zastosowań w kuchennych połączeniach. A jak wolicie nieco perfumy i cukru resztkowego, warto sięgnąć po półwytrawnego Muscat Réserve 2013. I choć we wszystkich tych winach termin „reserva” znaczy tyle co nic, to jednak te rezerwowe wina jakoś lepsze w Lidlu tym razem.

lidl_wachau_grc3bcner_veltliner_reserve-e1412107037591

Poroblem jest zwyczajowy, czyli dyskontowe Bordeaux. Regionalne zlewki, które pojawiały się ostatnimi czasy w Biedronce raczej nie nadawały się do picia. Lidl postawił na mocniejszą ofertę, za którą mocno trzeba też zapłacić, aby napić się czegoś solidnego! Od dyskontu otrzymałem próbkę Château de la Rivière Fronsac 2010 i jest to kawałek solidnej winiarskiej roboty z Bordeaux. Mocna budowa (15% vol.), sporo esencji w smaku (porzeczka, tytoń, zioła, trochę pestki, a w tle kawowa nuta), niezła struktura (utrzymana kwasowość, dobry garbnik). Wszystko to sprawia, że wino już pije się dobrze, a lepiej sprawdzi się za 3-5lat!

20140919_chateau_de_la_riviere_fronsac_2010_5999

Jak to bywa z sieciami – raz lepiej, raz gorzej. Coraz częściej można jednak wrzucić do koszyka coś rozsądnego w trakcie regularnych zakupów spożywczych. W dwóch czołowych dyskontach, bo cała reszta sieciowej dystrybucji jest jak peleton kolarski, któremu ucieczka dwóch zawodników dawno wymknęła się spod kontroli. Kilku winopijców może nam w kraju przybędzie, przy takich ofertach 😉

Reklamy