Szybki rocznik GERMANY 2014 VINTAGE REPORT

Niemcy nie mają ostatnio szczęścia z pogodą podczas zbiorów. Rocznik 2014 był wyjątkowo wymagający (o czym pisałem już tutaj). Angielskie określenie ‚challenging‚ najlepiej charakteryzuje poprzednie zbiory. Prawdziwe wyzwanie – szybkości zbierania i selekcji gron. W tej walce o jakość nawet najlepsi popełniali błędy. Wina są wyjątkowo nierówne. Oczywiście większość czołowych winnic wypuściła na rynek świetne butelki, ale i tutaj (jak nigdy) zdarzają się wyjątki [czyt. poważne wpadki].

WeingutGunderloch130_small-1024x682
Riesling!!! ©W. Gunderloch

WARUNKI POGODOWE:
Wyjątkowo szybki początek sezonu, po bardzo łagodnej zimie. Jeden z najwcześniejszych bud breaków ostatnich dwóch dekad. Wiosną wszystko wyglądało obiecująco. Piękna, czasami aż nazbyt ciepła pogoda, dobre ilości i wysoka jakość gron. Początek lata przyniósł podobne warunki pogodowe, a winiarze zaczęli wręcz modlić się o deszcz. Większe opady pojawiły się dopiero w sierpniu, który generalnie był mokry i zimny. Wówczas zaczęły się problemy. Wrzesień to pogoda w kratkę – początek była jak sierpień, ale końcówka dała generalnie bardzo dobre warunki do wzrostu gron. Skórki zaczęły robić się coraz cieńsze, a koncentracja cukru szybko wzrastała. Problemem 2014 był deszcz na początku października. Nad Mozelą przyszedł niemal dokładnie w momencie, gdy grona zaczynały być idealnie dojrzałe, a winiarze chcieli rozpoczynać zbiory… Botrytis był nieunikniony. Konieczna stała się restrykcyjna selekcja gron, która przyniosła spore straty ilościowe (nad Mozelą ok. 20% w stosunku do normy). Tam też cały sezon zbiorów przyniósł największe problemy, można już rzec zwyczajowo. Regiony takie jak Pfalz, Hesja, Rheingau, Mittelrhein czy Nahe generalnie nie mogły narzekać nadmiernie na warunki pogodowe. Jednak w celu osiągnięcia wysokiej jakości niezbędna była restrykcyjna selekcja gron, co spowodowało stosunkowo niskie ilościowo zbiory (choć i tak wina jest więcej niż w 2013).

ZBIORY
Zwycięsko zbiory zakończyli Ci, którzy ruszyli na swoje parcele nieco wcześniej (taką politykę od kilku sezonów stosuje np. W. Klüsserathm, a ich wina są dobrze przyjmowane przez krytyków – zieloność młodego stadium mija nieco później, ale wina doskonale rozwijają się z czasem). Przewagę miały także małe winnice (wówczas praca zawsze jest szybsza) oraz te, które dysponowały dużą ekipą zbieraczy. Okno zbiorów było bowiem wyjątkowo krótkie, ale ponownie – głównie nad Mozelą. Wszystko przez silne opady deszczu w dniach 3-6 października. Pogoda nie rozpieszczała też Frankonii. Wielu winiarzy mówiło wprost, że „czyste” [bez botrytisu] zbiory można było wykonać tylko, jeśli ktoś był w stanie zrobić ‚turbo harvest’ (7-9 dni). Według nawet najstarszych winiarzy, to najkrótsze okno w historii ich pracy. W porównaniu z regularnym rocznikiem, gdzie zbiory rozciągają się od połowy/końcówki września, a kończą w początku/połowie listopada – tempo było naprawdę niewyobrażalne.  W wielu przypadkach były to 2 tygodnie codziennej pracy po 16-18 godzin na dobę! Ci którzy nadążyli za tą szybkością Formuły 1, zrobili naprawdę ciekawe wina. Wolniejsi mają sporo problemów. Z jednej strony zieloność, z drugiej nieczyste aromaty i niezrównoważona struktura spowodowane botrytisem. Kiepskie wina znad Mozeli w tym roku są wyjątkowo słabe. Przeciętne – bardziej przeciętne niż zwykle.

Pozostałe regiony nie miały aż takich problemów, a okienko zbiorów trwało przynajmniej 2-3 tygodnie (i tak krótko, ale zdecydowanie ułatwiało to pracę). W przypadku win spoza Mozeli generalnie problemów z botrytisem nie odczuwa się w samych winach. Są czyste, świeże, klasyczne. Wszystko w normie. Każdy winiarz mówił wprost, że z chęcią poczekałby jeszcze kilka dni, aby grona osiągnęły nieco wyższą dojrzałość, ale generalnie po zbiorach zadowolenie z efektów było spore.

Już w pierwszym raporcie podkreślałem, że będzie to rocznik podstawowych win oraz kabinettów. U dobrej klasy winiarzy warto również sięgnąć spätlese i czołowe wina wytrawne (pojedyncze parcele, Grosse Gewächs itd.). Już w maju miałem wrażenie, a teraz wręcz pewność, że część winiarzy sama jest zaskoczona jak dobrze rozwija się w kadziach i butelkach 2014 rocznik.

INNE PROBLEMY
Drosophila suzukii to nie model najnowszego motocyklu japońskiego koncernu motoryzacyjnego, a odmiana ‚muchy owocówki’. Wyjątkowo agresywny i szybko namnażający się owad zaatakował winnice głównie we wrześniu. Jego uwaga skupia się na czerwonych gronach, wewnątrz których składa jaja. Uszkodzone w ten sposób skórki tracą swoją odporność i ulegają szybkiemu atakowi pleśni. Producenci, których zaatakowała muszka zbierali swoje czerwone grona możliwie najszybciej – nawet pod koniec sierpnia. Ucierpiały przede wszystkim południowe regionu, głównie Pfalz i Rheinhessen.

Drosophila-suzukii
Drosophila suzukii ©agrotypos.gr

WINA
Generalizując wina z 2014 rocznika są lepsze niż z 2013 (odstępstwem często bywa Frankonia). Był to specyficzny, nieoczywisty rocznik w winnicach czy pogodzie i takie są też same wina. Niby dojrzałe, mocniej owocowe, często już bardziej otwarte niż 2013. Daleko im jednak do ciepłych roczników 2007, 2009 czy 2011. Żółty owoc mocno uzupełniają nuty zielone, ziołowe, czasem pikantne. Po butelkowaniu mnóstwo win była silnie fenoliczna [czyt. wydawała się niedostatecznie dojrzała]. To wrażenie jednak mija, a w wielu przypadkach zniknęło po kilku tygodniach wraz z szokiem butelkowym. Oczywiście, barokowych win otwierających na początku swojego życia całe spectrum owoców tropikalnych, nut miodowych i kandyzowanych skórek praktycznie nie ma. Jednak wysokiej klasy producenci świetnie pokazują czym jest mineralność rieslinga i silvanera w roczniku, którym po raz kolejny rządzi kwasowość – choć dojrzalsza niż w 2013. Jeśli jeszcze pamiętacie 2008 lub 2010 rocznik i lubicie jego styl – śmiało sięgajcie po 2014!

FAKTY

  • Najtrudniejsze warunki: MOZELA, FRANKONIA, AHR
  • Najlepsze warunki: PFALZ, RHEINHESSEN, RHEINGAU, NAHE
  • Największy problem: DESZCZ W OKRESIE ZBIORÓW
  • Defekty win: ZIELONA KWASOWOŚĆ, OFF-owe AROMATY ODBOTRYTISOWE
  • Polecane kategorie win: PODSTAWOWE WINA DOBRYCH PRODUCENTÓW, KABINETT, SPÄTLESE, GG
  • Wielkość zbiorów: NIECO PONIŻEJ 10-letniej NORMY

W tym trudnym dla rieslinga i pinot noir roku bardzo dobrze poradziły sobie odmiany wcześniej dojrzewające. Większość wytrawnych i półwytrawnych win opartych o takie szczepy jak müller-thurgau, kerner, scheurebe czy silvaner (choć on na chłodniejszych stanowiskach również miał duże problemy) świetnie nadaje się do picia teraz. Z rieslingiem warto poczekać 😉

Raport wkrótce zostanie uzupełniony o listę moich faworytów zarówno wśród win podstawowych jak i najlepszych butelek z parceli Grosse Lage (premiera już 7 września w Berlinie).

Do Niemiec podróżowałem wielokrotnie na zaproszenie DWI, VDP oraz na koszt własny i mojego pracodawcy FOODWINE.

Najciekawsze moim zdaniem wina znad Mozeli znajdziecie tutaj

Reklamy