FRITZ HASSELBACH R.I.P.

Chciałem napisać od razu. Musiałem ochłonąć. Powiedzieć WIELKI WINIARZ to mało. Wymieniać zasługi – wpisu nie starczy. Ponad 30 win z oceną 95+ od Wine Spectator, trzy razy perfekcyjne 100 punktów za Trocenbeerenauslese z Nackenheim Rothenberg (za roczniki 1992, 1996 i 2001). Po dziś dzień nikt nie otrzymał trzech setek za to samo wino.

DSC_0253
Z pierwszą wizytą

W wieku 70 lat, 4 października 2016, w wyniku komplikacji związanych z chorobą nowotworową zmarł FRITZ HASSELBACH, właściciel i winemaker Weingut Gunderloch. Był niesamowitym winiarzem, jednym z pionierów jakościowej rewolucji w Hesji Nadreńskiej, czołowym producentem regionu, specjalistą od szlachetnych win słodkich. Niestrudzony wojownik w winnicy, znający każdy zakątek swojej posiadłości, idealnie rozumiejący terroir nadreńskich stoków. W piwnicy mawiał, że wystarczy nie psuć tego, co dała nam natura. I tak zawsze pracował.

6_agnes_fritz_hasselbach3_small
Agnes i Fritz, z archiwum rodzinnego

Fritz był wielkim winiarzem… i cholernie skromnym! Aż przesadnie. Nigdy nie zapomnę pierwszej wizyty w Nackenheim. Małe miasteczko, podjeżdżamy pod plac Carla Gunderlocha. Stres i lekkie niedowierzanie – przecież to wizyta u legendy. Tymczasem przyjmuje nas roześmiane od ucha do ucha starsze małżeństwo, Agnes najpierw robi kawę, a Fritz opowiada o perypetiach rodzinnych. W międzyczasie okazuje się, że na zbiory kontraktowani są wyłącznie polscy robotnicy, z którymi codziennie jadali kolacje. Obydwoje znają kilka słów w naszym języku. Po czym Fritz dodaje, że to były niezapomniane wieczory, ale nie jest w stanie wypić tyle wódki co my – Polacy. Tak go pamiętam. Zmęczona już chorobą i latami ciężkiej pracy twarz, ale zawsze uśmiechnięta. No i kieliszek wina w ręku! Dumny ze swoich butelek tak samo jak z dzieci (syn Johannes w 2013 roku przejął większość obowiązków w winnicy oraz dwie córki – młodsza, Stefie, miała zostać głównym winemakerem w rodzinnej posiadłości, ale wywędrowała za miłością do Austrii i robi wina wspólnie z mężem – Alwinem Jurtschitschem w równie osławionej winnicy w Kamptal).

Gdyby tylko dało się znów usiąść na pace tego starego Land Cruisera, gdzie mimo mojego niewielkiego wzrostu i tak głową obijałem się o sufit, pojechać znów na winnicę. Spojrzeć na panoramę Renu, przejść pomiędzy rzędami winorośli, przerzucić kilka płyt czerwonego łupka z Rothenberga i rozsypać między palcami, niczym czerwoną kredę, trochę łupkowego piachu z Pettenthala. A obok Fritz tłumaczył, że jego wina to zasługa tej ziemi a nie winiarskich umiejętności. Miał rację i jednocześnie jej nie miał. Zawsze był za skromy, by tak mówić o sobie. Powtórzę ja: FRITZ HASSELBACH był WIELKIM WINIARZEM.

14737_192042102852_2925623_n

czytaj

czytaj

Reklamy