PET NAT – WTF OMG?!

O co chodzi z tym Pet-Natem?! Myślę, że choć wielu z nas wino pija regularnie, to wspomniany skrót nadal pozostaje terminem dość obcym i rzadko używanym. I powiem Wam szczerze, że wcale się nie dziwię. Powiem więcej – dzisiaj będzie o Pet-Nat-cie, którego producent (de facto robiąc owe wino) nie wiedział czym jest Pet-Nat. I co z tego wyszło – a wyszedł OMG, czyli jak się zwykło mówić najlepszy w tej kategorii (s)twór nad Mozelą, którego leniwie sączę właśnie przy monitorze.

View this post on Instagram

#saberxmas

A post shared by Matthias Meierer (@weingutmeierer) on

Do rzeczy Małecki! Pétillant Naturel, w skrócie Pet-Nat to lekko musujące, powstające naturalnymi metodami wino. Sam termin stał się ostatnio popularny, styl win jest niejako trendsetterski, znany nie tylko w winiarskich kuluarach, ale rozprzestrzenijący się niczym wirus wśród hipsterów i innej bananowej młodzieży. I fajnie, nie neguję, aczkolwiek to swoiste zderzenie kultur i dwóch różnych światów, bo picie Pet-Natów to jak wizyta na wsi u dziadków. Wchodzimy bowiem w świat starych i bardzo tradycyjnych metod produkcji. To najbardziej old-schoolowa forma produkcji win musujących, wykorzystywana była bowiem na 200 lat przed powstaniem metody szampańskiej. Powstała na południu Francji i nazywa się ją „méthode ancestral”, choć znana jest także pod wieloma lokalnymi nazwami (najczęściej „artisanale” lub „rurale”), a u nas bywa nazywana metodą PRADAWNĄ!

Co nas zatem kręci w tym staruszku?! A przede wszystkim nieprzewidwyalność. Metoda ta jest trudna, wymaga bardzo dobrej jakości wina bazowego, a efekty nadal są trudne do ostatecznego określenia przed otwarciem pierwszej butelki. Polega na butelkowaniu wina przefermentowanego tylko częściowo. Nie ma więc tutaj fermentacji wtórnej
– pierwotna fermentacja alkoholowa kończy się w szczelnie zamkniętej butelce i właśnie stąd biorą się całkowicie naturalne bąbelki. Osadu drożdżowego w ogóle się nie usuwa (omija się proces zwany w metodzie szampańskiej dégorgement). W efekcie otrzymujemy mętne, delikatnie musujące wino, o aromatach jabłkowych i stosunkowo niewielkiej zawartości alkoholu (choć nie zawsze musi tak być). Co nas zatem kręci – no właśnie to! Jest inne i jest nieprzewidywalne. Czasem lekko słodkawe, czasem totalnie wytrwane. Czasem musuje mniej, a czasem bardziej. Póki nie spróbujesz, to się nie dowiesz!

ancetral-method-pet-nat-wine
©WineFolly https://winefolly.com/deep-dive/how-sparkling-wine-is-made/

OMG Riesling 2017
Weingut Meierer, Mozela
wino udostępnione przez producenta
Tak jak wspomniałem wcześniej to wino określane jest przez przewodniki i bąbelkowych freaków jako najlepszy Pet-Nat nad Mozelą, a sam Matthias podobno nie znał znaczenia skrótu Pet-Nat, kiedy zrobił OMG po raz pierwszy. Nazwa zresztą też nie jest przypadkowa, bo właśnie słowami Oł Maj Gad powitany został pierwszy proces otwierania butelki. Jak sięgniecie po nie sami zrozumiecie dlaczego – podpowiem tylko, że warto mieć kieliszek przy samej butli i wyłapywać każdą kropelkę trunku!

Co dostajemy w kieliszku – papierówka, obita gruszka, dużo nut drożdżowych i sporo przejrzałych owoców tropikalnych, ser brie, wszystko okraszone lekką nutą stajenną w tle. W ustach eksplozja świeżości, łechcąca kawsowość ślicznie podbita dość intensywnym w tym przypadku musowaniem. Mocny atak smaku, choć samo wino jest raczej średniej długości. Bardzo czyste, intensywne, w finiszu tnące nadal tym mineralno-kwasowym sztyletem rieslinga. PETARDA.

A teraz jeszcze chwila prawdy – wino otwieram z rodzicami, mój Tatko ma dzisiaj urodziny. On wypił łyk i resztę dostałem ja. Mama jakoś zmęczyła jeden kieliszek. Więc o co chodzi? Pet-Naty to nie są wina dla niewtajemniczonych. Jeśli pijecie dużo bąbli i szukacie odmiany – to jest wino dla Was. Jeśli lubicie wina naturalne – to jest wino dla Was. Jeśli szukacie nowych doświadczeń, bo nudzą Was proste owocowo-kwiatowe nuty w zwykłych bąblach typu Prosecco – spróbujcie, być może jest to wino dla Was. Jeśli lubicie klasyczne cydry – definitywnie jest to wino dla Was. Jeśli zaczynacie przygodę z winem lub sięgacie po nie okazyjnie – wybierzcie coś bezpieczniejszego. Podsumuję bowiem moim ulubionym cytatem: „natural wine is like sexs without condoms„.