Wszystkie wpisy, których autorem jest Jakub Malecki

Kiedyś barista, później barman, teraz specjalista ds. sprzedaży wina i sommelier. Piszę tutaj, aby dzielić się moją przygodą, bo w towarzystwie pije się lepiej!

Degustacja Piemontu – LONDYN wie jak to się robi!

Opisywałem już kilka wydarzeń polskich związanych z winem. Z pewnością na dniach dorzucę podsumowanie i przemyślaną ocenę MineWine Festival w drugiej części relacji.

Dzisiaj jednak chciałbym, aby wszyscy zapoznali się z rodzajem degustacji idealnej. Z cyklu jak to się robi winiarze z Piemontu, przy wsparciu Decanter.com, wystawiają się w Londynie!

Na co przede wszystkim warto zwrócić uwagę:

  1. liczba wystawców i win (w dodatku pozycji mało znanych, nietypowych, nowinek w globalnym świecie winiarskim! choć zapewne rozpoznawalnych we Włoszech)
  2. liczba degustujących! (oby polska kultura picia wina urosła do takich rozmiarów!)
  3. test panel – miejsca siedzące, prywatny fragment stolika dla każdego degustującego, prywatna spluwaczka (o ile zwiększa to estetykę eventu!)
Zresztą co ja będę dużo gadał. ZOBACZCIE SAMI!

Katnook Estate Cabernet Sauvignon 2005 – australijski mocarz!

Nowy świat, stary świat… Dwa pojęcia, które do niedawna określały wino i z góry klasyfikowały na konkretnej półce – zwłaszcza jakościowej, ale i cenowej. Dziś dysproporcje uległy zatarciu – może nie zupełnemu, bo nadal nie ma win uznanych za wybitnie wielkie, które pochodziłyby z nowego świata . Jestem jednak przekonany, że niedługo krytycy światowej klasy przyznają otwarcie, iż najlepszym producentom z Australii i Nowej Zelandii czas oddać pokłon i włączyć ich w zaszczytne grono prawdziwie wielkich – a zarazem najdroższych – wytwórców win!

Potwierdzeniem moich słów niech będzie nota degustacyjna pięknego, owocowego i beczkowego jednocześnie (22-24 miesięcy) Katnooka, młodszego brata Odyssey Cabernet (uznanego za najlepszego caberneta Australii). Spróbujcie sami i mam nadzieję, że tak jak ja stwierdzicie, że czas dopuścić nowy świat do grona wielkich! WARTO!

Nazwa: Katnook Estate Cabernet Sauvignon

Producent: Katnook Estate Coonawarra

Apelacja: Coonawarra

Region: Coonawarra

Szczep: cabernet sauvignon

Rocznik: 2005

Cena: 99 PLN

Miejsce zakupu: testowane na szkoleniu

ANALIZA WZROKOWA

Kolor: piękny, intensywny, głęboki, ciemny kolor purpury z lekkim fioletem

Łzy: gęste i szybkie, tak jak być powinno

Czytaj dalej Katnook Estate Cabernet Sauvignon 2005 – australijski mocarz!

Moscatel de Setúbal 2005, czyli prawdziwy słodziak i to wzmocniony!

Słowem wstępu co następuje…

Wina słodkie bardzo często traktowane są jako produkt gorszej kategorii, nie mogący równać się z wytrawnymi kuzynami. Nic bardziej mylnego! Na początek musimy jednak rozgraniczyć wina naturalnie słodkie od dosładzanych. Te pierwsze uzyskuje się dzięki naturalnym cukrom resztkowym, pochodzącym bezpośrednio z winogron. Do tych drugich najzwyczajniej w świecie dodaje się cukier lub substancje słodzące, tworząc rodzaj lepkiej papki o posmaku wina.

 Moscatel, którym się dzisiaj zajmiemy to wino słodkie dzięki obecności cukrów resztkowych – co prawda powstaje ono na drodze przerwania fermentacji poprzez wzmocnienie wina (dodanie destylatu winnego, czyli wysokoprocentowego alkoholu, który zabija drożdże odpowiedzialne za proces fermentacji, w którym to cukier – właśnie przez drożdże – przetwarzany jest w alkohol). Zatem mamy do czynienia z winem białym, słodkim i wzmacnianym, które w dodatku spędza min. 3 lata w małych dębowych beczkach nim trafi na rynek. Zdarzają się także egzemplarze dojrzewające całe ćwierćwiecze. Przejdźmy jednak do testowanej przeze mnie butelki – dwukrotnie zresztą – na szkoleniu w Galicyjskiej Szkole Smaku i w domu tuż przed napisaniem tego tekstu.

Nazwa: Moscatel de Setúbal 2005

Producent: Bacalhôa

Apelacja: D.O. Colheita

Region: Płw. Setúbal

Szczep: muskat

Rocznik: 2005

Cena: 19,99 PLN (do 49 PLN)

Miejsce zakupu: Biedronka (19,99 PLN)

ANALIZA WZROKOWA

Kolor: intensywna, głęboka bursztynowo brązowa barwa

Łzy: gęste, oblepiające niemal kieliszek, tworzą na nim fakturę, wino wysoko ekstraktywne

ANALIZA ZAPACHOWA

Nos I: intrygujący, silnie wyczuwalny

Nos II: intensywny, do bardzo mocnego, rozwijający się

Czytaj dalej Moscatel de Setúbal 2005, czyli prawdziwy słodziak i to wzmocniony!

Viñola i degustacja win hiszpańskich – relacja

Są festiwale win, są duże imprezy z winem w tle, są targi win. Wszystko pięknie, ale idea subtelności i elegancji tego szlachetnego trunku często rozmywa się w zgiełku wydarzeń i ilości testowanych kieliszków. Całe szczęście, czasem zdarzają się niewielkie winne uroczystości z właściwym klimatem i charakterem. Tak właśnie było wczoraj na degustacji organizowanej przez sklep Viñola w poznańskim Spocie, na Dolnej Wildzie. Warto było się tam pojawić, aby odpocząć po całym weekendzie wrażeń. W spokoju, wśród rekomendacji i opowieści wokół, można było spróbować specjalnie przygotowanych na tą okazję win.

 Na degustacji pojawiły się 4 pozycje. Białe Chardonnay Barrica od Principe de Viana, które 3 miesiące spędziło w dębowej beczce, pięknie rozpoczęło cały test panel. Bogate aromaty, subtelny smak, urzekające zbalansowanie i konsekwencja to najważniejsze zalety wspomnianego wina. Jako kolejne zaprezentowało się świeże, aromatyczne, owocowe wino różowe – Auzolan Rosado. Bez fajerwerków, ale poprawne. Degustację zamykały 2 wina czerwone – pierwsze soczyste, miękkie, młode i bardzo przyjemne na lato – 100% tempranillo znów od Principe de Viana (PV Tempranillo). Butelka zakupiona i zabrana do domu, więc i recenzja pojawi się niedługo. Drugie, od tegoż samego producenta, PV Crianza 2007 – kupaż 3-szczepowy, beczkowy, lekko pieprzowy, z delikatnymi właściwościami ściągającymi w tle, ale nadal zachowujący ładną, owocową świeżość. Z pewnością nie były to wina wielkie, ale wszystkie doskonale dobrane – zwłaszcza do aury gorącego czerwcowego wieczoru.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 W tle film przedstawiający proces produkcji win, piękna mapa winiarska Hiszpanii, regionalne przekąski i prowadzący Inigo Cordon Moreno – Hiszpan z Nawarry o winach z tegoż regionu opowiadający! Czego chcieć więcej na doskonałej degustacji win. Właściwie chciałoby się zostać tam dłużej i spróbować dużo więcej. Z drugiej strony, ten lekki niedosyt powoduje, że już nie mogę doczekać się kolejnej prezentacji, która czeka nas niedługo – zgodnie z zapowiedziami gospodarzy. Oby!

Mine Wine Malta Festival 2011 – czas na relację! Część I

Na MineWine Festiwal pojawiliśmy się tuż po rozpoczęciu – ok. 15.10. Niestety początki bywają trudne i tak było tym razem – znajomy z obsługi wręcz polecił nam przyjść za pół godzinki – wtedy wszystko miało już być dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Chętnie skorzystaliśmy z tej możliwości, udając się na mały obiad – i tu dał o sobie znać pierwszy, acz ogromny plus organizacji takiej imprezy w centrum handlowym – pod ręką były restauracje, sklepy i cała rozrywkowo- handlowa gama obiektów maltańskich. Nie zrażając się do sytuacji, wróciliśmy po 30 minutach i po okazaniu zaproszenia odebraliśmy kieliszki (za kaucją 20zł – świetny pomysł na uniknięcie strat w szkle!).

Degustację rozpoczęliśmy najbardziej klasycznie jak tylko można – od win francuskich. I to był dobry pomysł – wina na świetnym poziomie, ale raczej codzienne. Bardzo dobre, ale nie wybitne – idealna rozgrzewka. A całość uzupełniła przemiła Sylvaine, która powinna polskich kelnerów szkolić jak traktuje się gości!

 Później przyszła kolej na Włochy i pierwsze rozczarowania. Ani Barolo, ani Barbaresco, ani Barbera. Dobre poprawne wina, ale nic poza tym. Żadnych fajerwerków, zachwytów. Jak na osławionych kuzynów noszących takowe oznaczenia na etykietach było wręcz płytko i mdło. Jednak to moja prywatna opinia, z którą każdy ma prawo się nie zgodzić. Całe szczęście Włosi mieli 2 inne stanowiska i tam odnaleźliśmy jeden z hitów festiwalu – marka LA RONCAIA i 2 (spośród 4 prezentowanych) arcydzieła winiarskie z regionalnego szczepu refosco – obecnego tylko w północnowłoskiej Wenecji Julijskiej. La Roncaia Refosco produkowana w 100% z tegoż szczepu okazała się wprost genialna, mocarna, dymna i owocowa zarazem. Piękna struktura, budowa i niesamowita konsekwencja! Brawa dla winnicy! Kolejnym diamentem włoskiej prezentacji stała się dla mnie La Roncaia Il Fusco – bardziej owocowa, ale również z II i III-rzędnymi aromatami. Była, rzekłbym bardziej medytacyjna, warta długiego odkrywania przy kominku z książką w ręku!

Czytaj dalej Mine Wine Malta Festival 2011 – czas na relację! Część I

Sound of Wine u Mielżyńskiego

miejsce zdarzenia: WINE BAR MIELŻYŃSKI

data: 28 maja 2011, sobota

rodzaj: degustacja (Toskania) + koncert

Impreza z cyklu Sound of Wine w Wine Bar Mielżyński bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Więcej osób niż się spodziewałem wewnątrz osiedlowego pasażu hotelowego, 5 dobrze wyselekcjonowanych dostawców win toskańskich, ciekawa oprawa i niesamowita sprawność obsługi.

Czytaj dalej Sound of Wine u Mielżyńskiego