Archiwa kategorii: powyżej 100 PLN

Winiarstwo mniej zwyczajne – LIBAN

Ostatnie spotkanie Klubu Sommeliera budziło ekscytację, gdy tylko ustalony został temat – LIBAN. Znów zajmujemy się winiarską egzotyką, ale tym razem tą znaną i uznaną na całym świecie za naprawdę wielką. Kultura winiarska, której korzenie sięgają 6 tysięcy lat wstecz, nieprzerwana nawet wojnami i przebiegiem linii frontu przez pola winnic. Niezwykłe warunki naturalne, fantastyczne krajobrazy, jedne z najwyżej położonych winnic na świecie (średnia wysokość przekracza 1000m npm, a winnice pojawiają się do 1800m npm!), lokalne szczepy i Fenicjanie, którzy właśnie z tego regionu rozprzestrzenili sztukę wyrobu wina na cały basen Morza Śródziemnego! W tej chwili w Libanie jest (podobno) 33 producentów wina, a liczba ta stale rośnie (dla porównania w 2005 roku funkcjonowało ich 18). Do najbardziej znanych należą legendarny już Musar oraz Kefraya, Ksara i Massaya.

Krzysiek Rosołek przygotował nie tylko fantastyczną prezentację libańskiego winiarstwa, ale i wspaniałą degustację butelek Chateau Musar.  Jedno trzeba o tych winach powiedzieć – są subtelne, stonowane, nadzwyczaj eleganckie. (Trafił się także zupełnie inny w stylu egzemplarz Massaya Silver Selection)Przy czym widać wyraźnie, że Liban próbuje podążać drogą starej szkoły francuskiej, z naprawdę dobrymi efektami. A jeśli chcecie wiedzieć więcej i spróbować sami, to skontaktujcie się z Michałem i zapraszamy na kolejne spotkania Klubu!

Nazwa: MUSAR JEUNE

Rocznik: 2008

Szczepy: Vermentino, Viognier, Chardonnay

Producent: Chateau Musar

Bardzo ciekawe wino, które Musar stworzył generalnie jako serię dla gastronomii. Ciemnosłomkowa barwa ze złotawym refleksem mocno przykuwa wzrok. W nosie piękne zapachy lekko spożywcze oraz owocowe. Odnajdziemy spory ładunek egzotycznych owoców, nieco miodu, przejrzałego jabłka, nawet truskawki, skórkę pomarańczową. W ustach silna kwasowość i dobrze wyczuwalny garbnik, z jednocześnie wyraźnym odczuciem lekkiej słodyczy i przyjemnie równoważącego całość alkoholu. Na pewno butelka mocno dojrzała z aromatami orzecha, lekką metalicznością i dojrzałym jabłkiem. Finisz średniej długości. Bardzo ciekawe wino, ale osobiście wolę nieco świeższe egzemplarze białych trunków – możliwe, że młodszy rocznik byłby tutaj rozwiązaniem.

 ___________________________________________________________________________________________

Nazwa: MUSAR JEUNE

Rocznik: 2009

Szczepy: Cinsault, Syrah, Cabernet Sauvignon

Producent: Chateau Musar

Czerwony odpowiednik poprzedniej butelko o pięknym kolorze purpury. W nosie sporo lakieru, trochę pieprzu, wiśni w likierze, nieco obornika i spoconego siodła – ciekawie i intensywnie. W ustach wyczuwalny silny garbnik, wysoka kwasowość oraz dość mocno grzejący alkohol. Aromaty stłumione przez strukturę, wracają dopiero z czasem z języka, ale są bardzo konsekwentne z nosem. Finisz jest już owocowy i lekko pikantny, długi. Generalnie intrygujące wino, przy którym chce się  wziąć kolejny łyk. Bardzo długi i przyjemny 3 nos (wraz ze strukturą) aż proszą się o dłuższe dojrzewanie tej butelki – jeśli ktoś jest w stanie wytrzymać 🙂 Wielki plus – dobry stosunek jakości do ceny (butelka w granicach 60 PLN).

 ___________________________________________________________________________________________

Nazwa: CHATEAU MUSAR WHITE

Rocznik: 2003

Szczepy: Obaideh and Merwah (endemika)

Producent: Chateau Musar

Niezwykłe wino najwyższej serii Musar. Białe, długo dojrzewające (dopiero 7 lat po zbiorach wypuszczane na rynek). Winifikacja w baryłkach (30% nowych w każdym roczniku). Przed podaniem zalecana dekantacja. Temperatura serwisu 15 stopni C. I oto co otrzymujemy. Zniewalająca barwa szczerego złota, wpadająca wręcz w lekko miedzianą. Już pierwszy nos intensywny. Drugi rozwija się niesamowicie i bardzo szybko. Aromaty nietypowe, przypominały na początku coś jakby pieczonego kurczaka, sos pieczeniowy, skórę, lekko gnijące jabłko, smalec. W tle wanilia i aromaty drewna. To był moment, w którym zastanowić się należało, czy czasem butelka nie jest utleniona. Fakt korek nie był w rewelacyjnym stanie, ale nie wyglądało na to, żeby przeciekał. Uznajmy zatem, że owe specyficzne odczucia to fakt niezwykłości wina.

Z czasem w kieliszku pojawiły się świeższe zapachu, trochę cytrusa nieco wody cedrowej, pokrzywy. W ustach równie ciekawie, z dużą dawką aromatów redukcyjnych. Trudno ująć to wino słowami – tak naprawdę, żeby zrozumieć o co w nim chodzi, trzeba go spróbować. Finisz bardzo długi, III nos bardzo przyzwoity – mogłoby dojrzewać dalej (choć warto je przekorkować).

 ____________________________________________________________________________________________

Nazwa: HOCHAR PERE ET FILS

Rocznik: 2004

Szczepy: Cinsault, Cabernet Sauvignon, Grenache, Carignan

Producent: Chateau Musar

Młodsze wydanie legendarnego Musara – wino, które podobno jest wyznacznikiem jakości bieżącego rocznika (wypuszczane na rynek 2 lata wcześniej niż Chateau Musar). Jeśli tak faktycznie jest to rocznik 2004 należy uznać za naprawdę udany. Bardzo złożone aromatycznie wino z dużą ilością kwiatów, owoców, czekolady, przypraw i nutą eukaliptusa. Ciekawa budowa ze sporą dawką kwasowości i alkoholu oraz lekkim garbnikiem. W ustach dość pikantne, gryzące, z wyraźnym aromatem papryki i wiśni w czekoladzie. Długie i bardzo przyjemne. Ocenione zbiorowo na 89-90 punktów i niech to będzie najlepszą rekomendacją!

 ___________________________________________________________________________________________

Nazwa: CHATEAU MUSAR

Rocznik: 2002

Szczepy: Cabernet sauvignon, Cinsault, Carignan

Producent: Chateau Musar

Legenda. Uznane za jedno z najbardziej indywidualnych win świata. Teraz rozumiem dlaczego.

Bardzo gęste łzy, intensywna barwa krwistej czerwieni, z lekką cegłą na rancie. Niezwykłe zapachy wszelkiego rodzaju – zaczyna się acetonem i bardzo dojrzałymi truskawkami, z czasem przychodzi zapach róży i eukaliptusa, pojawia się kawa, lekki obornik, sporo przypraw i zapachów korzennych. Silnie taniczne, z dobrą kwasowością i rozgrzewającym alkoholem. W tym winie jest coś niezwykłego i nie da się go opisać, tak aby oddać w pełni sens tego, co czujemy w trakcie degustacji. Klasa sama w sobie.

____________________________________________________________________________________________

Nazwa: Massaya Silver Selection

Rocznik: 2007

Szczepy: Grenache, Cinsault, Cabernet Sauvignon, Mourvèdre

Producent: Chateau Musar

Na koniec przyszło nam spróbować nieco odmiennego w charakterze wina. Massaya okazała się bardziej nieokiełznana i mniej subtelna niż poprzedzające butelki. Silnie aromatyczna i z mocną budową – zdecydowanie prostsza butelka, gdzie wszystko podane jest wprost. Dominował smak i zapach przypraw, ciemnego owocu oraz lekkiej obory. Nie trzeba nad nim medytować i doszukiwać się ukrytych związków aromatycznych czy elementów budowy. Siąść, wypić i uraczyć się naprawdę dobrą robotą winiarską.

Tym właśnie uraczył nas Liban. Wina doskonałe, z którymi chce się obcować. Niestety nie są to butelki ani popularne, ani szeroko dostępne w Polsce. Musara znajdziecie w Centrum Wina, czasami w mniejszych sklepach specjalistycznych. Jednak o inne butelki trzeba mocno się postarać. Zatem owocnych poszukiwań! A już na następnym spotkaniu – MAROKO!

Reklamy

Po drugiej stronie wina – SARDYNIA

Jeśli bycie Homo Sapiens oznacza patrzeć, lecz nie obserwować, jeść lecz nie rozkoszować się, słyszeć lecz nie słuchać, czuć jakiś zapach lecz nie wąchać, jestem więc dumny z bycia Homo Sapiens. Czuję się zwierzęciem na równi z innymi zwierzętami. Częścią planety, ziemi, wszechświata. Chcę być zwierzęciem posiadającym przynajmniej minimum rozumności, niezastąpionej dla mojej wolności. Dlatego robię wino… Jest to sposób na to abym czuł to, czym jestem: zwierzęciem żyjącym instynktem. Alessandro Dettori

Wracamy dziś chociaż na chwilę do tematu win sardyńskich. Nie będę tworzył tu wielkiego zbioru wiedzy czy przewodnika po winiarstwie wyspy, ale chciałbym napisać kilka słów o jednym z producentów – niezwykłym jak na dzisiejsze czasy, bo robi wino w sposób całkowicie tradycyjny.

DETTORI, bo on nim właśnie mowa, to człowiek, który tworzy wino dla siebie. Bez żadnych komercyjnych i pro sprzedażowych naleciałości, robi je tak indywidualne, że trudno przejść obok tych butelek obojętnie. „Są tym, czym mają być, a nie tym, czym chcielibyście aby były”. Niezależnie czy twory te pokochamy, czy znienawidzimy, raczej trudno będzie o nich zapomnieć!

Wolna wola i wolność umysłu wydają się najistotniejsze i w życiu, i w winiarstwie Alessandro Dettoriego. W winnicy od 2003 roku stosuje uprawę biodynamiczną, zawsze działał w zgodzie z naturą, nigdy nie dodawał sztucznych składników do win. Mimo tego winnica nawet nie rozpoczęła procesu starania się o certyfikaty ekologiczne czy biodynamiczne. Niejako, każdy dokument powodowałby ograniczenie wolności twórcy, którego należy uznać bardziej za artystę niż winiarza o całkowicie nieskrępowanych horyzontach! Ta niczym nieograniczona wolna wola ma olbrzymi wpływ na unikalność jego winiarskich produktów!

Ottomarzo to butelka, którą przyszło nam degustować. 15% mocarz, z rocznika 2005, z endemicznego szczepu – pascal. Wyjątkowa pozycja dla samego winiarza, gdyż powstała na cześć jego dziadka „o twardym usposobieniu i złotym sercu” (urodzonego 8 marca, stąd też i nazwa wina). Dla nas jako uczestników spotkania wino było równie niezwykłe – trudno mi przypomnieć sobie butelkę tak indywidualną i specyficzną. Specyficzny kolor kompotu z suszu, nieco ceglasty. Wino nie jest klarowne, nawet po dekantacji pozostają resztki osadu w kieliszku. Nic dziwnego – wnętrze butelki nie jest filtrowane, klarowne czy stabilizowane. Nie ma ani grama dodatku siarczyn, poza tymi które powstały w sposób naturalny. I stąd też późniejsze octowe doznania smakowe, bo i nie należy owa butelka do najtrwalszych czy dobrze znoszących podróże.

W pierwszym nosie jedyne co można poczuć to ocet, aceton i lakier do paznokci, uzupełnione o świeżo wylany asfalt i benzynę – bezołowiową 98 oktanową chyba. 😀 Jednak już kilka obrotów wina w kieliszku sprawia, że trunek nabiera zapachu koniaku i kleju żywicznego. Później jest coraz lepiej – bomba rumowa w czekoladzie z orzechami, marmolada różana, fiołki, domowy dżem z przejrzałej truskawki (jak u babci!:) Resztę zapachów odkrywajcie sami, bo jest ich niezliczona ilość!

Smakowo też jest specyficznie. Taki trochę kwaśno-owocowo-wiśniowo-truskawkowy kompot z niezłą dozą cukru resztkowego. Wszystko pozostaje zatem mocno pod wpływem stylu sardyńskiego. Ładny balans, sporo kwasu, nieco octu też dało się wyczuć. Garbnik niezbyt intensywny, choć i wino nie jest zbyt długo macerowane (kolejna typowo sardyńska naleciałość winiarska).

Powiem tak – indywidualizm, egzotyka pochodzenia i wielkie serce włożone w proces winifikacji stanowią o wielkości tego wina. Nie mówię, że to butelka wybitna, ale warta uwagi każdego winoluba!

P.S. W czasie zbiorów grona są przewożone (zgodnie z opisem Dettoriego) Fiatem z systemem chłodzącym z winnicy do winiarni. Organoleptycznie ustaliliśmy, że czynnością tą zajmuje się kobieta i z pewnością nie jest dziwicą! 😀

LA RONCAIA – i jej endemiczne cuda!

La Roncaia – nazwa, którą warto pamiętać. Prestiżowa marka win, najlepiej ukazująca zarówno charakter terroir jak i kunszt winiarski właściciela – włoskiej  Gruppo Vinivolo Fantinel, działającej w regionie Friuli-Wenecji Julijskiej, w apelacjach Colli Orientali, Collio i Friuli Grave. W ciągu 40 lat intensywnych działań trzech pokoleń, mała piwnica przy ogrodzie winiarskim, zamieniła się w jednego z najznamienitszych producentów północnej Italii. Obecnie firma włada300 hektaramiwinnic i nowoczesną winiarnią. Wielki postęp technologiczny i nieustanne dążenie do tworzenia win niemal doskonałych, owocuje wspaniałymi butelkami, godnymi każdej okazji!

Popisowym produktem są właśnie butelki markowane nazwą La Roncaia. Wszystkie pochodzą z apelacji DOC Colli Orientali del Friuli i powstają całkowicie lub z udziałem endemicznych szczepów północnych Włoch. Nie będę ukrywał, że lubię rzeczy oryginalne i nietypowe, które trudno znaleźć w ogólnym obiegu handlowym – dlatego wina ze szczepów dostępnych tylko w konkretnym regionie, budzą we mnie prawdziwy entuzjazm i wysoko je cenię (jeśli – rzecz jasna – organoleptycznie na to zasługują!). We Friuli perełkami odmianowymi są refosco dal peduncolo, picolit czy friulano.

Wśród butelek La Roncaia moim numerem jeden jest zdecydowanie REFOSCO

Szczep: refosco

Apelacja: Colli Orientali del Friuli

Rocznik: 2006

Temperatura serwowania: 16-18oC

Cena: 139,90 PLN

Dostępne w: MineWine.pl

Powstające w 100% z endemicznego szczepu Friuli (refosco), jest winem mocarnym i nadzwyczaj charakternym! W winnicy znajdziemy 4.200 sadzonek winorośli na metrze kwadratowym (nie jest to może liczba nadzwyczaj zachwycająca, ale to już zaawansowany jakościowo wynik). Winifikację prowadzi się w dużych kadziach dębowych (o pojemności5000 litrów). Długa maceracja sięga nawet 40 dni. Ściągane znad osadu wino trafia do stalowych kadzi – głównie w celu stabilizacji. Następnie jest rozdysponowywane do zarówno nowych jak i używanych baryłek dębowych, w których dojrzewa około roku. Stosowanie beczek już wcześniej używanych to zazwyczaj wybieg marketingowy, gdyż wino przyjmuje ekstrakty od dębiny niemal wyłącznie w pierwszym roku kontaktu z drewnem. Fakt jednak, że nawet zużyta beczka pomaga w wygładzeniu struktury i zbalansowaniu tanin. W butelce wino dojrzewa jeszcze minimum 6 miesięcy zanim trafi na rynek. Nie jest to zatem trunek wybitnie stary i zakupienie butelki z nowo wypuszczonych do sprzedaży roczników, wiąże się z koniecznością kilkuletniego przechowania przed degustacją, jeśli ta ma przynieść prawdziwą przyjemność. W tym przypadku warto poczekać!

OKO: W kolorze intensywne, głębokie, o barwie ciemnego granatu i purpury, matowe. Nieco oleiste, o gęstych, porządnych łzach.

NOS: Intensywne aromaty już w pierwszym nosie. Bardzo intrygujący i rozwijający się z czasem zapach. Warto poczekać z otwartą butelką na jego ewolucję – odwdzięczy się niesamowicie. Dekantacja wręcz wskazana w przypadku tego wina. Z mojego notatnika przy pierwszej próbie: owocowe, marmoladowe, skórzane, pachnące wiejską szopą, lasem po deszczu, dymem, popiołem z ledwo co zgaszonego ogniska i aromatycznym, słodkim tytoniem. W tle przewija się gorzka czekolada i wanilia. Z czasem nuty ewoluują w stronę większej ziemistości, ekstraktywności i ciężkości. Przepiękny bukiet tego wina z pewnością znajdzie wielu zwolenników. Ja do nich należę całym sercem!

SMAK: Odzwierciedla odczucia nosa, uzupełniony o silne taniny i bardzo rozgrzewający alkohol. Świetna budowa, dobry balans, równoważąca kwasowość (która dodatkowo pozwala strukturze na dalsze przechowywanie i dojrzewanie w butelce). W ustach pełne i hojne – aromaty i owocowe, i korzenno-ziołowe, i przemysłowe, i spożywcze, i odzwierzęce. Bajka!

PODSUMOWANIE: Doskonałe, niemal wybitne wino – pełne, krągłe i bogate. Męskie i mocarne. W dodatku o naprawdę dobrym stosunku jakości do ceny. To jest pozycja obowiązkowa, dla każdego, kto lubi winem się pobawić i odkrywać wszystko co mniej typowe i schowane we wnętrzu butelki. Wspaniała wycieczka do krainy endemiczności szczepów!

OCENA: 94pkt  

LA RONCAIA – IL FUSCO to druga, ciekawa propozycja z tej samej marki

Szczep: refosco (40%), tazzelenghe (10%), cabernet franc (20%), merlot (30%)

Apelacja: Colli Orientali del Friuli

Rocznik: 2005

Temperatura serwowania: 18oC

Cena: ? PLN

Dostępne w: MineWine.pl jeśli w ogóle w Polsce jest?

Analogicznie do poprzedniego powstaje z refosco, lecz tym razem mamy do czynienia z kupażem w skład którego wchodzi kilka innych szczepów. Nasadzenia w winnicy nieco rzadsze (3.200-4.000 sadzonek na m2). W dębowych baryłkach dojrzewa do 18 miesięcy (ile minimalnie niestety nie wiem).  Kolejne 6-8 miesięcy spędza w butelce na terenie winniyc.

Samo wino nie jest już tak zaskakująco niezwykłe, choć potrafi zachwycić – zwłaszcza pięknym balansem i niecodzienną elegancją. Aromaty dużo bardziej subtelne, taniny aksamitne, a samo wino łagodniejsze, jakby bardziej przyjazne i łatwiejsze w piciu. Dużo owocu i marmolady, mniej skóry. Dla mnie nieco nijakie, choć naprawdę doceniam poziom. Powiedziałbym, że to takie refosco dla mniej wtajemniczonych o bardziej kobiecym charakterze. Zresztą robi wrażenie lekko perfumowanego.

OCENA: 85-86 pkt  

Podsumowując markę La Roncaia, muszę przyznać, że to solidna etykieta, wobec której nie będę już nigdy obojętny. Magia odmienności jest pociągająca i mam nadzieję jak najwięcej takich odbiegających od szablonu win spotykać. Zaprezentowałem dziś 2 butelki, które najbardziej zapadły mi w pamięci i które testowałem poza MineWine Malta Festiwalem. Dostępne są również bardziej typowe produkty (100 procentowe Merlot oraz Cabernet Sauvignon) oraz doskonałe butelki białych win (Eclisse – rewelacyjny kupaż sauvignon blanc i picolita, Il Friulano, Picolit stuprocentowy, Ramandolo z verduzzo friulano). Niestety, po większość z nich będzie trzeba udać się do Italii lub chociaż sąsiadów zza zachodniej granicy. To co La Roncaia dystrybuuje w Polsce znajdziecie w MineWine. Jeśli ktoś wie o innych dystrybutorach to proszę o informację, choć z tego co mi przekazano umowa jest na wyłączność:)

Wino roku 2010! – Brunello di Montalcino CdN 2004

O Brunello di Montalcino słyszał chyba każdy. Największa sława toskańskiego regionu i win produkowanych pod tożsamą nazwą zaczęła się w roku 1980, kiedy to właśnie Brunello di Montalcino jako pierwsze otrzymało status DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita) – czyli najwyższą klasę apelacji włoskich. Dziś to jedne z najbardziej znanych i zarazem najdroższych win z Italii. Niestety wielka sława i ogromny popyt rynkowy źle kooperuje z jakością – znaczek apelacji nie jest żadną gwarancją dobrego smaku wina. A szkoda, bo Brunello mogło pokusić się o prestiż i pozycję zastępnika najlepszych apelacji z Burgundii czy Bordeaux.

Dziś Brunello di Montalcino to apelacja zdominowana przez małe gospodarstwa rolne, z których każde produkuje tak naprawdę odmienne wino. Butelek wielkich powinniśmy szukać tylko u znanych, wielokrotnie nagradzanych i dobrze ocenianych producentów. W innym wypadku trunek może okazać się wielkim rozczarowaniem – mimo niebagatelnych kwot, które przyjdzie nam poświęcić na jego zakup. Samo wino musi być produkowane (zgodnie z apelacyjnym prawem) wyłącznie z gron sangiovese. W 2003 roku władze skonfiskowały butelki z etykietami Brunello di Montalcino z 4 winiarni, którym udowodniono dodanie gron cabernet sauvignon i merlot, dla uzyskania (podobno) lepszego efektu smakowego i wygładzenia nieco charakteru rustykalnego włoskiego szczepu.

Poza odpowiednią odmianą winogron, na producentach Brunello di Montalcino spoczywa obowiązek długotrwałego starzenia wina (aktualne przepisy ustalono w 1998 roku i określają minimalny okres dojrzewania na poziomie 2 lat w dębowej beczce i przynajmniej 4 miesięcy w butelce). Zazwyczaj jednak wina tzw. typu normale trafiają na rynek dopiero 50 miesięcy po zbiorach (czyli nieco ponad 4 lata), a riserva dojrzewa rok dłużej.

Brunello di Montalcino to reguły aromatyczne wina, w których odnajdziemy nuty owoców leśnych, skóry, czekolady, cynamonu czy tytoniu. W pełni dojrzałe egzemplarze należą do win mięsistych, z przyjemnymi, krągłymi taninami. Mogą być starzone nawet przez kilkadziesiąt lat dzięki odpowiedniej strukturze (moc i wysoka zawartość kwasu oraz garbniki, które potrzebują wygładzenia). Młodsze roczniki bywają nieco szorstkie, mniej subtelne, lekko prostackie – choć i tak dają już namiastkę przyszłej świetności i finezji. Tyle o ogólnych wrażeniach degustatorów Brunello Di Montalcino. Przejdźmy do naszej butelki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

zdjęcia pobrano ze strony Azieda Agricola Casanova di Neri

Casanova di Neri to producent wina uznanego za najlepsze dostępne w Polsce w 2010 rokuBrunello di Montalcino 2004. Z kolei jedna z wcześniejszych etykiet – Tenuta Nuova z 2001 roku doceniona została przez amerykański magazyn winiarski Wine Spectator, trafiając na listę 100 najlepszych win dystrybuowanych na świecie. Casanova di Neri dzięki wyjątkowej jakości swoich produktów należy do grona najbardziej znanych producentów świata. Łączna powierzchnia winnic to ok. 55 hektarów. Winogrona zbiera się ręcznie od połowy września. Utrzymywana jest niska wydajność, na poziomie ok. 40hl z hektara, co pozwala tworzyć wina wyjątkowo ekstraktywne. Obok etykiet z logiem Azieda Agricola Casanova di Neri nie sposób przejść obojętnie!


Zatem zaprezentujmy – Brunello di Montalcino 2004 od Casanova di Neri!

Oko: Piękny, bardzo głęboki i intensywny kolor ciemnego rubinu. Dobra faktura, nadal dość duża połyskliwość. Łzy bardzo gęste, smukłe w ogromnej ilości – wino wysoce ekstraktywne

Nos: Uderza intensywnością aromatów od samego początku. Ewoluuje i bardzo intensywnie rozwija się z czasem. Zdecydowanie wymaga dekantacji i długiego rozkoszowania się. Wino medytacyjne, do odkrywania. Cała gama zapachów owocowych, przemysłowych i odzwierzęcych. Głównie wyczuć można śliwki, ciemne owoce, jagody. Pojawia się aceton, intensywny zapach skóry, spoconego siodła końskiego, słodkiego tytoniu i gorzkiej czekolady. Z czasem aromaty lasu po deszczu, grzybów, zgaszonego aromatycznego cygara.

Usta: Duża kwasowość, uzupełniona mocno rozgrzewającym (acz przyjemnym) alkoholem. Wszystko zamyka duża taniczność (szorstka i dość agresywna, wino jest nadal lekko chamskie). To wino ma już znamiona ogromnej wielkości, ale potrzebuje czasu dla poskromienia natarczywości i nabrania szlachetnej subtelności. Finisz długi i przyjemny o posmaku owoców i suszu świątecznego.

Podsumowanie: Piękne, wielkie i wybitne wino. Zrównoważone, konsekwentne, pełne i urzekające. W dodatku o strukturze, która pozwala na długie lata przechowywania. I szczerze – nie pijcie go jeszcze, potrzymajcie te butelki kilka lat – BO WARTO! Jest doskonałe, jedno z najlepszych win jaki przyszło mi degustować. Trudne, o niejednoznacznym charakterze i obliczu, trochę zaskakujące.

Karton Brunello di Montalcino 2004 od Casanova di Neri powinien znaleźć się w każdej winiarskiej piwniczce. To wino, które aż chce się obserwować i degustować jego zmiany w czasie! Bierzcie i pijcie – dostępne na wina.pl

OCENA: 95 pkt na teraz i kto wie ile po dojrzewaniu (do 97)   

St.Valentin, Sauvignon Blanc, St. Michael-Eppan 2007 Alto Adige

Po rozpoczęciu winem ze średniej półki czas na coś bardziej zachwycającego – jedno z najlepszych win białych jakie miałem okazję degustować! Wino, które z całą pewnością aspiruje do miana wielkiego i nie sposób przejść obok niego obojętnie. Jest kilka takich pozycji w moich notach degustacyjnych, ale szczególne uwielbienie dla sauvignon blanc daje pierwszeństwo tejże pozycji.Ocena subiektywna rzecz jasna, ale według obiektywnych standardów. Polecam spróbować – to rozwieje wszelkie wątpliwości.

Nazwa: Sanct Valentin

Producent: St. Michael-Eppan

Apelacja: Alto Adige

Szczep: sauvignon blanc

Rocznik: 2007

Cena: 120 PLN

Miejsce zakupu: wina.pl

Najtaniej: klik

Czytaj dalej St.Valentin, Sauvignon Blanc, St. Michael-Eppan 2007 Alto Adige