Archiwa kategorii: Dolina Rodanu

DOMAINE DE LA SOLITUDE COTES DU RHONE 2010

region: Dolina Rodanu, Francja
producent: Domaine de La Solitude
szczepy: syrah, grenache noir, cinsault, carignan
import: Deliwina
cena: 58pln
dostępność: m.in. Encantado (P-ń), Alewino (W-wa)
CYMERA_20130301_180939

Bardzo wyraziste, z mnóstwem czerwonych owoców w nosie, lekką ziemistością i licznymi przyprawami. W ustach solidnie zbudowane, z lekko słodką, mocną taniną i wyrazistą kwasowością. Aromaty konsekwentne z nosem. Pełne wyrazu wino, klasyka gatunku. Nie dziwią coroczne, wysokie oceny od Wine Spectator czy Wine Advocate. Jedna z najstarszych posiadłości i najlepszych rodzin winiarskich. ZDECYDOWANIE POLECANE!

wino próbowane w Encantado na koszt właściciela.

Reklamy

COTES DU RHONE BLIND TASTING

deliwina_promocja_nowyrok13_productpage

Przekrojowa degustacja jednego regionu (w dodatku w ciemno), w której udział biorą butelki od kilku producentów. Takich okazji nie można przegapić, zwłaszcza gdy chodzi o Dolinę Rodanu! Deliwina zaprosiło mnie do udziału w takim evencie, połączonym z selekcją nowych win do oferty importera. Jednogłośnie wybraliśmy zwycięzcę – Domaine Santa Duc. A najlepsze butelki test panelu już wkrótce znajdziecie w ofercie importera, a także w Encantado – na dziedzińcu Muzeum Archeologicznego!

DSC_1421

1.DOMAINE SANTA DUC COTES DU RHONE LES QUATRE TERRES 2010
Początkowo lekka obora i nieco ukiszone owoce. Szybko się wietrzy. Pojawiają się nuty balsamiczne i dojrzałe owoce. Garbnik na pierwszym planie, goniony i alkoholem i kwasowością – muskularna budowa. Aromaty w ustach również wyraźne. W ciemno wydaje się stać o apelację wyżej. Najlepsze wino blind testu!
OCENA: 4+
cena przewidywana: ok. 59pln

2. SANTA DUC COTES DU RHONE LES VIEILLES VIGNES 2010
Nieco mniej wyrazisty nos. Aromaty różane, lekkie przyprawy, skóra. Usta delikatniejsze, wydają się lepiej poukładane, ale mniej kompleksowe. Soczyste, nieprzesadzone, przyjemne.
OCENA: 4
cena przewidywana: ok. 50pln

3. SAINT DAMIEN COTES DU RHON VIEILLES VIGNES 2011, COTESU DU RHONE
Nos kiszony + owoce lekko przejrzałe. Intensywne usta, dobrze zbudowane, lekko atakujące kwasowością, ale później zrównoważone. Garbnik dość wyraźny. Klasyczny przykład Cotes du Rhone.
OCENA: 4-
cena przewidywana: ok. 62pln

4. DOMAINE MABY COTES DU RHONE VARIATIONS 2011
Wiśnia, śliwka i przyprawy – raczej podstawowy, ale ładny nos. W ustach bardzo soczysty owoc. Świetna kwasowość (i dobrze zrównoważona pozostałymi elementami budowy). W finiszu nieco wybijał się alkohol, dając pikantną nutę.
OCENA: 3+
cena przewidywana: ok. 47pln

DSC_1425

Dalszą część degustacji stanowiła krótka prezentacja win od Domaine Santa Duc. Tym razem nie działaliśmy w ciemno, ale doskonale widząc jakie „apelacje trafiają do kieliszków”.

SANTA DUC CAIRANNE LES BUISSONS 2010, Cotes du Rhone Villages
Ciemny ciężki owoc i likierowa wiśnia. W tle płatki róży, dużo śliwek. Budowa znów mocna, nieco bije alkohol, ale jeszcze trzyma się w ryzach. Dobry garbnik, wysoka kwasowość.
OCENA: 4

SANTA DUC RASTEAU LES BLOVAC 2009, Cotes du Rhone Villages
Rustykalne wino z niezwykłym charakterem. Aromaty balsamiczne, skórzane, oliwne, z dodatkiem ziół i pieprzu. Budowa mocna.
OCENA: 4+

DOMAINE SANTA DUC VACQUEYRAS LES AUBES 2006
Przodują aromaty rumowe, likierowe, z zapachami skóry i leśnego podszycia. Rewelacyjnie zrównoważona budowa, mimo, że to 15% mocarz. Mocno pręży muskuły, ale założył elegancki garnitur. Bajeczne wino.
OCENA: 5

Test panel zakończył blind test Gigondas, ale o jego wynikach dowiecie się w następnym poście. Choć jak nie trudno się domyślić, swoją dominację umocniło Domaine Santa Duc, ale i Saint Damien nie pozostało dłużne!

DSC_1428

Poważne zaczerwienienie #1

Wczoraj był dość niezwykły dzień, w którym nie brakowało wrażeń. Najpierw w strugach deszczu znajomi zabrali  nas nad jezioro, gdzie pod przyniesioną plandeką urządziliśmy sobie piknik. Całe szczęście pogoda poprawiła się po jakiejś godzinie i można było opuścić schron i rozpocząć bardziej typowe plażowanie. Równie ciekawe przeżycia zapewnił MineWine wieczorową porą, podczas degustacji kilku poważnych czerwonych etykiet z selekcji importera.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na przepłukanie kubków smakowych Mariusz (prowadzący) przygotował doskonałego szampana Lenoble Premier Cru  Blanc de Noirs 2006. Mimo iż wino białe, to w 100% wyprodukowane z czerwonych gron pinot noir, zatem można wliczyć je w zestaw wieczoru. W nosie dojrzałe, z niuansami orzeszków solonych, skalistości, i z dodatkiem kolendry. W ustach doszła jeszcze nuta białej brzoskwini i skarmelizowanego jabłka. Piękny początek wieczoru, z szampanem dość ciężkim i bardzo wyrafinowanym. 91pkt!

Sięgając po szynkę parmeńską, próbowaliśmy połączyć ją z burgundem. Chateau de Monthelie Premier Cru 2007 (139pln) urzekło pięknym kolorem i bardzo klasycznym wyrazem – lekko pikantne i owocowe zarazem w nosie jak i ustach, z wycofaną w tło odrobiną acetonu i wiejskiego obejścia. Wyrafinowane, nie chciało się zbyt szybko otworzyć. Wino doskonałe i może zestawienie z szynką parmeńską nie było idealne (faktycznie klasyczny zestaw z przybeczkowanym sangiovese sprawdza się lepiej), ale wydobyło kilka ciekawych walorów aromatycznych. Natomiast do kaczki po Wielkopolsku będzie to kompan wprost genialny! Punktowo 89-90 oczek, ale podobno zyskał z dłuższym napowietrzeniem.

Susana Balbo Cabernet Sauvignon 2008 (89pln) już czekała w kolejce. Mały wyskok do Argentyny wniósł do kieliszków dym, pieczone owoce, konfiturę śliwkową, sporo kawy i czekolady w końcówce, a także kołaczący gdzieś w tle zapaszek kiszonej kapusty. Zatem idealnie nie tylko do steka, ale i bigosu na dziczyźnie. Nie do końca jest to mój styl, ale trzeba przyznać, iż to Mendoza w najlepszym wydaniu! Z pewnością nie jest to nowo światowy potwór. Wino na mocne 90pkt.

Równie ekspresyjny okazał się malbec Nosotros 2008 (459pln) od Domino del Plata, który na listę degustacyjną trafił dość niezapowiedzianie. Najpierw otworzył się nieco szpitalnym zapachem i jodyną, aby po chwili pokazać prawdziwą bombonierkę z likierami wszelakimi i nieziemską gamę smażonych owoców. Dalej nieco dymu i grillowanego mięsiwa. Wino ciężkie, mocno taniczne, aż nazbyt ekstraktywne, prawdziwa bomba aromatów. Ten styl trzeba lubić, ale nawet wśród osób za nim nieprzepadających (patrzcie ja osobiście) wzbudza respekt. Zamysłem autorów jest zrobienie najlepszego wina Argentyny. Czy się udało? – mam wątpliwości, ale niżej niż na 93pkt nie sposób je ocenić.

Jednym z hitów wieczoru był Clos Saint Jean Chateauneuf-du-Pape 2008. Pikantno-owocowy, z dodatkiem lawendy i wyrazistą konfiturą malinową z pieprzem. Mocny garbnik, spory alkohol, równoważąca wszystko kwasowość i lekkie posmaki palone w ustach (kawa + tytoń owocowy + czekolada z chili). Niby równie bogato i potężnie jak w nowo światowej Argentynie, ale jakoś bardziej dla ludzi, z większą elegancją. W pełni zasłużone 95pkt na mojej notce degustacyjnej i najlepsze wino pierwszej części degustacji.

A już jutro kilka słów o niesamowitej MAJORCE (!) oraz włoskiej klasyce z Veneto.

DALSZA CZĘŚĆ RECENZJI     —————->

LIDL w pakiecie słynnych apelacji

Im więcej w dyskontach pojawia się win z wielkich apelacji, tym częściej mam wrażenie, że powinny się one skupić na proponowaniu smacznych win codziennych. Barolo w Lidlu „podrożało” do 33pln, Chablis kosztuje trzy dychy, Saint Emillion Grand Cru 38pln bez grosza. Mamy cały zestaw osławionych regionów, które jak się okazało mają także swoje pospolite wydanie – szare, nudne i ubogie (w sam raz do marketu/dyskontu). Chciałbym napisać o tych winach pozytywną opinię. Naprawdę marzy mi się, aby powiedzieć: „W POLSCE MOŻNA KUPIĆ ŚWIETNE CHABLIS ZA 30 ZŁOTYCH!”. Byłbym wniebowzięty, gdyby Lidlowskie Barolo były rzeczywiście winem godnym tej apelacji i mógłbym ów cudowny Piemont popijać na co dzień, za niewielkie pieniądze. Pomarzyć można, ale rzeczywistości nie oszukamy.

CHABLIS 2010, 30pln
Słabiutkie, nie powinno nosić określenia tej apelacji. Aromaty głównie jabłkowe i niedojrzałej gruszki, powtarzają się w nosie i ustach. W budowie dominuje kwasowość i nie ma niczego, co mogłoby ją zaokrąglić. Wino jest świeże, młode, trochę nieposkładane, jakby potrzebowało jeszcze czasu w butelce. Generalnie nie jest to zły trunek i nie wyrzucicie 30pln w błoto dokonując zakupu, ale cudów nie można się spodziewać. Mistyczna mineralność tutaj nie zaistnieje, eleganckich aromatów wyszukiwanych gdzieś w tle brakuje, a kwas wybija się nieco nadmiernie. Dobrze łączy się ze szparagami, na co zwrócono uwagę w komentarzach i jest zdecydowanie lepsze niż zeszłoroczne Chablis z Biedronki! Za to plus dla Lidla.

VACQUEYRAS 2010, 30pln
Typowe południe Francji w bardzo przyzwoitym wydaniu i tą butelkę szczerze polecam! Aromaty początkowe to głównie truskawka i wanilia, później rozwijają się w stronę lekkiej wędzonki, dymu tytoniowego, suszonej śliwki i konfitury z owoców leśnych. W budowie żywa kwasowość, sporo cukru, dość intensywny i lekko szorstki garbnik oraz wyczuwalny, ciepły alkohol. Wszystkie elementy dobrze skomponowane, pije się świetnie. Wino jest krągłe, przyjemne, ciekawe i w dodatku kosztuje 30pln. Doskonała relacja jakości do ceny – warto! Schłodzić przed podaniem nawet do 15st.C.

BAROLO 2008, 33pln 
No cóż. Jakiś ślad po Barolo owo wino nosi. Jest zatem wyraźna kwasowość, aż przesadnie wykrzywiająca usta. Garbnik wysusza do tego stopnia, że przez moment trudno nabrać tchu. Alkohol grzeje intensywnie na podniebieniu. Zestaw bardzo wyrazistych impulsów, przypominających Barolo, ale… Problem polega na tym, że cały ten pakiet mocy jest zupełnie nieskoordynowany, każdy element jest oderwany od pozostałych i nie tworzy kompleksowej całości, nie buduje nawet grama krągłości tego wina. A do tego jest nadzwyczaj ciężkie, strasznie męczy po pierwszym kieliszku i sporo brakuje mu do dobrej klasy Barolo. W aromatach króluje leśne podszycie, chociaż trzeba się go doszukiwać trochę na siłę. Z języka wraca głównie alkoholowe retro – to już poważna wada. Po relacji Wojtka Bońkowskiego na Winicjatywie, zastanawiam się czy nie dostaliśmy czasem dwóch różnych win, zabutelkowanych pod tą samą etykietą. Kuba Jurkiewicz, z którym m.in. próbowałem tego wina, miał podobne doznania do moich. Mimo wszystko, mamy Barolo za trzy dychy o niebo lepsze niż to z Biedronki. Po raz kolejny niemiecka solidność wygrywa z portugalskim „lekko-bytem”. Osobiście lepiej oceniam poprzednią edycję tego wina z 2005 rocznika.

_____________________________________________________________

Wniosek nasuwa się sam – po co ryzykować ze sławnymi, skoro można zaproponować doskonałe wina (w bardzo dobrych cenach) z nieco mniej uznanych apelacji. Do Lidla wróciło ostatnio Barcelino, które było jednym z hitów w poprzednim roczniku – krótko beczkowane, intensywnie owocowe, przyjemnie rześkie i nieźle skoncentrowane. Wolałbym (po stokroć) sprawdzić nowy rocznik tego „prostaczka” niż męczyć się z kieliszkiem lidlowskiego Barolo. Saint Emillion dostanie drugą szansę przed publikacją, bo poprzednia butelka otrzymała raczej przeciętne noty. Przysłali kolejną – sprawdzimy co za diabeł w niej siedzi, może będzie „strzał w dziesiątkę”.

Wszystkie wina otrzymałem do degustacji od Lidla, który jest ich wyłącznym dystrybutorem.

Zanim skończymy trzydziestkę!

Magiczna granica – tak można określić 30 złotych polskich, które przychodzi wydać nam na wino. 96% ilościowej sprzedaży w 2010 roku pochodziło właśnie z półki do trzech dych. W poprzednim 95%. O tą ogromną większość zaczynają poważnie walczyć nawet importerzy uważani za drogich i coraz częściej można zaobserwować w ich ofertach wina tanie, będące nie najgorszym zestawieniem ceny i jakości.

3 razy tak! W ten sposób mogę odpowiedzieć na ostatnią prośbę o recenzję ze strony Marty Kaszyńskiej z poznańskiego sklepu firmowego Domu Wina, znajdującego się w podpoznańskim Skórzewie. Otrzymałem 6 win, w 3 przypadkach było w porządku i warto sięgnąć po owe butelko jako codzienne trunki.

____________________________________________________________________________________________

O LES COSTES NOBLES TERRES COTES DU RHONE 2010 (24PLN) pisałem już tutaj – nie będę zatem powielał noty, tylko szybko przypomnę, że to soczyste, owocowe wino, nieco stłumione odczuciem słodszego (dojrzałego) owocu w aromatach i cukru resztkowego w smaku. Przystępne, łatwe i doskonałe na piknik/grilla. Za 24pln warto zabrać je w plener!

____________________________________________________________________________________________

Argentyński COLON CABERNET SAUVIGNON 2010 (20,80PLN) o dziwo jest zbliżony charakterem do poprzedniej butelki. Intensywnie owocowy (śliwka i owoce lasu), z wyraźnym odczuciem słodyczy (mimo, że wino jest wytrawne), z miękkim i lekkim garbnikiem. Niewiele ma wspólnego z typowym cabernetem – jest łatwiejszy i bardziej przystępny. Można je wypić do pizzy czy prostej pasty lub po prostu odpalić na tarasie. Nic wybitnego, ale za 20,80pln nie ma się do czego doczepić. Dużo gorzej prezentowała się biała wersja tego wina – zbyt słodka, landrynkowa i nieco szorstko-ostra (przez wyczuwalny alkohol). Obydwa egzemplarze wpadają w charakter półwytrawny, znajdą zatem swoich zwolenników.

____________________________________________________________________________________________

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie natomiast DON RAMON 2008 z Campo de Borja (28PLN). Ta apelacja wyrasta w moich oczach na przyszłą gwiazdę winiarstwa Hiszpanii – zwłaszcza przy analizowaniu jakości win w zestawieniu do ceny. Nie zdarzyło mi się póki co pić wina z owego DO, które mógłbym ocenić negatywnie. Prezentowany egzemplarz jest soczyście owocowy (z przewagą czerwonego owocu), a krótkie beczkowanie dodaje mu kompleksowości i nieźle układa strukturę. Jest dość modernistyczne w stylu, ale nie przesadzone. W ustach głównie owoc, ale i lekkie wrażenie wędzenia (odrobina nut dymnych i słonych). Do kompletu wyważona struktura z żywą kwasowością  oraz średnio wyczuwalną (i miękką zarazem) taniną. Uniwersalne i przyjemne w niezobowiązującym piciu.

____________________________________________________________________________________________

Średnio natomiast wypadł bułgarski TELISH 2008 CABERNET SAUVIGNON (OK.25PLN) – nie jest to złe wino, ale w ustach wydaje się nieco puste, a w budowie strasznie odstaje niezintegrowana kwasowość oraz ostry alkohol – to już dość poważne wady. Z kolei w gruzińskim TBILISI GEORGIAN VALLEYS 2009 (26pln) zabrakło typowego charakteru win z tego regionu –wyrazistości stylu. To po prostu poprawnie zrobiona butelka, lekka, trochę mdła i nudnawa. Nie rozczaruje, ale też nie zaskoczy w pozytywny sposób, bo niespecjalnie ma czym. Dom Wina stać na więcej.

Jak widać, nie trzeba biegać po marketach czy dyskontach, aby kupić tanie wino. W dodatku opatrzone będzie komentarzem, sugestią podania, propozycją łączenia z potrawami. Kupujcie zatem w sklepach specjalistycznych (taki mój mały apel) – tam częściej znajdziecie dobre wina, które też potrafią być tanie! A w Poznaniu takich miejsc nie brakuje!

Wszystkie wina otrzymałem do degustacji od przedstawiciela importera i dostępne są w sklepach firmowych Domu Wina

Winiarska Dolina Warty

Wyjątkowo gorąca jest tegoroczna majówka. Wymaga zatem odpowiedniego doboru wina, jak i samego miejsca konsumpcji. Dzisiaj mam dla Was butelkę, której nie doceniłbym na żadnej degustacji, a w domu potraktował bardziej jak kompot niż wino. Za to w nadwarciańskim plenerze, dość mocno schłodzona była nawet ok.

LES COSTES NOBLES TERRES
typ: czerwone, wytrawne (wpadające w pół-), średnio ciężkie, b. łatwe w piciu
region: Cotes du Rhone AOC, Francja
producent: Laudun Chusclan
rocznik: 2010
cena: 24 PLN
import: Dom Wina

Pogoda upalna, weekend majowy w toku, grille pewnie chodzą już pełną parą! Jeśli zatem potrzebujecie wina do tej scenerii, można sięgnąć po owo Cotes du Rhone. Intensywnie aromatyczne, po schłodzeniu pije się równie łatwo jak kompot (max. 15st.C), przy sporym odczuciu słodyczy, przypraw i konfitur owocowych w nosie i ustach. Wino do pleneru, do wypicia – bez myślenia o nim, wyszukiwania wysublimowanych aromatów (bo ich nie ma), bez wspominania. Struktura prosta jak budowa cepa – kwasowość i cukier, garbnik delikatny i bardzo miękki, alkohol nieco grzeje w tle. To wszystko jest łatwe, proste i wpada w charakter wina półwytrawnego – na majówkę ujdzie. Podane do kiełbasy ze słodką papryką lub grillowaną cebulą, lekko słodkawych serów czy po prostu do napicia się, nawet pasuje. Ale do steka i karkówki użyjcie czegoś lepszego.

Wino otrzymałem do degustacji w sklepie firmowym Domu Wina w Skórzewie pod Poznaniem

Picie w plenerze, to jednak niezły ubaw 🙂