Archiwa kategorii: Francja

Carnaval de Champagne

Kilka dni spędzonych w Warszawie, kilka fantastycznych spotkań i niezwykłych ludzi na mojej winiarskiej ścieżce. Ze wszystkich rozmów, działań czy negocjacji najlepiej zapamiętam spotkanie w Enotece Polskiej z Maciejem Bombolem – genialnym importerem, sprowadzającym butelki najlepszych europejskich producentów, w cenach konkurencyjnych nawet dla zachodnich dystrybutorów. Będzie jednak i czas, i miejsce, aby napisać o Enotece szerzej – tym bardziej, iż z grupą znajomych zasiadamy w sobotę do kilku butelek właśnie stamtąd przywiezionych.

Tymczasem jednak, pamiętając iż karnawał jeszcze trwa, wróćmy do bąbelków. Bardziej ekskluzywnych, bo dziś nie o mojej umiłowanej pod tym względem cavie, a o szampanie mówić będziemy. 28 stycznia 2012 roku miałem niezwykła przyjemność przybyć do Wine Corner. Niezwykle sympatyczne miejsce, w którym nadarzyła się okazja do spróbowania 9 butelek prosto z Szampanii. Może liczba nie powala, ale i tak warto było zawitać na ul. Biały Kamień, aby na własnej skórze doświadczyć odrobiny winiarskiego luksusu w rozsądnej cenie (w końcu wejściówka kosztowała 40PLN, co z zestawieniem degustowanych trunków stanowiło zaledwie odsetek wartości).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zaczęliśmy delikatnie od Moutard Brut Grande Cuvee z oferty Deliwina i szczerze mówiąc to jedyna pozycja, która zwróciła moją uwagę przy pierwszym z dwóch stanowisk. Świeży, delikatny, kwasowy acz nieźle ułożony. W smaku tego szampana, w ten mroźny dzień, powrócił powiew lata. Zaczęło się świetnie. Nie zachwycił mnie natomiast ani Tarlant Brut Reserve od Rubikonu, ani też Villmart Grande Reserve Premier Cru, choć jakość ostatniej butelki – orzechowej i dojrzałej – doceniam. Zabrakło jednak większej równowagi, subtelności i zdolności zaciekawienia odbiorcy. Było poprawnie, ale nic ponad.

Później przyszedł czas na selekcję Domu Szampana. Zrobiło się ciekawiej, bo jeden importer oferuje 6 butelek na degustacji. W końcu rozmawia się z jedną osobą nieco dłużej (dziękuję za wytrwałość :)), porównując kilka różnych butelek. Świeżość i owocowość, przeplata się z dojrzałymi i orzechowo-tostowymi aromatami! Pośród nich kilka wymienionych spostrzeżeń, uwag i wizytówek. Mam wrażenie, że Dom Szampana urasta nam na jednego z najlepszych importerów tego szlachetnego trunku. Życzę dużo powodzenia, bo droga przed nimi nie jest usłana różami. Co jednak ważne, na tym stanowisku nie zawiodła żadna butelka. Owocowe, truskawkowo-landrynkowe Grand Cru Le Mesnil Sublime Rose zauroczyło delikatnym smakiem i nadzwyczajną lekkością. Zestawienie dwóch Blanc de Blancs (Le Mesnil Grand Cru oraz Pierre Gimonnet Premier Cru) dało prześwietne porównanie różnic pomiędzy dwoma z pozoru bliźniaczymi trunkami. Pierwszy zdecydowanie maślano-orzechowy w subtelnej formie, drugi bardziej tostowy z wyraźną, żywą kwasowością. Znakiem rozpoznawczym domu Pierre Gimonnet jest przechowywanie w dojrzewaniu gotowego blendu (a nie z osobna różnych roczników kupażowanych po czasie). Marketingowo świetne posunięcie, bo zawsze można podkreślić element, którego nie ma konkurencja. Choć nie wpływa to nadmiernie na finalną jakość, z pewnością potrafi wspierać sprzedaż. Z innych butelek, godnie zaprezentował się cielisty, niezwykle elegancki Gatinois Grand Cru Reserve Brut, o wyraźnym aromacie papierówki i orzecha laskowego z nutą wanilii w tle. A jeśli szukacie wysokiej jakości za rozsądną cenę to warto poszukać etykiety Alain Bernard Premier Cru!

Szczerze przyznaję się, iż znawcą szampanów nie jestem. Nadal uważam, że w wypadku młodej, świeżej butelki lepiej zainwestować 3-krotnie mniejszą kwotę w dobrą cavę. Ale są sytuacje, które wymagają bardziej ekskluzywnych bąbelków i wówczas selekcja Domu Szampana czy Deliwina będzie niezrównana. A ja nam wszystkim życzę, abyśmy szampańskie toasty wznosili jak najczęściej.

Poświąteczne inspiracje pasibrzucha!

Święta, święta i po świętach – a jednak smaki i aromaty wigilijnego stołu zostają w pamięci, razem z winami, które w tym roku dobrać udało się wyjątkowo dobrze. W trakcie pisania mija mi właśnie drugi dzień świąt, przy kieliszku naprawdę przyjemnego Lidlowskiego porto, które otrzymałem w paczce na Mikołaja. Natomiast na moim wigilijnym stole i w dniu Bożego Narodzenia pojawiły się Traminer z Friuli, Rudolf Fauth z opisanym wcześniej półsłodkim Sylvanerem oraz Calel z Mendozy. W międzyczasie otworzyliśmy niesamowite, medalowe Pinot Gris, które tato otrzymał podczas przedświątecznej wizyty w Alzacji (swoją drogą butelki bez kontretykiety i akcyzy budzą niesamowitą wprost sympatię!). Chciałbym chociaż częścią winiarskich przeżyć świątecznych podzielić się z Wami. Zatem do rzeczy:

____________________________________________________________________________________________

TRAMINER Borgo Magredo

Typ: białe, wytrawne, średnio ciężkie

Producent: Borgo Magredo

Region: Grave DOC,Friuli, Włochy

Szczep: Traminer

Rocznik: 2010

Cena: 44,90PLN

Kupione w: Salon Alkoholi 4 Strony Świata

Importer: Burgundia, Katowice

Cudowne wino z bardzo dobrej włoskiej apelacji Grave. Niezwykle aromatyczny trunek, dojrzewający w stalowych kadziach ok. 4 miesięcy. Efekt wspaniały, który warto przetestować samodzielnie!

OKO: Barwa jasnozłota z zielonymi refleksami, łzy dość gęste.

NOS: Pierwszy średni +, nawet intensywny, drugi również, rozwija się z czasem. Ciekawy, aromaty kompleksowe, różnorodne. Owoce, kwiaty, warzywa, przyprawy, aromaty spożywcze. Agrest i cytryna, lekko zwietrzały susz owocowy, ananas oraz fiołek, może trochę bzu, lilii. Później zielony pieprz, kumin, trochę selera i kolendry. Niesamowite wrażenie, ogromne bogactwo, same plusy. W zapachu to wino jest po prostu boskie!

USTA: Wyraźna kwasowość i bardzo ciepły alkohol (obydwa elementy pojawiają się od razu i na równym poziomie). Do kompletu wyczuwalny cukier i właściwości ściągające. Pełne i bogate wino, intensywne, mocne, z charakterem. Świeżość i dojrzałość w jednym. Aromaty nosa uzupełnione o nuty orzechowe oraz mineralno-ziemiste.

PODSUMOWANIE: Z pewnością nie jest to wino subtelne, ale potencjał i zaczątki wielkości czuć z pierwszym zapachem i łykiem. Doznania niezwykle pozytywne i pełne, choć nie jest to najłatwiejsza butelka i nie należy do lekkich w piciu.

OCENA: 87pkt 

____________________________________________________________________________________________

PINOT GRIS BIRGHAN

Typ: białe, lekko wytrawne

Producent: Rene Birghan i Jacques Formaniak

Region: Alsace AOC, Pfaffenheim, Francja

Szczep: Pinot Gris 100%

Rocznik: 2008

Cena: bd

Zakup: bd

Importer: bd

Jak wspominałem, wino przywiezione przez tatę, tuż przed Wigilią, z ostatniego wyjazdu do Alzacji. Medalowe i to mocno (srebro wśród pino gris z całego świata, ze Strasburga z 2010 roku). Taki prezent wypadało otworzyć w święta!

OKO: Intensywna, złota, piękna barwa. Łzy gęste i długie

NOS: Intensywny od samego początku, ciekawy wręcz hipnotyzujący. Z czasem tylko lepiej. Bardzo dojrzałe aromaty owocowe, lipowe i miodowe, uzupełnione limonową i agrestową nutą, ze sporą dozą słodkich migdałów choć niezbyt nachalnych czy nadmiernie wyrazistych (można poczuć wanilię) oraz mnóstwem egzotyki (mango, ananas, banan – wszystko przejrzałe). W nosie wydaje się być słodkie.

USTA: Boska równowaga pomiędzy kwasowością, słodyczą i wyraźnym (13%) alkoholem. Pije się cudownie, dość łatwo, a jednocześnie odczuwając niesamowite bogactwo i pełnię tego wina. Aromaty idealnie konsekwentne z nosem. Trudno się dziwić, że butelka nagrodzona na poważnej imprezie winiarskiej! Potrafi zaskoczyć, wręcz szokować. A tak przy okazji – jeśli macie osoby nalegające na wina półsłodkie, podajcie to Pinot Gris. Wytrawność jest tak zakamuflowana, że na pewno się nabiorą 🙂

PODUSMOWANIE: Wino z serii konieczność do spróbowania, noszące znamiona najlepszego winiarskiego rzemiosła. Zachwyca bogactwem, czynnikiem pijalności, poczuciem lekkości i niezwykłym balansem. Poproszę o więcej takich prezentów!

OCENA: 90pkt 

____________________________________________________________________________________________

PORTO ARMILAR

TAWNY PORT AGED 10 YEARS

Typ: słodkie, wzmacniane, bardzo ciężkie

Producent: C. Da Silva (Vinhos)

Region: Porto, Portugalia

Szczep: ponad 80 do wyboru, a czego producent użył nie wiemy

Cena: 39,99PLN

Dostępność: Lidl (otrzymane gratis do degustacji)

Wino, które testowane było przez dość szerokie spectrum blogerów. Zbiera różne opinie, ale w mój gust trafia doskonale. Nie jest o wino wielkie, ale z pewnością przy swojej cenie warte uwagi!

OKO: Brunatno-ceglasta, mocno przejrzysta barwa. Łzy średniej gęstości, długie.

NOS: Intensywny od samego początku i bardzo dobrej jakości. Ogromne bogactwo aromatyczne, w którym na pierwszy plan wysuwają się rodzynki, orzechy laskowe i wiśnie w likierze. Dalej śliwki i morele suszone i ogólnie aromat wigilijnego kompotu z suszu, dębina, nuty kawy i lakieru do paznokci oraz pikantnych przypraw (pieprz czarny, papryka chilli).

USTA: Dominuje cukier i alkohol, ale jest i odrobina kwasowości. Wino jest ciekawie zbudowane i bardzo silne aromatycznie. Powracają nuty wyczuwalne w nosie, jest równie bogato i kompleksowo.

PODSUMOWANIE: Bardzo przyzwoita butelka, dobrze reprezentująca magiczne wina typu porto. Choć jest dość oczywiste, trzeba mu oddać bogactwo aromatyczne i przyjemność picia.

OCENA: 83pkt 

____________________________________________________________________________________________

Całe szczęście nie są to wina wyłącznie do picia w święta, tudzież od święta. Zatem wrócę z pewnością jeszcze kiedyś do tych butelek, bo uważam, iż warte są drugiego wypicia! NA ZDROWIE! 🙂

I’m dreamin’ of a white CHRISTMAS

Dzisiaj już ostatni post z cyklu białych win typowo wigilijnych (poprzednie tutaj, tutaj oraz tutaj). W gorączce zakupów zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie miał czas na bieganie do małych sklepików specjalistycznych, a butelki zamawiane przez sieć mogą do soboty już nie dotrzeć. Zatem 1 butelka od Mielżyńskiego, 3 wina z sieciówek marketowych (Biedronka i Intermarche oraz w jednym przypadku wszystko co współpracuje z TiM-em). O wszystkich warto w przedświątecznej chwili pomyśleć, a jeszcze lepiej zakupić w bardzo przyzwoitych cenach.

RYZLINK RYNSKY

Typ: białe, wytrawne, świeże

Szczep: Ryzlink Rynsky

Producent: Habanske Sklepy

Rocznik: 2009

Region: Morawy, Czechy

Cena: 11,99PLN

Kupione w: Biedronka

Importer: Bohemia Sekt Polska

Bardzo przyzwoite, podstawowe wino białe. Wytrawne, wyraźnie kwasowe, więc świetnie spisze się z tłustym karpiem. W dodatku ciekawe aromatycznie, z dominującym cytrusem, ale i nutą czarnego bzu, fiołka i banana. Generalnie dostajemy zdecydowanie więcej, niż można by się spodziewać po kwocie na paragonie. Co ciekawe, w Czechach (również w dyskoncie) kupiłem tą butelkę drożej niż w naszej Biedronce. Traktuję to jako swoisty fenomen, ale bardzo przyjemny dla podniebienia jak i portfela! Szczerze polecam!

OCENA: 80pkt, świetny stosunek ceny do jakości 

Natomiast wokół tej butelki pojawiają się nieco inne wątpliwość – sieć dystrybucji. Wydawało mi się, że Bohemia Sekt Polska z tak mało znanym produktem, dobrą ceną i wysoką jakością śmiało powinna działać w Polsce z pomocą kanału HoReCa i sklepów specjalistycznych. Bez urazy dla Biedronki i osób kupujących tam wino (do których sam należę i zawsze dyskont za selekcję i politykę cenową chwalę), niestety jednak umieszczenie etykiety Habanskie Sklepy na regale „Owada” powoduje mocne nadszarpnięcie reputacji marki. Przy okazji wyraźnie widać za jak niewielkie pieniądze wina te są kupowane/produkowane w Czechach. Swoją drogą, Biedronka wywalczyła świetny rabat, bo butelka na półce stoi taniej niż normalnie w zakupie hurtowym:)

____________________________________________________________________________________________

HOCHTERRASSEN Grüner Veltliner

Typ: Białe, świeże, delikatne

Producent: Salomon

Szczep: Grüner Veltliner

Rocznik: 2010

Region: Stein and Krems, Austria

Cena: 38PLN

Kupione u: Mielżyńskiego

OKO: Bardzo blady, delikatny kolor i przyzwoite łzy

NOS: Tutaj jest bardzo ciekawie – pierwszy lekki, drugi średni. Aromaty dość specyficzne – zaczyna się jakby lekkim obornikiem, później robi się warzywnie (cukinia, ogórek, szparagi, kiszona kapusta), następnie ziołowo (ale delikatnie – bazylia, suszone oregano), aż w końcu pojawia się cytrusowa świeżość.

USTA: Przyjemna budowa z wyraźną kwasowością, lekko dominującą nad strukturą. Alkohol, cukier i garbnik pozostają w tle, ale mimo tego wino wydaje się mieć niezły balans, jest świeże i dobrze się pije. Aromaty w ustach bardziej orzeźwiająco-cytrusowo-owocowe, ale akcenty warzywne i ziołowe także można wyczuć.

PODSUMOWANIE: Delikatne, świeże, przyjemne, konsekwentne wino o dobrej strukturze i licznych aromatach. Ponieważ jesteśmy w temacie butelek wigilijnych – do karpia jak najbardziej, ale delikatniejszego, lekko doprawionego, gotowanego lub pieczonego beztłuszczowo. Z aromatycznością i ciężkością innych potraw może sobie nie poradzić, zatem po rybce należy zmienić butelkę. Nakrętka w pakiecie, więc można zostawić w lodówce na pierwszy dzień świąt.

OCENA: 82pkt 

____________________________________________________________________________________________

CALEL LATE HARVEST

Typ: Białe, półsłodkie, aromatyczne

Producent: jakiś dziwny ciąg znaków i cyfr, bliżej nieokreślony

Szczep: brak danych

Rocznik: 2010

Region: Mendoza, Argentyna

Cena: 22,50PLN

Kupione w: 4 STRONY ŚWIATA, ale dostępne w większości marketów (importerem jest TiM)

Jak wiadomo słodkości na wigilijnym stole zabraknąć nie może, więc i wino w tym celu dedykowane, a dobrze zrobione i w logicznej cenie. Calel jest winem naturalnie słodkim, produkowanym z bardzo dojrzałych winogron (late harvest), które zarazem pozostaje nieźle zbalansowane kwasowością. Bogate korzenno-miodowo-waniliowe aromaty uzupełnia cytrusowa świeżość. Świetnie łączy się z piernikiem i makowcem – sprawdzone!

OCENA: 81pkt, bardzo dobry stosunek jakości do ceny 

____________________________________________________________________________________________

To co – na zakupy. A jak macie chwilę, to poszukajcie czegoś bardziej wyjątkowego jak i ja zrobiłem. Ale co pojawiło się na moim wigilijnym stole zdradzę dopiero po świętach! 🙂

Atos, Portos i Aramis – MUSZKIETEROWIE do kieliszków polskim obyczajem!

Jak wszyscy już zauważyliście, markety mają przeróżne metody na przyciągnięcie do siebie Winolubów, czyli i nas WINE TASTINGOWCY. Jedną z nich są paczki dla blogerów, które zresztą sam otrzymuję. Zasiadłem ostatnio do kilku butelek przesłanych mi przez INTERMARCHE, produkowanych specjalnie dla sieci pod marką EXPERT CLUB. Muszkieterowie jak powszechnie zwykło się wiedzieć są siecią francuską, zatem i wina pochodziły od następców Karolingów. Stosunkowo długo na te butelki czekałem, miałem zatem nadzieję, że wypadną w miarę pozytywnie. Niestety pierwsza katastrofa miała miejsce zaraz po otwarciu przesyłki – 2 wina wytrawne, 2 słodkie (ale apelacyjne), 2 półsłodkie (stołowe i VdP). WTF i kto to wybrał?  Żadnych danych na temat zawartości (ceny sprawdzałem sam przy sklepowej półce), bez zdjęć czy dodatkowych opisów. W tym aspekcie polecam pouczyć się od Lidla (swoją drogą dostałem dzisiaj prezent na Mikołaja – recenzja wkrótce). Jak jednak wiadomo najważniejsze jest wnętrze butelki, zatem nie poddajemy się pierwszym wrażeniom, lecz przechodzimy do konkretów:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

____________________________________________________________________________________________

1. LUSSAC Saint Emillion AOC 2008

Cena: 39,99 PLN

Typ wina: czerwone, wytrawne

Wielce poetyckie opisy na etykiecie, traktujące o ekspresji terroir, wyjątkowej selekcji i pracy włożonej w wyprodukowanie tego wina. I owszem, najciekawsza etykieta przesłana do degustacji i jedyna, którą z czystym sumieniem polecam. Zasiedliśmy do testowania podczas winnego spotkania w ostatnią sobotę. Było to pierwsze wino czerwone, które zdecydowaliśmy się podać. I słusznie, bo wielkiej ciężkości wewnątrz butelki nie znaleźliśmy.

OKO: Łzy ładne, wyraźne, długie, średniej gęstości. Na ocenę koloru było nieco za ciemno, ale w zestawieniu z podanymi później winami, średnio intensywny i mocno fioletowy.

NOS: Pierwszy średni, drugi nieco silniejszy i rozwojowy. Zapachy dość kompleksowe i ciekawe – od niedojrzałego owocu, przez nuty konfiturowe oraz aceton, aż po odrobinę drewna i skóry. Jest dobrze, choć bez fajerwerków.

USTA: Niezła budowa, z dobrze żyjącą i lekko dominującą kwasowością, dość silnym garbnikiem, lekko grzejącym alkoholem i nutą cukru w odczuciach. Jest w tym niezły balans i pomysł na wino, które nie będzie nadmiernie wytrawne. Struktura raczej średniej ciężkości, z dużą łatwością picia. Aromaty zgodne z nosem, choć z dużo bardziej dominującą dojrzałą owocowością. Przyzwoicie.

PODSUMOWANIE: Dobrej jakości wino, które jak określiliśmy w cenie ok. 35 PLN byłoby super zakupem. Po czasie okazało się, że cena sklepowa to 39,99 PLN. Powiedzmy zatem, że mieścimy się w przyjętym przedziale dobrego stosunku jakości do kwoty na paragonie. Niezły sposób, żeby sprawdzić podstawowe elementy doskonałych win z apelacji Saint-Emillion. Osobiście bardziej odpowiadała mi wersja biedrońska, ale tu także jest nieźle. No i w ofercie marketu jest na stałe, a nie tylko tymczasowo jak u słynnego Owada!

OCENA: 85pkt (w tej cenie!) 

(Testowaliśmy składem 7-osobowym, mocno prowiniarskim!)

____________________________________________________________________________________________

2. MONBAZILLAC Selecion D’automne 2009

Cena: 19,99 PLN

Typ wina: białe, naturalnie słodkie

Kolejne wino ze słynnej francuskiej apelacji. Etykieta nosząca nazwę Monbazillac musi zawierać wewnątrz butelki trunek naturalnie słodki, produkowany wyłącznie z gron semillon dotkniętych szlachetną pleśnią Botritis Cinerea. Dojrzałe winogrona zbiera się z opóźnieniem, dopiero gdy przy sprzyjających warunkach zaatakuje je pleśń. Najlepsze butelki z regionu potrafią dorównać klasą osławionym kuzynom z Sauternes czy Barsac. Tutaj dostajemy wino zdecydowanie prostsze i bardziej podstawowe, ale całkiem ciekawe.

OKO: Barwa brudnego złota, lekko bursztynowa. Łzy bardzo gęste i ciężkie.

NOS: Intensywny i przyzwoitej jakości od samego początku. Sporo zapachów przejrzałych owoców gruszki, moreli i ananasa. Do kompletu miód i rodzynki. Nic wielkiego, nic zaskakującego.

USTA: Całkowicie dominująca i górująca nad wszystkim słodycz. Generalnie wino, które można podać tylko zamiast deseru. Brak mu kwasowości równoważącej cukier, co powoduje, że jest bardzo ciężkie i nieco mdłe. Aromaty ust identyczne jak z nosem i to na plus. Tyle, bo i nie ma się czym zachwycać. Jest bardzo proste jak na Monbazillaca!

PODSUMOWANIE: Można nawet rzec, iż to przyzwoite wino w swojej cenie, chociaż zdecydowanie przesłodzone, niezbilansowane i o słabej strukturze. Nie polecam dojrzewania w butelce, bo III nos wypada kiepsko. Powiem tak, jeśli zapomnimy o wielkich tradycjach apelacji i nobilitującej nazwie na etykiecie, to za cenę 20PLN bez grosza otrzymamy całkiem pijalną, bardzo słodką butelkę, która doskonale zastąpi każdy deser. Świetne jako zalewa do marynowania owoców! Gruszka po 24 godzinach w tym winie podana z bitą śmietaną i gorzką czekolada rozbroi każdego – GWARANTUJĘ!

OCENA: 79-80pkt (broni się ceną) 

____________________________________________________________________________________________

3. MUSCADET AOC Les Embruns 2009

Cena: 16,99 PLN

Typ wina: białe, wytrawne

Kolejna apelacja należąca do grona najbardziej znanych win francuskich z Doliny Loary. Bardzo przyzwoite butelki, wśród których najlepiej szukać tych z dopiskiem Sevres et Maine, Sur Lie. Tutaj mamy do czynienia z prostszym egzemplarzem, przy którym generalnie rocznik 2009 nie zachęca – wskazuje raczej na chęć pozbycia się zalegającego trunku, niż dobrej jakości, dojrzałe wino. Trochę jednak się pospieszyłem z pierwszym osądem, bo nie było źle. Co zastaliśmy wewnątrz butelki:

OKO: Blado słomkowe w kolorze wino, o słabej gęstości łez.

NOS: Zaczyna delikatnie, z czasem rozwija się do średniego minus, ale nieźle otwiera. Dobra jakość aromatów, ale tylko podstawowe zapachy – niedojrzała gruszka, zielone jabłko, trochę papierówki, skalistości, no i cytrusy. Na tym nosowe doświadczenia się kończą.

USTA: Dominująca kwasowość, która nie bardzo może być czymkolwiek dogoniona w budowie. Wino jest zatem świeże, dość lekkie, całkiem przyjemne, no i nieco pustawe niestety. Nie ma tu miejsca na głębię, medytację i możliwość poszukiwania ukrytych aromatów. Pije się łatwo, jak to zwykło z podstawowym Muscadetem być. Aromatyczność subtelna i wycofana – znów jabłko i gruszka z dużą dozą mineralności i lekkiej ziemistości (zatem konsekwencja zapachowa utrzymana – na plus). Jest bardzo znośnie ale na podstawowym poziomie.

PODSUMOWANIE: Cóż, kolejne wino, które wygrywa ceną. Za takie pieniądze to butelka warta zachodu, ale nie myślcie, że dzięki niej można zrozumieć czym jest Muscadet. Należy raczej zapomnieć o nazwie na etykiecie i potraktować ją jak proste, mineralne, świeże wino białe, które dobrze pije się na co dzień. Pod tym względem jest super. Bez zachwytów, ale i bez nadmiernej krytyki, bo specjalnie nie ma się do czego przyczepić.

OCENA: 75pkt 

____________________________________________________________________________________________

4. Beaujolais Noveau AOC 2011

Cena: 9,99 PLN (19,99 przed promocją – zakup własny)

Typ wina: czerwone, lekko wytrawne

Ta butelka to zakup własny i to jeszcze przed ceną rabatowaną. Nie jestem zwolennikiem Bożole, bo zazwyczaj przywodzi mi ono na myśl parafrazę własnej nazwy (Boże BLE!). Jednak tegoroczne wypadło nieźle, a butelka z Intermarche w aktualnej cenie to prawdziwa okazja. Lekkie, łatwe, przyjemne, z miłą kwasowością, odczuciem cukru, lekką perlistością i totalnym brakiem garbnika. Wszystko jak być powinno. Do kompletu aromaty gumy truskawkowej, soku jabłkowego i cukierków wiśniowych. Nic wielkiego ale w konwencję Beaujolais wpisuje się doskonale. Duże brawa za te 10PLN!

OCENA: 81pkt 

____________________________________________________________________________________________

Pozostałe wina nie doczekają się dłuższych opisów, bo nie warto tracić czasu ani na próbowanie, ani na opisywanie, ani też czytanie o nich. Było Cabernet d’Anjou AOC Les Gaugannes 2009 – przedstawiciel słodkich win różowych, który został obroniony przez potrawę (makaron w sosie słodko-kwaśnym z łososiem). Przy innym połączeniu kulinarnym byłoby ciężko przełknąć cokolwiek ponad pierwszy łyk, a do picia samo, to się w ogóle nie nadawało (1/2 i tak trafiła do zlewu, bo mimo chęci…). Generalnie może z deserem typu sałatka owocowa byłaby szansa dla tej butelki, ale ja jestem całkowicie przeciwny. Reserve De Haute Croix Cabernet Sauvignon 2009 (VdP) nie dał rady w ogóle, a Merlota (zakup własny na potrzeby dzisiejsze) uzdatniamy do picia poprzez podanie na gorąco z syropem malinowym, sokiem z pomarańczy i goździkami (grzaniec niezły wyszedł 🙂 ). Półsłodki Serian skończył po pierwszym łyku dokładnie tak jak widać na załączonym poniżej obrazku.

Podsumowując ofertę Intermarche pod marką własną Expert Club kilka słów komentarza muszę napisać. Zatem, dzięki butelkom na sieciowych półkach mamy możliwość spróbowania win z najbardziej uznanych francuskich apelacji, w prawdziwie racjonalnych cenach. Jedno osobiście uznaję za dobre (spośród 8), jedno za przyzwoite, a dwa za akceptowalne na tym poziomie cenowym. Pozostałe butelki to już inna bajka, co widać po samej etykiecie. 2 wina półsłodkie za 9,99PLN – ktoś miał niezły tupet, żeby przysłać mi to do testowania, ale przynajmniej ładnie zlew przeczyściło. I tak jak nie mam w zwyczaju ganić butelek publicznie, przed poinformowaniem o tym przesyłającego, tym razem robię to bez skrupułów, bo czuje się nabity w butelkę. Jeśli ten dosładzany kompot z dwóch ostatnich butelek, będący rodzajem „vin de merde” ktokolwiek chce nazywać winem, to szczerze wątpię w trzeźwość rozumowania, ale wybaczam, bo picie takich specyfików musi mieć negatywne skutki dla zdrowia fizycznego jak i psychicznego. Swoją drogą podziwiam odwagę osoby, która wybrała wina do paczki. Na przyszłość radzę konsultację, bo szkoda mojego czasu i pieniędzy Intermarche zainwestowanych w całą akcję.

Z drugiej jednak strony, Intermarche wprowadza świetną ofertę na czas kryzysu, która zawiera najczęściej kupowane wina marketowe w Polsce – półsłodkie białe i czerwone. Do kompletu kilka ambitniejszych butelek, na które z pewnością czasem trafi się Klient. Generalnie potencjał do robienia wysokich obrotów przy masowej sprzedaży ogromny, ale satysfakcja z picia raczej nikła, poza pewnymi wyjątkami. Póki co cieszy mnie fakt, że oferta Intermarche jest tylko drobnym dodatkiem do rynku, który nie zagraża moim znajomym prowadzącym dobre sklepy winiarskie. Czekam zatem na przesyłkę selekcji najciekawszych win wytrawnych (o ile po krytyce dnia dzisiejszego w ogóle jeszcze czegoś się doczekam) – wówczas zobaczymy co tak naprawdę Expert Club potrafi zdziałać w temacie win! Póki co po Lussaca i Bożole można przejść się do marketów, a jak chcecie coś słodkiego to Montbazillaca też da się pić. Resztę bierzecie na własne ryzyko!

Na [kapuczino] tylko do Mielżyńskiego!

Bardzo często ostatnimi czasy nasza blogosfera podejmuje tematykę butelek stosunkowo tanich, które jak wiadomo najłatwiej dostać w dyskontach, usilnie starających się podbić polski rynek. Całe szczęście mamy też importerów (mniejszych i większych), którzy potrafią dostarczyć fantastyczne doznania ze świata Bachanalii w kwocie nie przekraczającej magicznej bariery 30PLN (96% sprzedaży ilościowej wina w Polsce mieści się w tym przedziale cenowym). Ostatnimi dniami z tej półki wartościowej zauroczyło nas jedno z win od Mielżyńskiego i dlatego opinią na jego temat muszę się podzielić! Swego czasu pisał o nim krótko Wojtek Bońkowski na swoim blogu (co zresztą wywołało moją chęć zakupu), a butelka, którą chciałbym Wam zaprezentować to:

CAPUCINE

Region: VIN DE PAYS DE L’AUDE (Vin de pays d’Oc), FRANCJA

Producent: Château Ollieux Romanis

Szczepy: carignan, grenache, syrah, mourvèdre

Rocznik: 2009

Cena: 27 PLN

Dostępność: Mielżyński

OKO: Już na tym etapie Capucine okazuje się mile zaskakujące. Bardzo intensywna i głęboka barwa mahoniu, przypominająca czarne wina z Cahors. Rant fioletowy, świadczy o młodości degustowanego egzemplarza. Łzy dobrej jakości, tworzą się szybko, gęste i długie

NOS: Już pierwsze starcie z zapachem tego wina jest niezwykle intensywne i intrygujące. Po zamieszaniu w kieliszku i chwilowym napowietrzeniu robi się coraz ciekawiej, a wino szybko zmienia się z biegiem czasu. Warto je zdekantować, ale dosłownie tuż przed podaniem. Dłuższe napowietrzania powoduje lekką ucieczkę aromatów. Niesamowite są zwłaszcza spożywcze zapachy wydobywające się z kieliszka. Wędzonka i nuta dobrej jakości kabanosa to pierwsze elementy struktury aromatycznej jakie dotarły do moich receptorów. Później kolendra, eukaliptus, pokrzywa, dym i mnóstwo świeżego, przyjemnego owocu (czerwony i trochę jagody/śliwki) oraz nuty kawowe w posmaku (co mogłoby wyjaśniać nazwę butelki 🙂 ) Jest pięknie, przebogato i można rzec niestosownie w zestawieniu z ceną.

USTA: W strukturze nieznacznie dominuje kwasowość. Uzupełnia ją dość silnie rozgrzewający alkohol, a w tle wyczuwamy miękki garbnik. Wino pije się dobrze, z dużą chęcią sięgając po kolejny kieliszek. Całkiem cieliste, zwłaszcza jak na tą półkę cenową. W aromatach ust jest natomiast nieco świeższe niż w zapachu i mamy tu do czynienia z lekką niekonsekwencją, choć jej odbiór to raczej pozytywne zaskoczenie. Na pierwszy plan wysuwa się pokrzywa, później uzupełnia ją nieco zielony owoc, przechodzący wreszcie w lekką konfiturę  leśną oraz dymno-ziemiste nuty o posmaku wędzonki i kawowy finisz średniej długości. Znów piękna kompleksowość, można rzec absolutnie nieprzyzwoita w zestawieniu z ceną!

PODSUMOWANIE: Lekko niekonsekwentne i odrobinę niezrównoważone wino, ale bardzo pozytywnie odebrane przez wszystkie moje zmysły. Raczej średniej ciężkości, choć niektóre aromaty mogą być mocno przytłaczające i dawać wrażenie trudniejszego i cięższego trunku.

Pije się niesamowicie – zwłaszcza samo, bo wówczas nic nie przysłania jego walorów. Dobre do chorizo i wszelkich innych intensywnych wędlin lub mocno aromatyzowanych mięs. Sery dojrzewające też powinny dobrze odnaleźć się w tym towarzystwie.

Takie butelki jak Capucine udowadniają, że każdy działający na rynku dystrybutor win może przeciwstawić się dyskontom poprzez właściwą selekcję butelek. Dobra cena, wyjątkowa jakość – wino z serii MUSISZ SPRÓBOWAĆ. Przy kwocie 27PLN na paragonie w pełni zasługuje na jakieś 85 punktów!

Święta święta – ryba śnięta! czyli wstęp do białych na Wigilię

Być może na poszukiwania wina do świątecznego karpia jeszcze za wcześnie, ale reklamy bożonarodzeniowe już się zaczęły i mnie trochę wzięło:) Co prawda nie wiadomo jak z tym karpiem, bo podobno zdziesiątkował go bliżej nieznany mi wirus. Może zatem dorsz, łosoś, sandacz czy inna panga. W każdym razie, na polskim stole wigilijnym zawsze rządziła ryba, więc wino do niej dobrać należy, aby królestwa tego smak podkreślić. Jak wiadomo wydatki okresu świątecznego małe nie są, zatem poszukamy butelek, które bez nadszarpnięcia i tak opustoszałego zapewne portfela, pozwolą cieszyć się ciekawym smakiem i dobrą kompozycją z potrawami.

A tak w pełni poważnie – nie muszą to koniecznie być wina na świąteczny stół, tym bardziej, że to wszystko świeże, niebeczkowe wina, nie koniecznie idealne do karpia. Aczkolwiek wypiło się nam gdzieś przez październik i początek listopada 4 bardzo przyzwoite białe trunki w przedziale cenowym od 14,99PLN do 28PLN. Poza jednym przykładem są to butelki od dużych importerów, szeroko w sprzedaży dostępne, więc nikt nie powinien mieć problemów z ich znalezieniem. Mam zatem nadzieję na polemikę z moimi ocenami, a to być może zaowocuje kompleksowym przeglądem wspomnianych egzemplarzy. Zatem zaprezentujmy:

____________________________________________________________________________________________

1. CONO SUR GEWÜRZTRAMINER

Kraj: Chile

Region: Valle Central

Szczep: Gewürztraminer

Rocznik: 2011

Producent: Cono Sur (Adolf Hurtado – winemaker)

Importer: TiM

Dostępność: większość marketów (Tesco, Auchan, Piotr i Paweł)

Cena: 24PLN (w promocji, normalnie ok. 35PLN)

Pierwsza butelka, którą dzisiaj się zajmiemy to prawdziwy marketowiec. Dostępne prawie wszędzie, wypełnia półki najróżniejszymi etykietami z różnych szczepów. Cono Sur jest potężną spółką winiarską, produkującą ogromne ilości wina. Wyróżnia ich ekologiczne podejście do uprawy winorośli (dostali nawet jakąś nagrodę w temacie za obecny rok) i charakterystyczny rowerek (na etykiecie i często jako breloczek podczepiony do butelki).

Samo wino w kieliszku jasnosłomkowe i od razu dość aromatyczne. Po zamieszaniu otwiera się dość oczywistą, ale bardzo przyjemną paletą zapachów agrestu, czarnej porzeczki, tropikalnych owoców, skórki pomarańczowej i rodzynek. W smaku mocno zrównoważone, choć wybija się kwasowość. Jest grzejący alkohol, cień goryczki. Przyjemnie, dość łatwo i lekko. Z pewnością Cono Sur nikomu nie sprawi większej trudności w piciu, ale też niczym nie zaskoczy i nie powali. Przede wszystkim jest zbyt lekkie jak na traminera, brak mu korzenności, ziół i przypraw w aromatach i głębi, którą można wyciągnąć z tej rodziny szczepów. Przypomina bardzo podstawową, ale mimo tego znośną butelkę sauvignon blanc z Doliny Loary. Do rybki się nada 🙂

____________________________________________________________________________________________

2. AMELASIO SAUVIGNON BLANC

Kraj: Hiszpania

Region: Kastylia (VDT)

Szczep: Sauvignon Blanc

Rocznik: 2009 (?)

Producent: Vinos & Bodegas S.A.

Importer: Vininova

Dostępność: Piotr i Paweł (chyba) oraz setki podmiotów z Vininovą współpracujących

Cena: 14,99PLN (w promocji, normalnie 19,99PLN)

Kolejna butelka, której zakup nie powinien sprawić problemu, bo sama Vininova jest niemal wszędzie, a swoich produktów nie rozdziela na serię gastronomiczną i detaliczną, więc wszyscy mają wszystko. Kluczowym partnerem importera jest Piotr i Paweł, myślę zatem, że butelki będą tam dostępne (osobiście zakupu dokonałem w salonie firmowym).

Wino – no cóż… nie zachwyca, ale jest dobre, zwłaszcza za takie pieniądze. Naprawdę nie jest łatwo w tej cenie znaleźć butelki tak przyjemne, które przyzwoicie oddają podstawowy charakter szczepu. Zatem bez wielkiej euforii, ale dostajemy nuty cytrusowo-agrestowe, z wyraźną kwasowością. Przyjemne orzeźwienie, sporo owocu, dobrze się pije i szybko sięga po kolejny kieliszek. Czego chcieć więcej za 15PLN. Na pewno lepsze to, niż szeroko omawiany przez blogerów Pinot Blanc z Biedronki w tej samej cenie.

____________________________________________________________________________________________

3. CASTAÑO

Kraj: Hiszpania

Region: Yecla D.O., Region Południowo-Wschodni

Szczepy: Macabeo, Chardonnay

Rocznik: 2010

Producent: Bodegas Castaño

Importer: Mielżyński

Dostępność: Warszawa i Poznań, sklepy importera

Cena: 28PLN

Tym razem prezentuję butelkę, o którą trzeba się nieco bardziej postarać i udać na zakupy do Mielżyńskiego. Warto jednak! Już przy pierwszym kontakcie zwraca uwagę – niezwykłą etykietą, która mnie osobiście przypomina zestaw nagłówków z pierwszej strony gazety codziennej. Butelka prosta, estetyczna i wygodna – zamknięta skrew-capem, acz bardzo przyzwoicie zrobionym. W środku natomiast cała gama owoców (i dojrzałych, i bardziej zielonych) w dość intensywnych aromatach zarówno nosa jak i ust. Najlepiej zrównoważona spośród prezentowanych dzisiaj butelek o rześkiej i wyczuwalnej (ale zupełnie nie dominującej) kwasowości, ciepłym alkoholem, z odczuciem cukru resztkowego w smaku (południowy, bardzo ciepły region daje idealnie dojrzałe owoce, co może wyjaśniać takie wrażenia smakowe). Zdecydowanie butelka warta wydanych na nią pieniędzy, prezentująca doskonały stosunek ceny do jakości. Osobiście polecam!

____________________________________________________________________________________________

4. SAUVIGNON A

Kraj: Francja

Region: Touraine AOC, Thesee la Romaine

Szczep: Sauvignon Blanc

Rocznik: 2010

Producent: Guy Allion

Importer: Skład Win Wojtek Lutomski

Dostępność: Wine Outlet Kraków (www.sklad-win.pl) oraz Wina.pl

Cena: 27,50PLN (zamiast 44,90PLN), na wina.pl 42PLN

Tym razem bierzemy pod lupę butelkę z bardzo wąskiego kanału dystrybucji, z niewielkiego importu własnego. Dostaniecie ją w Krakowie, w Wine Outlet na ul. Królowej Jadwigi (chyba 84) oraz naprzeciwko w sklepie firmowym Wina.pl. Cena w promocji (tylko Wine Outlet) jest fantastyczna, apelacja znana z doskonałych Sauvignon Blanc, a sam egzemplarz, który przyszło nam degustować naprawdę godny polecenia. Mnóstwo wyraźnych aromatów, wśród których najwyraźniejsze są pokrzywa, karmelizowana gruszka, mirabelka, fiołek, koci sik, grejpfrut i nuta lawendy. Wino jest bardzo konsekwentne, pełne, eleganckie i dobrze zrównoważone jak na świeży sauvignon blanc. Obecna jest oczywiście nutka goryczy, wyraźnie zaakcentowane ciepło alkoholu i rześka kwasowość. Z pozoru lekkie, ale zwartość procentowa oraz budowa i intensywność aromatyczna wymuszają niejako kategoryzowanie go jako średnio ciężkiego. Z pewnością można butelkę (bądź karton) zostawić do kilkuletniego dojrzewania, które po analizie III nosa powinno dać efekt aromatyczny dojrzalszych owoców tropikalnych i suszu świątecznego. Jednak doskonałe jest już w tej chwili. Idealnie nada się do każdej ryby oraz wszelkich sosów śmietanowych, cytrynowych, pomarańczowych, mięs białych w curry czy w inny sposób aromatyzowanych bądź dobrze doprawionych. Dawno nie piłem wina tak bardzo w moim stylu. Za 27,50PLN to jedna z butelek o najlepszym stosunku jakości do ceny jakie w życiu spotkałem!

Jak widać zbliżające się święta są doskonałym pretekstem do przetestowania kilku białych egzemplarzy oraz sprawdzenia co się nadaje do rybki, a które etykiety na półce unikać szerokim łukiem. Sam post natomiast daje mi sposobność wprowadzenia Was w temat Wine Outletu krakowskiego, wraz z którym powróci już wkrótce cykl reportażowy o winiarniach niezwykłych – bo takim właśnie miejscem jest ów sklepik małego importera. Ale o tym już niedługo. Póki co samych udanych degustacji WINE TASTINGOWCY!!!