Archiwa kategorii: Sardynia

Winne Wtorki – Vermentino di Sardegna

Tym razem jestem sporo spóźniony z Winnymi Wtorkami, ale naprawdę nie było kiedy przysiąść nad tematem. W końcu jednak się udało i z tygodniowym opóźnieniem prezentuję butelkę Vermentino di Sardegna, zgodnie z tematyką. Jak Wam już zapewne wiadomo na Winnych Wtorkach w Encantado nieco zmodyfikowaliśmy formułę, testując wina z włoskich wysp.

foto by @Michał Jancik

I Piani 2009
typ: białe, wytrawne, młode
producent: Sella & Mosca
region: Sardynia, Włochy
szczep: vermentino
cena: ok. 35pln
dostępność: Centrum Wina

Młode, świeże, całkiem przyzwoite wino. Jak śmieją się niektórzy – doskonały trunek do przepłukania ust. To najtrafniejsze i najkrótsze podsumowanie tego wina. Zwyczajne, nie narzucające się, z ładną kwasowością, lekko wyczuwalnym cukrem resztkowym w tle, niewybijającym się alkoholem. Aromaty podstawowe – agrest, jabłko i odrobina brzoskwini. Nic specjalnego, ale sympatyczne w piciu. Gdyby kosztowało ok. 20-25pln, można by je kupować kartonami. Przy aktualnej cenie zbyt drogie, aby sięgnąć po nie ponownie, ale było to sympatyczne doświadczenie i szczerze polecam w klimatach Sardynii na początek sięgnąć właśnie po tą butelkę!

Zatem, aby nie kończyć winem nieco nudnawym mam dla Was małe przypomnienie cudownej butelki z Sardynii, produkowanego przez największego ekscentryka wśród tamtejszych winiarzy. Dettoriego i jego Ottomarzo szerzej opisywałem tutaj, ale dziś warto przypomnieć, że są jeszcze ludzie, którzy pod swoją etykietą mają prawdziwą historię, naturalność i autentyczność. Jeśli ktoś mnie zapyta o dobre wino biodynamiczne – proszę bardzo, oto i ono! Choć żadnego certyfikatu nie posiada.

Całkowity brak klarowności, bomba aromatyczna w nosie i ustach (od czerwonego owocu, przez rumowo-czekoladowe cukierki, aż po tytoń i dym wędzarski) oraz piękna struktura (idealnie zgrane składniki, z miękkim garbnikiem i bardzo świeżą, przyjemną, choć wysoką kwasowością). Prawdziwe cudo, stworzone ku pamięci dziadka, założyciela winnicy! To naprawdę gody pomnik, wzniesiony na jego cześć, który będzie podziwiany przez wielu potomnych.
__________________________________________________________

Pozostali Winni Wtorkowicze testowali:

Czerwone czy Białe

Winniczek

Star

Mariusz

Winne Przygody 

Reklamy

Winny Wtorek w Encantado – Wyspy Włoskie

Kolejny Winny Wtorek pod egidą Winnych Poznania przeszedł małą rewolucję. Przede wszystkim spotkaliśmy się w innym miejscu – tym razem ugościło nas Encantado na ul. Szewskiej 7. Do Pika Pika jeszcze wrócimy, ale z pewnością po zakończeniu rozgrywek Euro 2012. Ponadto narzucony temat zmusił nas do wprowadzenia małych modyfikacji – nie chcieliśmy po raz czwarty z rzędu zasiadać wyłącznie do białych win, zatem zamiast vermentino z Sardynii postanowiliśmy podegustować wina z włoskich wysp. Dominowała oczywiście Sycylia (którą zaprezentował Kuba), z dodatkiem Sardynii (o której powiedział drugi Kuba – czyli ja), a trafił się także jeden egzemplarz spoza dwóch najważniejszych wyspiarskich regionów Włoch!

Don Corleone czuwał

Zaczęliśmy od Miano 2011 (48,50pln), dobrze znanego uczestnikom tegorocznego Bud Break w Mielżyńskim. Autochtoniczne cataratto od Castellucci Miano w bardzo landrynkowo-bananowym wydaniu, ze sporym cukrem resztkowym, wzbudziło skrajnie różne emocje. Aromat bandaża w tym winie był przy okazji hitem wieczoru (dzięki Maciejowi!). I na tym skończyły się włoskie biele wieczoru.

Następnie spróbowaliśmy 6 czerwonych win, przegryzanych włoskimi serami, oliwkami, szynką oraz doskonałą oliwą Casas de Hualdo (tutaj hiszpański akcent, konieczny ze względu na winiarskie powiązania Sardynii z Płw. Iberyjskim). Rozpoczęliśmy właśnie Sardynią – I Piani 2007 (ok. 35pln, Centrum Wina) od Sella & Mosca, największego producenta wyspy. Lekkie, krągłe i delikatne wino, przyjemnie owocowe z nieźle zrównoważoną strukturą na bazie kwasowości i słodyczy (praktycznie bez garbnika). Pojawiło się także fantastyczne, lokalne cannonau di sardegna w postaci Lillove 2008 (ok.55pln, Mielżyński ) od Gabbas. Osobiście uważam go za faworyta wieczoru – piękna budowa, kompleksowe aromaty, które subtelnie wychodzą z czasem (od asfaltu i dymu wędzarskiego, po piękną korzenność i kwiatowość). Budowa doskonała, z bardzo świeżą kwasowością i nieco chropowatym garbnikiem. Warto sięgnąć po ta butelkę!

wszystkie wina wieczoru

Południowy charakter pokazało sycylijskie I Versi Rosso 2010 (24pln, Enoteka Polska) od Fondo Antico. Absolutny geniusz stosunku ceny do jakości – proste wino, z ciepłego regionu, wyraźnie owocowe, z wyczuwalną słodyczą, ale zaokrąglone kwasowością i lekkim garbnikiem. Nieco schłodzone wypadło bardzo dobrze. Od Fondo Antico pochodziło jeszcze jedno wino, ale tym razem to 100% Syrah 2010 (39,75pln, Enoteka Polska, dostępny także w Tre Bicchieri). Bardzo wyrazisty, ze sporą dawką kwasu, ciepłego alkoholu i dość miękkim garbnikem. Do kompletu intensywna owocowość (od świeżej truskawki, po przegotowany kompot), mocna doza przypraw, nut korzennych i ziemistych . Co ciekawe – bez grama beczki, a tylko z przedłużonym leżakowaniem w inoxie! Świetne wino – czołówka wieczoru.  Na koniec Nero d’Avola Terre di Ginestra 2008 (ok. 78pln, Dom Wina) od ogromnego producenta Calatrasi. 10 miesięcy francuskiej baryłki – to czuć w tym winie. Intensywne, z aromatami dojrzałych owoców i nutami śmietanowymi, ze sporą dozą przypraw (lukrecja, tymianek). Z ułożoną, żywą kwasowością, ciepłym alkoholem, podbite słodyczą i dość wyraźną taniną. Dobrze zbudowane i ciężkie. Świetne do pikantnej i aromatycznej kuchni Sycylii – zwłaszcza do porządnie doprawionej pieczeni w sosach pomidorowych czy z czerwonego wina.

Największym zaskoczeniem była Salina Rosso od Hauner Carlo – wino z wyspy Eolia. Udało się zatem znaleźć wyspiarskie winiarstwo włoskie spoza dwóch potentatów regionalnych! Butelka ciekawa, ze zróżnicowanymi aromatami i bardzo wyrazistą kwasowością. Chyba najbardziej indywidualny i rustykalny w stylu trunek (zwłaszcza ze swymi aromatami wiejskiego obejścia). Świetna niespodzianka!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na koniec zrobiliśmy głosowanie na najlepsze wino wieczoru! Każdy wybierał 3 najciekawsze jego zdaniem etykiety, przyznając najlepszej 3pkt, za drugie miejsce 2pkt i za trzecie 1pkt. Zwycięzców było dwóch – Nero d’Avola Terre di Ginestra 2008 (który pojawił się niemal na każdej karcie do głosowania) oraz Syrah 2010 Fondo Antico (który zgarnął najwięcej ocen trzypunktowych!), na trzecim miejscu uplasował się Lillove 2008, a całą tą grupę goniło białe Miano 2011.

To był fantastyczny wieczór i już organizujemy dla Was kolejne wydarzenia. A o wszystkim możecie dowiedzieć się na Facebooku Winnych Poznania – ZAPRASZAMY!

Po drugiej stronie wina – SARDYNIA

Jeśli bycie Homo Sapiens oznacza patrzeć, lecz nie obserwować, jeść lecz nie rozkoszować się, słyszeć lecz nie słuchać, czuć jakiś zapach lecz nie wąchać, jestem więc dumny z bycia Homo Sapiens. Czuję się zwierzęciem na równi z innymi zwierzętami. Częścią planety, ziemi, wszechświata. Chcę być zwierzęciem posiadającym przynajmniej minimum rozumności, niezastąpionej dla mojej wolności. Dlatego robię wino… Jest to sposób na to abym czuł to, czym jestem: zwierzęciem żyjącym instynktem. Alessandro Dettori

Wracamy dziś chociaż na chwilę do tematu win sardyńskich. Nie będę tworzył tu wielkiego zbioru wiedzy czy przewodnika po winiarstwie wyspy, ale chciałbym napisać kilka słów o jednym z producentów – niezwykłym jak na dzisiejsze czasy, bo robi wino w sposób całkowicie tradycyjny.

DETTORI, bo on nim właśnie mowa, to człowiek, który tworzy wino dla siebie. Bez żadnych komercyjnych i pro sprzedażowych naleciałości, robi je tak indywidualne, że trudno przejść obok tych butelek obojętnie. „Są tym, czym mają być, a nie tym, czym chcielibyście aby były”. Niezależnie czy twory te pokochamy, czy znienawidzimy, raczej trudno będzie o nich zapomnieć!

Wolna wola i wolność umysłu wydają się najistotniejsze i w życiu, i w winiarstwie Alessandro Dettoriego. W winnicy od 2003 roku stosuje uprawę biodynamiczną, zawsze działał w zgodzie z naturą, nigdy nie dodawał sztucznych składników do win. Mimo tego winnica nawet nie rozpoczęła procesu starania się o certyfikaty ekologiczne czy biodynamiczne. Niejako, każdy dokument powodowałby ograniczenie wolności twórcy, którego należy uznać bardziej za artystę niż winiarza o całkowicie nieskrępowanych horyzontach! Ta niczym nieograniczona wolna wola ma olbrzymi wpływ na unikalność jego winiarskich produktów!

Ottomarzo to butelka, którą przyszło nam degustować. 15% mocarz, z rocznika 2005, z endemicznego szczepu – pascal. Wyjątkowa pozycja dla samego winiarza, gdyż powstała na cześć jego dziadka „o twardym usposobieniu i złotym sercu” (urodzonego 8 marca, stąd też i nazwa wina). Dla nas jako uczestników spotkania wino było równie niezwykłe – trudno mi przypomnieć sobie butelkę tak indywidualną i specyficzną. Specyficzny kolor kompotu z suszu, nieco ceglasty. Wino nie jest klarowne, nawet po dekantacji pozostają resztki osadu w kieliszku. Nic dziwnego – wnętrze butelki nie jest filtrowane, klarowne czy stabilizowane. Nie ma ani grama dodatku siarczyn, poza tymi które powstały w sposób naturalny. I stąd też późniejsze octowe doznania smakowe, bo i nie należy owa butelka do najtrwalszych czy dobrze znoszących podróże.

W pierwszym nosie jedyne co można poczuć to ocet, aceton i lakier do paznokci, uzupełnione o świeżo wylany asfalt i benzynę – bezołowiową 98 oktanową chyba. 😀 Jednak już kilka obrotów wina w kieliszku sprawia, że trunek nabiera zapachu koniaku i kleju żywicznego. Później jest coraz lepiej – bomba rumowa w czekoladzie z orzechami, marmolada różana, fiołki, domowy dżem z przejrzałej truskawki (jak u babci!:) Resztę zapachów odkrywajcie sami, bo jest ich niezliczona ilość!

Smakowo też jest specyficznie. Taki trochę kwaśno-owocowo-wiśniowo-truskawkowy kompot z niezłą dozą cukru resztkowego. Wszystko pozostaje zatem mocno pod wpływem stylu sardyńskiego. Ładny balans, sporo kwasu, nieco octu też dało się wyczuć. Garbnik niezbyt intensywny, choć i wino nie jest zbyt długo macerowane (kolejna typowo sardyńska naleciałość winiarska).

Powiem tak – indywidualizm, egzotyka pochodzenia i wielkie serce włożone w proces winifikacji stanowią o wielkości tego wina. Nie mówię, że to butelka wybitna, ale warta uwagi każdego winoluba!

P.S. W czasie zbiorów grona są przewożone (zgodnie z opisem Dettoriego) Fiatem z systemem chłodzącym z winnicy do winiarni. Organoleptycznie ustaliliśmy, że czynnością tą zajmuje się kobieta i z pewnością nie jest dziwicą! 😀