Archiwa kategorii: NIE TYLKO WINO

Winny Wtorek w Encantado – Wyspy Włoskie

Kolejny Winny Wtorek pod egidą Winnych Poznania przeszedł małą rewolucję. Przede wszystkim spotkaliśmy się w innym miejscu – tym razem ugościło nas Encantado na ul. Szewskiej 7. Do Pika Pika jeszcze wrócimy, ale z pewnością po zakończeniu rozgrywek Euro 2012. Ponadto narzucony temat zmusił nas do wprowadzenia małych modyfikacji – nie chcieliśmy po raz czwarty z rzędu zasiadać wyłącznie do białych win, zatem zamiast vermentino z Sardynii postanowiliśmy podegustować wina z włoskich wysp. Dominowała oczywiście Sycylia (którą zaprezentował Kuba), z dodatkiem Sardynii (o której powiedział drugi Kuba – czyli ja), a trafił się także jeden egzemplarz spoza dwóch najważniejszych wyspiarskich regionów Włoch!

Don Corleone czuwał

Zaczęliśmy od Miano 2011 (48,50pln), dobrze znanego uczestnikom tegorocznego Bud Break w Mielżyńskim. Autochtoniczne cataratto od Castellucci Miano w bardzo landrynkowo-bananowym wydaniu, ze sporym cukrem resztkowym, wzbudziło skrajnie różne emocje. Aromat bandaża w tym winie był przy okazji hitem wieczoru (dzięki Maciejowi!). I na tym skończyły się włoskie biele wieczoru.

Następnie spróbowaliśmy 6 czerwonych win, przegryzanych włoskimi serami, oliwkami, szynką oraz doskonałą oliwą Casas de Hualdo (tutaj hiszpański akcent, konieczny ze względu na winiarskie powiązania Sardynii z Płw. Iberyjskim). Rozpoczęliśmy właśnie Sardynią – I Piani 2007 (ok. 35pln, Centrum Wina) od Sella & Mosca, największego producenta wyspy. Lekkie, krągłe i delikatne wino, przyjemnie owocowe z nieźle zrównoważoną strukturą na bazie kwasowości i słodyczy (praktycznie bez garbnika). Pojawiło się także fantastyczne, lokalne cannonau di sardegna w postaci Lillove 2008 (ok.55pln, Mielżyński ) od Gabbas. Osobiście uważam go za faworyta wieczoru – piękna budowa, kompleksowe aromaty, które subtelnie wychodzą z czasem (od asfaltu i dymu wędzarskiego, po piękną korzenność i kwiatowość). Budowa doskonała, z bardzo świeżą kwasowością i nieco chropowatym garbnikiem. Warto sięgnąć po ta butelkę!

wszystkie wina wieczoru

Południowy charakter pokazało sycylijskie I Versi Rosso 2010 (24pln, Enoteka Polska) od Fondo Antico. Absolutny geniusz stosunku ceny do jakości – proste wino, z ciepłego regionu, wyraźnie owocowe, z wyczuwalną słodyczą, ale zaokrąglone kwasowością i lekkim garbnikiem. Nieco schłodzone wypadło bardzo dobrze. Od Fondo Antico pochodziło jeszcze jedno wino, ale tym razem to 100% Syrah 2010 (39,75pln, Enoteka Polska, dostępny także w Tre Bicchieri). Bardzo wyrazisty, ze sporą dawką kwasu, ciepłego alkoholu i dość miękkim garbnikem. Do kompletu intensywna owocowość (od świeżej truskawki, po przegotowany kompot), mocna doza przypraw, nut korzennych i ziemistych . Co ciekawe – bez grama beczki, a tylko z przedłużonym leżakowaniem w inoxie! Świetne wino – czołówka wieczoru.  Na koniec Nero d’Avola Terre di Ginestra 2008 (ok. 78pln, Dom Wina) od ogromnego producenta Calatrasi. 10 miesięcy francuskiej baryłki – to czuć w tym winie. Intensywne, z aromatami dojrzałych owoców i nutami śmietanowymi, ze sporą dozą przypraw (lukrecja, tymianek). Z ułożoną, żywą kwasowością, ciepłym alkoholem, podbite słodyczą i dość wyraźną taniną. Dobrze zbudowane i ciężkie. Świetne do pikantnej i aromatycznej kuchni Sycylii – zwłaszcza do porządnie doprawionej pieczeni w sosach pomidorowych czy z czerwonego wina.

Największym zaskoczeniem była Salina Rosso od Hauner Carlo – wino z wyspy Eolia. Udało się zatem znaleźć wyspiarskie winiarstwo włoskie spoza dwóch potentatów regionalnych! Butelka ciekawa, ze zróżnicowanymi aromatami i bardzo wyrazistą kwasowością. Chyba najbardziej indywidualny i rustykalny w stylu trunek (zwłaszcza ze swymi aromatami wiejskiego obejścia). Świetna niespodzianka!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na koniec zrobiliśmy głosowanie na najlepsze wino wieczoru! Każdy wybierał 3 najciekawsze jego zdaniem etykiety, przyznając najlepszej 3pkt, za drugie miejsce 2pkt i za trzecie 1pkt. Zwycięzców było dwóch – Nero d’Avola Terre di Ginestra 2008 (który pojawił się niemal na każdej karcie do głosowania) oraz Syrah 2010 Fondo Antico (który zgarnął najwięcej ocen trzypunktowych!), na trzecim miejscu uplasował się Lillove 2008, a całą tą grupę goniło białe Miano 2011.

To był fantastyczny wieczór i już organizujemy dla Was kolejne wydarzenia. A o wszystkim możecie dowiedzieć się na Facebooku Winnych Poznania – ZAPRASZAMY!

Francja-elegancja w Enotece.

ŁOSOŚ Z GRILLA Z SOSEM ZE ŚWIEŻYCH POMIDORÓW, RODZYNEK I KAPARÓW. Tak zaczęła się moja kulinarna przygoda z Enoteką i wyboru nie żałuję. Powiem więcej – jestem bardzo zadowolony. Porcja słusznych rozmiarów, podana bardzo estetycznie i szybko wychodząca z kuchni. Mięso łososia idealnie kruche. Sos wyrazisty aromatyczny, ale bez przesadnej ilości przypraw. Reszta zebranych również kuchnię Enoteki pochwaliła. Jedzenie naprawdę warto przetestować na własnym podniebieniu, tym bardziej, że cenowo wypada bardzo korzystnie. Wino do posiłku również:

________________________________________________________

PIERRE-MARIE CHERMETTE BEAUJOLAIS CUVEE TRADITIONELLE 2010
Owocowe, aromatyczne, urzekająco szczere. Nie sili się na żaden rodzaj sztucznej wielkości, ale hojnie obdarza czarem wiśni, poziomek i truskawek oraz tradycyjnej gumy balonowej o lekkim zapachu bananowym. Wyraźna kwasowość, nieco słodyczy, wycofany alkohol, leciutki garbnik gdzieś kołatał daleko w tle. Wszystko pięknie zgrane, świeże, eleganckie, w ustach z lekkim dodatkiem przypraw. Szybko znikało z kieliszków, powodując uśmiech na twarzy. Z moim daniem na talerzu skomponowane idealnie. Urocze wino. Na wynos 47,25 – ja po nie jeszcze wrócę!

_________________________________________________________

Próbowałem ostatnio dwóch innych francuzów z oferty Enoteki i trzeba przyznać, że trzymają poziom.

_________________________________________________________

DOMAINE LA CASENOVE LA COLOMINA 2006
Kupaż ręcznie zbieranych 50% carignan, 40% grenache, 10% mourvedre, który 3 lata dojrzewa w tankach, nie zaznając beczki. Wino uwydatnia bardzo przyjemne aromaty – wiśnia z czereśnią, jeżyny, trochę dymu i soli, w długim posmaku kawa i skały. Dobra struktura ze świeżą kwasowością (lekko dominującą, więc łatwo komponować z jedzeniem), wyraźnym (ale ułożonym) garbnikiem, a wszystko podpiera wyważony alkohol. Pić i cieszyć się tym winem! Za 38,25 PLN to zakup obowiązkowy.

________________________________________________________

DOMAINE OLLIER TAILLEFER FAUGERES LES COLLINES 2009
Mała, rodzinna winnica z południa Francji, która produkuje zaledwie 1100hl wina rocznie, potrafi zauroczyć niejednego pijacza szczerością i lekkością swoich butelek. 30 hektarów Ollier-Taillefer jest prowadzonych przez piąte pokolenie rdzennych winiarzy.
W butelce LES COLLINES ROUGE, znajdziecie kupaż carignan, grenache, syrah. Ujmujące są zwłaszcza aromaty – nieprzesadzone, nawet lekko wycofane nuty owoców i warzyw, z bardzo delikatnym dodatkiem czegoś wędzonego/solonego. W budowie rządzi świeża kwasowość, uzupełniona miękkim, dość delikatnym garbnikiem. Wszystko razem daje sporo przyjemności. 41,25 PLN

________________________________________________________

Enoteka jest godna polecenia! I tyle. A jeśli chcecie poczytać o tym niezwykłym miejscu więcej zajrzyjcie do wcześniejszego postu.

Jedliśmy i bożole piliśmy na koszt własny.
Pozostałe 2 wina otrzymałem od importera.

El sabor de España – LA RAMBLA

Ostatnim razem w La Rambli byliśmy bardzo dawno temu. Niestety, to miejsce często uciekało z naszych gastronomicznych przechadzek po poznańskim rynku i jego okolicach. A szkoda, bo jest warte regularnych odwiedzin! Na Wodną udało się jednak zawitać po kontrowersyjnym pobycie w Cafe Museum, o którym jeszcze będzie na blogu. Jednak dziś przedstawiam Wam ideał prostej restauracji z pasją, gdzie wino od zawsze gra pierwsze skrzypce! A to wszystko w Poznaniu – niczym perełka rodzimej sceny gastronomicznej.

Każdy z Was ma z pewnością taką knajpę, w której czuje się jak w domu i zapomina o całym świecie pozostawionym za progiem. Ja znalazłem kilka takich miejsc, a myślę że La Rambla dołączy do tego grona. W Poznaniu jest to jeszcze Piece of Cake i Cacao Republika, a wśród aspirantów nowa Weranda w Browarze, w Warszawie – Enoteka Polska. Trochę klasycznego drewna w połączeniu z nowoczesnością w środku, dobre jedzenie, kawa, wino. Niezwykli ludzie, pozytywna atmosfera, która przenika człowieka na wskroś. Wówczas czuję się jak u siebie. W La Rambli, bo o niej mamy mówić, panuje to nieprzyzwoicie cudowne poczucie lekkości bytu. Jest mnóstwo śmiechu, luzu i profesjonalizmu zarazem. Nie ma wpadek przy doborze czy serwisie wina. Jedzenie – choć proste – zawsze pyszne. To ten lokal kilka lat temu nauczył mnie jak jeść i przyrządzać krewetki – ba sprawił, że wręcz pokochałem ich smak. To tutaj spróbowałem pierwszego albariño, tak wspaniałego, że druga butelka już dość mocno zaszumiała nam w głowach. Wreszcie tu pierwszy raz starłem się z jamón serrano. A później niechcący przechadzałem się zawsze drugą stroną rynku, niby tak bliską, a odgrodzoną całą przepaścią knajp, barów, restauracji – zapraszających w swoje progi tak skutecznie, że aż do poprzedniego weekendu nie było mnie w La Rambli.

Dziś odwdzięczam się za te cudowne doznania z hiszpańską kuchnią i winem. Tym bardziej, że butelka spróbowana podczas ostatniej wizyty w La Rambli wprowadziła nas na wyżyny winiarskich rozkoszy. Onix Classico (Priorat za 45PLN!) jeszcze trafi na bloga, bo jego aksamitna struktura, boska owocowość i wyrazistość charakteru zasługują na kilka słów uznania. Natomiast czego poza świetnym winem możecie się spodziewać na miejscu – genialnej zupy andaluzyjskiej, świetnie przyrządzonych krewetek, prostych (ale zawsze świeżych) tapasów, doskonałych serów i wędlin. Zajrzyjcie tam przy najbliższej okazji – nie będziecie żałować.

Jeśli natomiast nie macie czasu/ochoty/zamiaru przesiadywania w knajpie, zawsze możecie skorzystać ze sklepu i zabrać jakąś fantastyczną, hiszpańską  butelkę do domu. Po części import własny, ceny bardzo uczciwe – tego miejsca nie można nie polecać!

Zdjęcia zostały pobrane z profilu FB La Rambli

Nie samym winem żyje człowiek #1

Niech ten post będzie rodzajem przerywnika, sposobem na chwilowe oderwanie się,  wyłącznie od codziennego degustowania i oceniania wina. Niech stanie się także fundamentem nowego cyklu, w ramach którego padnie słów kilka o innych trunkach oraz o ciekawych miejscach, restauracjach, kawiarniach, które sprawdziłem na własnej skórze i chcę Wam polecić lub zupełnie je odradzić!

Zaczniemy od tematu dla mnie trudnego i obcego. Powiem więcej – napiszę coś o trunku, za którym nawet nie przepadam! A rzecz będzie o PIWIE!

Smaku jasnego pełnego w ustach znieść nie potrafię (w większości przypadków). Piwa ciemno palone też rzadko do mnie przemawiają. Smakowe przypominają oranżadę, więc po co w ogóle to pić! Jedynie pszeniczne butelki potrafią się wybronić na moim podniebieniu.

A jednak! Podczas ostatniego spotkania Klubu Sommeliera, nasza koleżanka Jola przygotowała małą degustację piw z mniej komercyjnych browarów naszego kraju i kila okazało się fascynujących. Nie będę opisywał wszystkich, bo w tym światku czuję się jak zbłąkany we mgle turysta na szczytach Orlej Perci. Zatem opowiem Wam tylko o tym, co mi przypadło do gustu. Z pewnością butelki te zasmakują osobom równie ignoranckim wobec świata piw jak ja 🙂

CORNELIUS GREJPFRUTOWY
Piwo jak marzenie, dla każdego kto za tym trunkiem nie przepada. Ledwie odrobina goryczy, równoważona przez wyraźną kwasowość i piękną, słodką owocowość pochodzącą z dodatku naturalnych soków. Ledwie 3% alkoholu. Doskonale się pije, sprawia mnóstwo przyjemności i chce się do niego wracać! Bazą jest pszeniczne, więc dla mnie ideał.

FORTUNA WIŚNIOWA
Kolejny przykład niepiwnego piwa! Mocniejsze, bo 5% i tutaj już nieco czuć alkohol. Do kompletu smak soku wiśniowego z dodatkiem lekko piwnych niuansów. Generalnie etykieta dla tych, którzy w szukają trunku możliwie najmniej piwnego. Jest to jedna z ciekawszych butelek smakowych na polskim rynku.

CORNELIUS PSZENICZNE
Dla mnie klasyka gatunku – wychowałem się na pszenicznym z Brovarii (może nic wielkiego, ale zawsze piwo lane prosto z kadzi to ciekawe przeżycie. Tym bardziej gdy cała instalacja znajduje się wewnątrz browaru, będącego jednocześnie restauracją i najlepszym barem w mieście). Ta pszenica jest delikatna, z typowym aromatem dojrzałych bananów, cytrusów i moreli w tle. Jest orzeźwiające, pije się lekko i przyjemnie.

MIŁOSŁAW PSZENICZNE
Ciemne piwo pszeniczne! A browar Fortuna jest jedynym w Polsce, który samodzielnie praży ciemny słód. Piwo zatem wyjątkowe, nie tylko historią, ale też smakiem. Głębokie, karmelowo-słodkawe, ale i z wyraźną goryczą. Co najmniej ciekawe i warte spróbowania.

CORNELIUS PORTER
Bardzo mroczny trunek – ciemny w barwie, nadzwyczaj mocny (8,1%), bardzo intensywny o aromatach czekolady i wyraźnej goryczy. Nie jest to rzecz, za którą przepadam, ale jego wygląd w szklance był urzekający. Do gorzkiego deseru pasowałby idealnie!

Starczy Moi Drodzy! Wrócimy niebawem do wina, ale w ramach wytchnienia ten mały, piwny temat wart był kilu słów. Przyjemnie jest poznać coś nowego, zanurzyć w świat nieznany, a ciekawy i pełen niespodzianek. Cóż – marzy mi się w odległej przyszłości pewien egzamin, nadzwyczaj trudny i niemal nieosiągalny, który i piw znajomości wymaga. Zatem dobry był to zaczątek – mam nadzieję, że zarówno dla mnie, jak i dla Was!