Archiwa tagu: Poznań

Poznań rośnie w siłę.

Mój Poznań. Miasto paradoksów. Miejsce, w którym zarejestrowanych jest ponad 200 podmiotów importujących wina! Podobno połowa z nich jest aktywna. Co ciekawe ja potrafię wymienić maksymalnie kilkunastu. Ciekawych degustacji wciąż brakuje. Kultura wina jest w zalążku. Sklepy winiarskie skonsolidowały się w okolicach Starego Rynku, a cała reszta nie wykracza poza granice centrów handlowych. Poznań. Miasto, w którym nawet nowa gwiazda polskiego handlu winem pozostaje niedoceniona. DELIWINA i fantastyczny właściciel Guillaume Deliancourt wciąż wydaje się być w cieniu „dinozaurów” i wielkich kołchozów handlowych płacących krocie za wyłączność.


Swoją drogą – grałem w tym filmie siebie – BARMANA 🙂

Honor naszej małej ojczyzny ratuje ostatnio Hugo Restaurant. Knajpa zrezygnowała z całkowitej hegemonii oferty Vinninovy (i słusznie, bo wina marketowe nie powinny wypełniać karty dobrej restauracji). Pierwszy importer, który uzupełni (nijaką dotąd) selekcję to właśnie DELIWINA. Zatem świetne etykiety z portfolio Guillaume mogą stać się pewną konkurencją dla Mielżyńskiego, który sąsiaduje z Hugo w poznańskim City Parku. Owszem, trudno będzie porównać kartę win restauracji z ofertą jednego z najlepszych polskich importerów. Z drugiej strony, sukces Mielżyńskiego zdaje się uświadamiać całej gastronomii naszego miasta, jak istotnym elementem funkcjonowania jest wino.

W minioną środę miałem okazję uczestniczyć w degustacji i szkoleniu dla załogi Hugo Restaurant (na zaproszenie właścicielki), które osobiście prowadził Guillaume. Spotkania z tym niezwykle skromnym i sympatycznym człowiekiem zawsze są inspirującym doświadczeniem. Mam nadzieję, że podobnie myślą młodzi adepci sztuki winiarskiej, pracujący w restauracjach przez Deliwina obsługiwanych. Im większa ich grupa zostanie „zarażona” winiarską pasją, tym lepiej dla bachusowskiego trunku w naszym miasteczku.

Skupmy się jednak na zmianach w Hugo, które zachodzą za sprawą Guillaume. Przede wszystkim nowe wino domu – podstawowe etykiety z południa Francji, od doskonałego producenta – Laurent Miquel, zastąpią tandetną marketówkę Luis Felipe Edwards. Jak na restauracyjny house – dużo więcej niż przyzwoity wybór. Przy tym w cenie ok. 60 PLN za butelkę, zapowiada się jako nowy hit w kategorii wolumenu sprzedaży w restauracji. W wydaniu białym Chardonnay (65%) w połączeniu z aromatycznym Viognier (35%). Bardzo przyjemna butelka, mocno cytrusowa w aromatach, z dodatkiem brzoskwini i nutą owoców tropikalnych. Rześkie, wyraziste, kwasowe wino, bardzo uniwersalne w łączeniu z potrawami. Czerwone to z kolei kupaż cabernet z syrah, o kolorze purpury. Dość lekkie, ale intensywnie owocowe (wiśnia, porzeczka) i lekko pikantne (zielony pieprz, papryka), świeże, żywe i szczere. Dobra struktura z rześką i wyraźną (ale nie dominującą) kwasowością, ciepłym alkoholem i garbnikiem od owocu. Przyda się odrobinę je schłodzić przed podaniem. Mocne 3,5 gwiazdki w obydwu przypadkach!

Vino di Chiarlo było kolejnym materiałem szkoleniowo-degustacyjnym. Będąca niejako wstępem do piemonckiego winiarstwa etykieta zauroczyła zwłaszcza aromatyczną złożonością (skóra, grzyby, nuty drzewno-cedrowe, płatki różane, śliwka, konfitura wiśniowe) i pięknym projektem etykiety Giancarla Ferrariego. Dość ciężka, intensywna w zapachu i smaku, wyraźnie kwasowa i taniczna butelka. Świetna do łączenia  z baraniną i cielęciną, zwłaszcza w oliwie truflowej lub pikantnych sosach śliwkowych czy żurawinowych. Intensywne sery czy chorizo równie dobrze sprawdzą się w jej towarzystwie. 86-88pkt w notatniku. Warto!

Na koniec natomiast przyszła butelka z serii – „to Polacy lubią najbardziej”. Ogarnęło mnie lekkie przerażenie, kiedy ekipa Hugo przyznała, jak często goście pytają o wina półsłodkie lub przynajmniej półwytrawne. Niestety taki mamy otoczenie rynkowe i należy się do niego dostosować – zatem do karty trafi bardzo przyzwoity i niezwykle łatwy w piciu Riesling od Richtera. Wino półwytrawne, z wyraźnym cukrem resztkowym, ale dobrze zrównoważone kwasowością. W aromatach bardzo klasyczne – przede wszystkim bije lekką naftą, która bardzo szybko przechodzi w kwiat czarnego bzu, owoc tropikalny i zielone jabłko. Wszystko przyjemne, dość świeże i ładnie skomponowane. Przyznaję się – przy takiej półwytrawności sam klikam „LUBIĘ TO”. Po raz kolejny mocne 3,5 gwiazdki. Sam dr. Dirk Richter pojawi się natomiast na piątkowej degustacji Deliwina w warszawskim Wine Corner! Serdecznie polecam, bo szykuje się fantastyczne spotkanie.

W nowej karcie znajdzie się kilka innych kwiatków jak chociażby Tandem Ars In Vitro rodem z Nawarry (z grawitacyjnej, ekologicznej winnicy) czy Chablis od Brocarda. Piemont należy do Michele Chiarlo (i Barolo, i Barbaresco), a alzacka klasyka gewurtza do Dopffa i synów. Naprawdę będzie co pić! A przy okazji Alzację od Deliwina możecie lepiej poznać na degustacji w nadchodzący wtorek, w poznańskiej restauracji Patio!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Pisząc ten tekst mam nadzieję, że Hugo nie jest odosobnionym przypadkiem, a poznańskie restauracje wreszcie pojmą rolę wina w procesie tworzenia pełnej satysfakcji Gościa . Oby kilku najlepszych postarało się o innowacyjne karty i dobrze przeszkoloną w temacie obsługę, a reszta pójdzie w ich ślady. I nasuwa się refleksja – czy lepiej zainkasować jednorazowo 25 tysięcy złotych polskich od LPdV i mieć przeciętną kartę, z absurdalnie wysokimi cenami, czy sprzedawać w ciągu miesiąca ciekawe i unikatowe wina za 20-30 tysięcy netto jak kilka inteligentnych knajp w naszym mieście. Myślenie nie boli. Kreatywne tym bardziej.

Reklamy