Archiwa tagu: wino na święta

Mały burgund

Za oknem ulewa, ale w domu wciąż gorąco. Orzeźwiające, intensywne aromatycznie, małe szabli jest idealne w takich warunkach – zwłaszcza, gdy w piekarniku morszczuk osiąga stan idealny!

Petit Chablis 2009

typ: białe, wytrawne, średnio ciężkie, świeże
region: AOC Petit Chablis, Burgundia, Francja
producent: Daniel Dampt
rocznik: 2009
szczep: 100% chardonnay
cena: 48PLN (zakup własny)
importer: Enoteka Polska
ocena: 84pkt 

Doskonałość w każdym calu, choć na podstawowym poziomie win z Chablis. Kolor jest delikatny, słomkowy, z nieznacznym zielonym refleksem, co wskazuje na brak kontaktu z beczką. W nosie jest intensywne od samego początku i dość bogate. Pojawiają się nuty owocowe (polskie, dojrzałe jabłko dobrej klasy), kwiatowe (głównie polne), odrobina miodu i kompotu świątecznego z suszu oraz spora doza ukrytych w tle ziół. W ustach niestety dominuje struktura nad aromatami. Kwasowość jest zarazem bardzo wyrazista, ale i świetnie ułożona i wtopiona w tło. Do kompletu dość charakterny garbnik i dojrzała goryczka, które trzymają budowę w ryzach. Finisz długi, jabłkowy (papierówka). Doskonale skomponowało się z morszczukiem natartym bazylią i czosnkiem, w sosie śmietanowo-serowym (blue cheese). Świetnie podejdzie do większości mniej tłustych ryb (nie ma typowej śmietanowości Chablis). Doskonałe także do twardych, jasnych serów dojrzewających.

Aromatyczna bomba!

Śnieg za oknem, a Australia w kieliszku. Nieprzychylna pogoda Wielkanocy sprzyja dalekim wojażom winiarskim, tym bardziej gdy trafiamy na tak udane (i uznane) butelki. Po raz kolejny wino do degustacji dostarczył Mateusz, po swoim kursie sommelierskim. Historia tej etykiety jest niezwykle ciekawa. Rodzina Austriaków, którzy z winem lubią eksperymentować. W ojczystym kraju robią dionizyjski trunek od pokoleń, a w Australii założyli winnicę w 1995 roku. Efekt jest niesamowity.

FINNISS RIVER SHIRAZ
typ: czerwone, bardzo ciężkie, wytrawne
region: Fleurieu Peninsula, Południowa Australia (20km na południe od McLaren Vale)
rocznik: 2007
szczep: shiraz 100%
producent: Salomon
dojrzewanie: 18 miesięcy w 300-litrowych beczkach francuskich i w małym odsetku amerykańskich (połowa nowych)
dostępność: Mielżyński
cena: ok. 130,00 PLN

NOS: Bardzo słodki, złożony z najróżniejszego rodzaju owocowo-czekoladowych smakołyków, mieszanych z karmelem, toffi i tortem bezowym. Sporo wanilii, likieru porzeczkowego, konfitury wiśniowej i kandyzowanych owoców egzotycznych. Później nuta eukaliptusa, przypraw i drewna. Rozwija się w nieskończoność, z czasem pokazując bardziej ziołowo-balsamiczne oblicze.

USTA: Ogromna moc i balans – to właściwie wystarczy w opisie. Idealna kompozycja w budowie, gdzie uderzają wszystkie elementy, przenikając się stopniowo. Mamy na początek atakującą, silną kwasowość, która wspiera się na potężnym garbniku wychodzącym z szeregu tuż za nią. Alkohol (bardzo ciepły) uzupełnia wszystko, a lekkie wrażenie słodyczy też jest obecne. Aromaty owocowo-przyprawowe, bez tych wszystkich łakoci. W pakiecie nuty odbeczkowe, balsamiczne i ziołowe. Jest arcyciekawe i zaskakująco.

PODSUMOWANIE: Bardzo złożone i przeciekawe wino. Całkowicie nowoświatowe, nad wyraz intensywne, beczkowe, mocno alkoholowe. Ale w tym wszystkim świetnie zrobione. Może budzić kontrowersje, jednak jest to butelka nadzwyczajnej wartości – zwłaszcza w aspekcie aromatów. Są takie dni, że zamiast skomplikowanej, europejskiej ascetyczności i wstrzemięźliwości, człowiek ma ochotę na eksplozję aromatów w srodze beczkowej oprawie. Rewelacja!

OCENA: 90-92 pkt

P.S. Jeśli macie ochotę na australijskiego shiraza lub caberneta (pisałem wcześniej) najwyższej jakości to warto także pomyśleć o Katnook Estate. Dostępne w wina.pl

Petit Albet Negre – katalońskie słońce w kieliszku!

Kilka dni temu do kieliszków trafiło młode, organiczne wino od pionierów biologicznej uprawy w Penedes. Ręczny zbiór i selekcja winogron, 20-35 letnie krzewy, minimalne siarkowanie, 10 dniowa maceracja, miesięczne dojrzewanie w stali, niewielkie filtrowanie. To główne wyznaczniki w produkcji podstawowej etykiety Albet y Noya. Ta niezwykła dbałość o szczegóły, ekologię i jakość ma przy tym wyjątkowo niską cenę – 27,75 PLN w Enotece.

PETIT ALBET NEGRE
typ: czerwone, dość lekkie, wytrawne
rocznik: 2010
producent: Albet y Noya
region: D.O. Penedes, Katalonia, Hiszpania
szczepy: tempranillo, garnacha, cabernet sauvignon, merlot
dostępność: Enoteka Polska, Festus (ale w F. 39,00PLN)
cena: 27,75 PLN
OCENA: 86pkt 

Niby nic wielkiego, ale już w zapachu uderza soczysta, bardzo szczera owocowość. Bez sztucznej pompatyczności i udawanego nadęcia. Później pojawi się nieco nut ziołowych i przypraw, jakaś skalistość, ale bez przesady – i dobrze. W ustach ponownie jest wyraźna owocowość z odrobiną pikanterii. Kwasowość wyraźna, dobrze skomponowana z krągłą i miękką taniną oraz lekko grzejącym na podniebieniu alkoholem. Finisz dość długi. Pije się świetnie i sprawia sporo przyjemności!

Jajka drożeją, aby kury mogły żyć w luksusowych klatkach.  Cukier i mąka idą w górę. Paliwo też tańsze nie będzie. Jeśli chcecie zatem oszczędzić nieco przed Wielkanocą, a nadal mieć porządne wino na stole – wybierzcie się na spacer do Enoteki, bo naprawdę warto!

Wino otrzymałem do degustacji od importera – Enoteki Polskiej.

Carnaval de Champagne

Kilka dni spędzonych w Warszawie, kilka fantastycznych spotkań i niezwykłych ludzi na mojej winiarskiej ścieżce. Ze wszystkich rozmów, działań czy negocjacji najlepiej zapamiętam spotkanie w Enotece Polskiej z Maciejem Bombolem – genialnym importerem, sprowadzającym butelki najlepszych europejskich producentów, w cenach konkurencyjnych nawet dla zachodnich dystrybutorów. Będzie jednak i czas, i miejsce, aby napisać o Enotece szerzej – tym bardziej, iż z grupą znajomych zasiadamy w sobotę do kilku butelek właśnie stamtąd przywiezionych.

Tymczasem jednak, pamiętając iż karnawał jeszcze trwa, wróćmy do bąbelków. Bardziej ekskluzywnych, bo dziś nie o mojej umiłowanej pod tym względem cavie, a o szampanie mówić będziemy. 28 stycznia 2012 roku miałem niezwykła przyjemność przybyć do Wine Corner. Niezwykle sympatyczne miejsce, w którym nadarzyła się okazja do spróbowania 9 butelek prosto z Szampanii. Może liczba nie powala, ale i tak warto było zawitać na ul. Biały Kamień, aby na własnej skórze doświadczyć odrobiny winiarskiego luksusu w rozsądnej cenie (w końcu wejściówka kosztowała 40PLN, co z zestawieniem degustowanych trunków stanowiło zaledwie odsetek wartości).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zaczęliśmy delikatnie od Moutard Brut Grande Cuvee z oferty Deliwina i szczerze mówiąc to jedyna pozycja, która zwróciła moją uwagę przy pierwszym z dwóch stanowisk. Świeży, delikatny, kwasowy acz nieźle ułożony. W smaku tego szampana, w ten mroźny dzień, powrócił powiew lata. Zaczęło się świetnie. Nie zachwycił mnie natomiast ani Tarlant Brut Reserve od Rubikonu, ani też Villmart Grande Reserve Premier Cru, choć jakość ostatniej butelki – orzechowej i dojrzałej – doceniam. Zabrakło jednak większej równowagi, subtelności i zdolności zaciekawienia odbiorcy. Było poprawnie, ale nic ponad.

Później przyszedł czas na selekcję Domu Szampana. Zrobiło się ciekawiej, bo jeden importer oferuje 6 butelek na degustacji. W końcu rozmawia się z jedną osobą nieco dłużej (dziękuję za wytrwałość :)), porównując kilka różnych butelek. Świeżość i owocowość, przeplata się z dojrzałymi i orzechowo-tostowymi aromatami! Pośród nich kilka wymienionych spostrzeżeń, uwag i wizytówek. Mam wrażenie, że Dom Szampana urasta nam na jednego z najlepszych importerów tego szlachetnego trunku. Życzę dużo powodzenia, bo droga przed nimi nie jest usłana różami. Co jednak ważne, na tym stanowisku nie zawiodła żadna butelka. Owocowe, truskawkowo-landrynkowe Grand Cru Le Mesnil Sublime Rose zauroczyło delikatnym smakiem i nadzwyczajną lekkością. Zestawienie dwóch Blanc de Blancs (Le Mesnil Grand Cru oraz Pierre Gimonnet Premier Cru) dało prześwietne porównanie różnic pomiędzy dwoma z pozoru bliźniaczymi trunkami. Pierwszy zdecydowanie maślano-orzechowy w subtelnej formie, drugi bardziej tostowy z wyraźną, żywą kwasowością. Znakiem rozpoznawczym domu Pierre Gimonnet jest przechowywanie w dojrzewaniu gotowego blendu (a nie z osobna różnych roczników kupażowanych po czasie). Marketingowo świetne posunięcie, bo zawsze można podkreślić element, którego nie ma konkurencja. Choć nie wpływa to nadmiernie na finalną jakość, z pewnością potrafi wspierać sprzedaż. Z innych butelek, godnie zaprezentował się cielisty, niezwykle elegancki Gatinois Grand Cru Reserve Brut, o wyraźnym aromacie papierówki i orzecha laskowego z nutą wanilii w tle. A jeśli szukacie wysokiej jakości za rozsądną cenę to warto poszukać etykiety Alain Bernard Premier Cru!

Szczerze przyznaję się, iż znawcą szampanów nie jestem. Nadal uważam, że w wypadku młodej, świeżej butelki lepiej zainwestować 3-krotnie mniejszą kwotę w dobrą cavę. Ale są sytuacje, które wymagają bardziej ekskluzywnych bąbelków i wówczas selekcja Domu Szampana czy Deliwina będzie niezrównana. A ja nam wszystkim życzę, abyśmy szampańskie toasty wznosili jak najczęściej.

Bąble na KARNAWAŁ!!!

Ostatni post dotyczący marżowania wina przez polskich importerów wzbudził sporo kontrowersji i ożywioną dyskusję. Do tematu z pewnością powrócę, tym bardziej, że w jego obrębie wraz z Kubą Jurkiewiczem udało nam się porozmawiać z Łukaszem Wojciechowskim, dyrektorem sprzedaży w MineWine, który przedstawił problem ze swojego punktu widzenia – małego importera. W takich właśnie instytucjach osobiście upatruję przyszłego sukcesu wina na polskim rynku. Bo nikomu nie bronię zarabiać, akceptuję i w pełni zdaję sobie sprawę z faktu, że wino musi pracować na siebie. Nie narzekam na żadnego spośród importerów, którzy stosują narzut do 100% na swoje produkty. Moja pretensja (będąca zarazem ostrzeżeniem dla Was jako Klientów) kierowana jest w stronę „starych wyjadaczy” i dużych graczy rynkowych, których ładnie określono „dinozaurami”, stosujących marże od 150 nawet do 300%.

Zanim jednak ciąg dalszy owego problemu, czas na KARNAWAŁ!!! Nie może zatem obyć się bez bąbelków. Tym samym prezentuję kolejną butelkę, którą właśnie od MineWine otrzymałem. Marża zatem ludzka i warto zakup ów polecić, a czego dokładnie możecie spodziewać się we wnętrzu tej hiszpańskiej cavy:

CANALS NADAL BRUT RESERVA

Producent: Canals Nadal

Typ: białe, musujące, wytrawne

Szczepy: Xarel-lo, Macabeo, Parellada

Region: Cava, Hiszpania

Cena: 48 PLN

Dostępne w: Mine Wine

OKO: Jasna  nawet bardzo jasna słomka w kolorze. Bąbelki gęste, małe, szybkie, długo się utrzymują i są w dużej ilości – czyli prawidłowo.

NOS: Wyczuwalne od samego początku wysokiej klasy aromaty o średniej intensywności. Tosty, chleb, skórka pomarańczy i zielone jabłko, placek drożdżowy, lekko podsuszona kora drzewa. Przyjemnie i bardzo pozytywnie, od razu widać dojrzałość i klasę.

USTA: Wspaniałe musowanie, bardzo intensywne, wręcz pienistość. Budowa dobra, z lekko dominującą kwasowością, ale i wyczuwalnym alkoholem i nutą słodyczy oraz goryczki, co przy tym poziomie dojrzałości idealnie komponuje się z aromatami, idealnie zresztą konsekwentnymi do tych z nosa.

PODSUMOWANIE: W tej butelce odnajdziemy wszystko co powinna mieć dobra cava! Zachwyca byłoby słowem zbyt dużym, ale z pewnością sprawia mnóstwo przyjemności. Czuć w niej dłuższe dojrzewanie na osadzie i rękę doskonałego winiarza. Może się równać z niejednym szampanem, przy czym za pewne od wielu francuskich kuzynów wypadnie zdecydowanie lepiej. Na okres karnawału butelka z serii obowiązkowych!

OCENA: 88pkt  i prześwietny stosunek jakości do ceny!

Poświąteczne inspiracje pasibrzucha!

Święta, święta i po świętach – a jednak smaki i aromaty wigilijnego stołu zostają w pamięci, razem z winami, które w tym roku dobrać udało się wyjątkowo dobrze. W trakcie pisania mija mi właśnie drugi dzień świąt, przy kieliszku naprawdę przyjemnego Lidlowskiego porto, które otrzymałem w paczce na Mikołaja. Natomiast na moim wigilijnym stole i w dniu Bożego Narodzenia pojawiły się Traminer z Friuli, Rudolf Fauth z opisanym wcześniej półsłodkim Sylvanerem oraz Calel z Mendozy. W międzyczasie otworzyliśmy niesamowite, medalowe Pinot Gris, które tato otrzymał podczas przedświątecznej wizyty w Alzacji (swoją drogą butelki bez kontretykiety i akcyzy budzą niesamowitą wprost sympatię!). Chciałbym chociaż częścią winiarskich przeżyć świątecznych podzielić się z Wami. Zatem do rzeczy:

____________________________________________________________________________________________

TRAMINER Borgo Magredo

Typ: białe, wytrawne, średnio ciężkie

Producent: Borgo Magredo

Region: Grave DOC,Friuli, Włochy

Szczep: Traminer

Rocznik: 2010

Cena: 44,90PLN

Kupione w: Salon Alkoholi 4 Strony Świata

Importer: Burgundia, Katowice

Cudowne wino z bardzo dobrej włoskiej apelacji Grave. Niezwykle aromatyczny trunek, dojrzewający w stalowych kadziach ok. 4 miesięcy. Efekt wspaniały, który warto przetestować samodzielnie!

OKO: Barwa jasnozłota z zielonymi refleksami, łzy dość gęste.

NOS: Pierwszy średni +, nawet intensywny, drugi również, rozwija się z czasem. Ciekawy, aromaty kompleksowe, różnorodne. Owoce, kwiaty, warzywa, przyprawy, aromaty spożywcze. Agrest i cytryna, lekko zwietrzały susz owocowy, ananas oraz fiołek, może trochę bzu, lilii. Później zielony pieprz, kumin, trochę selera i kolendry. Niesamowite wrażenie, ogromne bogactwo, same plusy. W zapachu to wino jest po prostu boskie!

USTA: Wyraźna kwasowość i bardzo ciepły alkohol (obydwa elementy pojawiają się od razu i na równym poziomie). Do kompletu wyczuwalny cukier i właściwości ściągające. Pełne i bogate wino, intensywne, mocne, z charakterem. Świeżość i dojrzałość w jednym. Aromaty nosa uzupełnione o nuty orzechowe oraz mineralno-ziemiste.

PODSUMOWANIE: Z pewnością nie jest to wino subtelne, ale potencjał i zaczątki wielkości czuć z pierwszym zapachem i łykiem. Doznania niezwykle pozytywne i pełne, choć nie jest to najłatwiejsza butelka i nie należy do lekkich w piciu.

OCENA: 87pkt 

____________________________________________________________________________________________

PINOT GRIS BIRGHAN

Typ: białe, lekko wytrawne

Producent: Rene Birghan i Jacques Formaniak

Region: Alsace AOC, Pfaffenheim, Francja

Szczep: Pinot Gris 100%

Rocznik: 2008

Cena: bd

Zakup: bd

Importer: bd

Jak wspominałem, wino przywiezione przez tatę, tuż przed Wigilią, z ostatniego wyjazdu do Alzacji. Medalowe i to mocno (srebro wśród pino gris z całego świata, ze Strasburga z 2010 roku). Taki prezent wypadało otworzyć w święta!

OKO: Intensywna, złota, piękna barwa. Łzy gęste i długie

NOS: Intensywny od samego początku, ciekawy wręcz hipnotyzujący. Z czasem tylko lepiej. Bardzo dojrzałe aromaty owocowe, lipowe i miodowe, uzupełnione limonową i agrestową nutą, ze sporą dozą słodkich migdałów choć niezbyt nachalnych czy nadmiernie wyrazistych (można poczuć wanilię) oraz mnóstwem egzotyki (mango, ananas, banan – wszystko przejrzałe). W nosie wydaje się być słodkie.

USTA: Boska równowaga pomiędzy kwasowością, słodyczą i wyraźnym (13%) alkoholem. Pije się cudownie, dość łatwo, a jednocześnie odczuwając niesamowite bogactwo i pełnię tego wina. Aromaty idealnie konsekwentne z nosem. Trudno się dziwić, że butelka nagrodzona na poważnej imprezie winiarskiej! Potrafi zaskoczyć, wręcz szokować. A tak przy okazji – jeśli macie osoby nalegające na wina półsłodkie, podajcie to Pinot Gris. Wytrawność jest tak zakamuflowana, że na pewno się nabiorą 🙂

PODUSMOWANIE: Wino z serii konieczność do spróbowania, noszące znamiona najlepszego winiarskiego rzemiosła. Zachwyca bogactwem, czynnikiem pijalności, poczuciem lekkości i niezwykłym balansem. Poproszę o więcej takich prezentów!

OCENA: 90pkt 

____________________________________________________________________________________________

PORTO ARMILAR

TAWNY PORT AGED 10 YEARS

Typ: słodkie, wzmacniane, bardzo ciężkie

Producent: C. Da Silva (Vinhos)

Region: Porto, Portugalia

Szczep: ponad 80 do wyboru, a czego producent użył nie wiemy

Cena: 39,99PLN

Dostępność: Lidl (otrzymane gratis do degustacji)

Wino, które testowane było przez dość szerokie spectrum blogerów. Zbiera różne opinie, ale w mój gust trafia doskonale. Nie jest o wino wielkie, ale z pewnością przy swojej cenie warte uwagi!

OKO: Brunatno-ceglasta, mocno przejrzysta barwa. Łzy średniej gęstości, długie.

NOS: Intensywny od samego początku i bardzo dobrej jakości. Ogromne bogactwo aromatyczne, w którym na pierwszy plan wysuwają się rodzynki, orzechy laskowe i wiśnie w likierze. Dalej śliwki i morele suszone i ogólnie aromat wigilijnego kompotu z suszu, dębina, nuty kawy i lakieru do paznokci oraz pikantnych przypraw (pieprz czarny, papryka chilli).

USTA: Dominuje cukier i alkohol, ale jest i odrobina kwasowości. Wino jest ciekawie zbudowane i bardzo silne aromatycznie. Powracają nuty wyczuwalne w nosie, jest równie bogato i kompleksowo.

PODSUMOWANIE: Bardzo przyzwoita butelka, dobrze reprezentująca magiczne wina typu porto. Choć jest dość oczywiste, trzeba mu oddać bogactwo aromatyczne i przyjemność picia.

OCENA: 83pkt 

____________________________________________________________________________________________

Całe szczęście nie są to wina wyłącznie do picia w święta, tudzież od święta. Zatem wrócę z pewnością jeszcze kiedyś do tych butelek, bo uważam, iż warte są drugiego wypicia! NA ZDROWIE! 🙂