LIDL w pakiecie słynnych apelacji

Im więcej w dyskontach pojawia się win z wielkich apelacji, tym częściej mam wrażenie, że powinny się one skupić na proponowaniu smacznych win codziennych. Barolo w Lidlu „podrożało” do 33pln, Chablis kosztuje trzy dychy, Saint Emillion Grand Cru 38pln bez grosza. Mamy cały zestaw osławionych regionów, które jak się okazało mają także swoje pospolite wydanie – szare, nudne i ubogie (w sam raz do marketu/dyskontu). Chciałbym napisać o tych winach pozytywną opinię. Naprawdę marzy mi się, aby powiedzieć: „W POLSCE MOŻNA KUPIĆ ŚWIETNE CHABLIS ZA 30 ZŁOTYCH!”. Byłbym wniebowzięty, gdyby Lidlowskie Barolo były rzeczywiście winem godnym tej apelacji i mógłbym ów cudowny Piemont popijać na co dzień, za niewielkie pieniądze. Pomarzyć można, ale rzeczywistości nie oszukamy.

CHABLIS 2010, 30pln
Słabiutkie, nie powinno nosić określenia tej apelacji. Aromaty głównie jabłkowe i niedojrzałej gruszki, powtarzają się w nosie i ustach. W budowie dominuje kwasowość i nie ma niczego, co mogłoby ją zaokrąglić. Wino jest świeże, młode, trochę nieposkładane, jakby potrzebowało jeszcze czasu w butelce. Generalnie nie jest to zły trunek i nie wyrzucicie 30pln w błoto dokonując zakupu, ale cudów nie można się spodziewać. Mistyczna mineralność tutaj nie zaistnieje, eleganckich aromatów wyszukiwanych gdzieś w tle brakuje, a kwas wybija się nieco nadmiernie. Dobrze łączy się ze szparagami, na co zwrócono uwagę w komentarzach i jest zdecydowanie lepsze niż zeszłoroczne Chablis z Biedronki! Za to plus dla Lidla.

VACQUEYRAS 2010, 30pln
Typowe południe Francji w bardzo przyzwoitym wydaniu i tą butelkę szczerze polecam! Aromaty początkowe to głównie truskawka i wanilia, później rozwijają się w stronę lekkiej wędzonki, dymu tytoniowego, suszonej śliwki i konfitury z owoców leśnych. W budowie żywa kwasowość, sporo cukru, dość intensywny i lekko szorstki garbnik oraz wyczuwalny, ciepły alkohol. Wszystkie elementy dobrze skomponowane, pije się świetnie. Wino jest krągłe, przyjemne, ciekawe i w dodatku kosztuje 30pln. Doskonała relacja jakości do ceny – warto! Schłodzić przed podaniem nawet do 15st.C.

BAROLO 2008, 33pln 
No cóż. Jakiś ślad po Barolo owo wino nosi. Jest zatem wyraźna kwasowość, aż przesadnie wykrzywiająca usta. Garbnik wysusza do tego stopnia, że przez moment trudno nabrać tchu. Alkohol grzeje intensywnie na podniebieniu. Zestaw bardzo wyrazistych impulsów, przypominających Barolo, ale… Problem polega na tym, że cały ten pakiet mocy jest zupełnie nieskoordynowany, każdy element jest oderwany od pozostałych i nie tworzy kompleksowej całości, nie buduje nawet grama krągłości tego wina. A do tego jest nadzwyczaj ciężkie, strasznie męczy po pierwszym kieliszku i sporo brakuje mu do dobrej klasy Barolo. W aromatach króluje leśne podszycie, chociaż trzeba się go doszukiwać trochę na siłę. Z języka wraca głównie alkoholowe retro – to już poważna wada. Po relacji Wojtka Bońkowskiego na Winicjatywie, zastanawiam się czy nie dostaliśmy czasem dwóch różnych win, zabutelkowanych pod tą samą etykietą. Kuba Jurkiewicz, z którym m.in. próbowałem tego wina, miał podobne doznania do moich. Mimo wszystko, mamy Barolo za trzy dychy o niebo lepsze niż to z Biedronki. Po raz kolejny niemiecka solidność wygrywa z portugalskim „lekko-bytem”. Osobiście lepiej oceniam poprzednią edycję tego wina z 2005 rocznika.

_____________________________________________________________

Wniosek nasuwa się sam – po co ryzykować ze sławnymi, skoro można zaproponować doskonałe wina (w bardzo dobrych cenach) z nieco mniej uznanych apelacji. Do Lidla wróciło ostatnio Barcelino, które było jednym z hitów w poprzednim roczniku – krótko beczkowane, intensywnie owocowe, przyjemnie rześkie i nieźle skoncentrowane. Wolałbym (po stokroć) sprawdzić nowy rocznik tego „prostaczka” niż męczyć się z kieliszkiem lidlowskiego Barolo. Saint Emillion dostanie drugą szansę przed publikacją, bo poprzednia butelka otrzymała raczej przeciętne noty. Przysłali kolejną – sprawdzimy co za diabeł w niej siedzi, może będzie „strzał w dziesiątkę”.

Wszystkie wina otrzymałem do degustacji od Lidla, który jest ich wyłącznym dystrybutorem.

Reklamy

8 myśli nt. „LIDL w pakiecie słynnych apelacji”

  1. „Czy nie dostaliśmy czasem dwóch różnych win, zabutelkowanych pod tą samą etykietą” – raczej nie, ale na pewno duża zmienność pomiedzy butelkami jest. Aczkolwiek tym razem wszystkie wina z tego zestawu dość mi smakowały.
    W 100% się zgadzam że dyskonty powinny się skupić na tanich winach codziennych, co jednak nie powinno wpływać na rzeteną ocenę tych droższych flaszek, które czasami sprzedają. Pozdro!

    Polubienie

    1. Właśnie czytałem na Winicjatywie o Chablis i widzę, że opinia jest podobna – pijalne, ale powinno być lepiej.

      Ja też przyznaję, że wina nie są złe, ale naprawdę wolę polecić soczyste, owocowe Barcelino za złotych 15,00 (o ile aktualny rocznik trzyma poziom butelek z 2009), niż usilnie starać się wydobyć namiastkę wielkich apelacji za 30,00pln. Te butelki są przeciętne i nie ma co ich na siłę ratować. Chociaż w zestawieniu z biedrońskim barolo, to rzeczywiście Lidl wykonał kawał dobrej roboty w selekcji 🙂

      Polubienie

      1. Ano to prawda, trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o „duże nazwy”, to Lidl radzi sobie od Biedronki dużo lepiej 🙂 Co by o nich nie pisać, nie są to wina złe. No, dobra… z wyjątkami, bo Lidlowe Vino Nobile mi nie podeszło Ale podobnie jak Ty, przeczesując Lidlowe półki wolę skupić się na codziennych radościach w butelce, a nie wielkich nazwach, które podskakują jak ratlerki, ale jednak nie doskakują. Pozdrawiam! 🙂

        Polubienie

      2. Zgoda że lepiej żeby szukali dobrych Hiszpanów i Portugalczyków po 15. Ale to co znaleźli za 30 z wielkich apelacji nie jest takie złe, a większy problem jest ze złotą otoczką, jaką te apelacje wciąż są kojarzone w Polsce – w dużej części niesłusznie, bo np. Chablis czy Saint-Emilion to nie jest żaden prestiż, tylko ogromne połacie w większości przeciętnych winnic.

        Polubienie

      3. To prawda, że cały czas przesadzamy z mistycyzmem prostych Bordeaux i Burgundów. Z drugiej strony, byłbym osobiście bardziej ukontentowany, gdyby owo Chablis miało dopisek Petit – wówczas ani jakości, ani ceny nie można by się w ogóle czepiać. Ale tak jak piszesz – nie jest to złe wino i za 30pln broni się w pełni. A zdecydowanie wyprzedza biedrońskie zlewki z poprzedniego roku 🙂

        Polubienie

  2. Swoją drogą jutro lub w środę będzie kolejne podejście do St. Emillion i zobaczymy. Wino miało genialną strukturę, ale nie potrafiło jej poprzeć aromatami. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej – kieliszek zaraz po otwarciu, dłuższa dekantacja i sprawdzimy co się z nim stanie po dwóch dniach! 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.