Archiwa kategorii: RÓŻOWE

Floating [wine] Garden 2050

Jest w tym kraju pewne miasto, które stawia sobie jasno określone cele. Ambitne i trudne do zrealizowania. Jednak będąc tam chociaż przez chwilę, można śmiało rzecz – Ci Ludzie dadzą radę. Szczecin w 2050 roku ma stać się największą i najbardziej luksusową mariną jachtową Bałtyku. I to jest realne. Architektoniczne pomysły, łatwość komunikacji, ale przede wszystkim ludzie i ich chęć do działania. Mam nadzieję, że to wystarczy.

20130803AN0757
pobrano z Oficjalnego Portalu Szczecina  ©Mateusz Szczuplak

Ale do emerytury jeszcze daleko, więc zajmijmy się sprawami bardziej aktualnymi, a nie mniejszej miary. Bowiem, poza wieloma atrakcjami turystycznymi, wspaniałymi widokami i zabytkami, macie bardzo konkretny powód, żeby Szczecin odwiedzić. Powód ten ma nazwę – EXOVINO, lokalizację – MAŁOPOLSKA 3, produkt – WINA NATURALNE, ludzi – DI BLASI, RAYA, KURZEJA, ŚWIRGOŃ (no i Piotrka za barem!). Bar a vin, na którym niejeden ekskluzywny winebar mógłby się wzorować. I pierwszy w Polsce bar i importer zarazem, w którym znajdziecie wyłącznie wina naturalne.

Nic dziwnego, że do takich miejsc, w takim mieście przybywają wspaniali ludzie, o gorącym temperamencie i niespokojnej duszy. Nasza randka w Exovino miała trwać chwilę. Zajęła sporą część tej upalnej nocy.

1208805_609551032430303_2115009629_n

Przywitała nas pewna blond dama, młoda. Skąpo była w róż odziana. Osnuta za to szatą perfumy tak truskawkowej, jak może być tylko babciny kompot, wydający się wręcz lekko kandyzowany. Postury była z pozoru szcupłej, choć siłę miała niezrównaną. Nieco gorzko w tym wszystkim smakowała. Skąpaliśmy ją w gazpacho. Cóż to był za wstęp do dalszej, hedonistycznej uczyty! Żona, ona i ja. Smakowała wybornie, niejedną szlachetniej urodzoną okrywała hańbą. Niełatwa, choć z pozoru tania. Piękne nosiła też imię – Mengoba Brezo

Dosiadła się kolejna – bardziej wyuzdana. Wzrok miała mętny, zapach mocny, choć raczej nie był dzisiejszy. Niby wątłe dziewczę w kolorze bardziej złotawym, czy lekko wręcz rdzawym. Wołowina w makaronie jej nie przeszkadzała, a słodkimi ustami łagodziła ostry smak papryki. Podawała nam jabłkowo-gruszkowym mus, polewając go agrestowym kompotem. I mimo tej przetartej owocowości, pozostawała wytrawna, choć kwaśnych min nigdy nie robiła. Dziwna z nią była zabawa. Do dziś nie wiem, czy mi się podobała, choć wziąłem całą – BEZ OPAMIĘTANIA! Pampaneo na nią wołali.

995986_561881310537950_512981519_n
pobrano z FB Exovino

Mengoba Brezo La Vie en Rosé 2012 to różowe wino naturalne rodem z Bierzo w Hiszpanii (import Exovino, 36pln).

Pampaneo Airen Natural 2012 to białe (a właściwie pomarańczowe) wino naturalne z La Manchy w Hiszpanii, macerowane na skórkach przez 3m-ce. (import Exovino, katalogowo 52, ale wydaje mi się, że na miejscu kosztowało nieco mniej).

Mengoba Brezo Tinto 2011 to z kolei spontanicznie fermentowana mencia, bardzo owocowa i intensywna aromatycznie, ale stosunkowo lekka w budowie.

Wina, których próbowałem są inne. Są dziwne i zaskakujące, nie przypominają tego, co zwykle pija przeciętny śmiertelnik. Tym samym stają się ciekawe i hipnotyzujące, choć ocenić ich nie umiem. Dlatego i post jest dziś nieco inny. Spróbujcie tych butelek jeśli tylko będziecie mieli okazję – WARTO. Choć nie gwarantuję, że będą Wam smakowały.

Najlepiej spróbujcie ich na miejscu – w EXOVINO. Pomódlcie się, byście trafili na spontaniczną, hiszpańską fiestę – jak nam się udało. Exovino jest miejscem świetnym, ze wspaniałymi ludźmi, genialną obsługą i klimatem prawdziwego winebaru. Do jedzenia muszą jeszcze trochę uwagi przyłożyć, ale gazpacho dostałem tam najlepsze w życiu (a niejedno już w życiu przejadłem!)

11729_508233522569396_1977748173_n
pobrano z FB Exovino

Piłem i jadłem na koszt własny.

P.S. Mam nadzieję, że wkrótce kilka butelek z selekcji EXOVINO pojawi się w Poznaniu – dam znać 😉

Reklamy

HELL ROT – HELL YES!!!

Ta butelka to ostatni rodzaj wstępu do WineTastingowej wyprawy niemieckiej, która odbyła się przy ogromnym wsparciu importera Wina Szlachetne. Dzisiaj prezentuję etykietę, która do win wielkich absolutnie nie należy, ale jest to szczere, pyszne wino, do którego chce się wracać. Producent – najwyższa półka Frankonii. O Horst Sauer wkrótce pojawi się osobny materiał, a póki co – czas zacząć lato na różowo!

Horst Sauer JUST Hell Rot 2012
Niemcy, Frankonia
Rotling, wytrawny w stronę półwytrawnego
Cena: ok. 49pln (jeśli trafi do Polski)

DSC_0005

Jedno z najlepszych win różowych, jakie ostatnimi czasy trafiło do mojego kieliszka. Nie dlatego, że jest wybitne, nadzwyczaj ciekawe i wznosi się na winiarskie wyżyny – wprost przeciwnie. Jest proste, uczciwe, pełne radości, słońca i owocu! W nosie sok ze świeżych truskawek (taki, jak opada na dno naczynia, z lekko posłodzonych owoców po godzinie stania w miseczce), maliny, arbuz, marakuja i ananasy. Dużo słodkich i dojrzałych aromatów. W ustach podobnie, bardzo intensywnie, dość długo, z wyraźnym cukrem resztkowym. Wszystko obleczone solidną kwasowością (i dobrze, bo inaczej mogło by robić się mdło). Jest świeżo, lekko, przyjemnie, wyraziście, wydaje się być półwytrawnie. Po prostu lato zamknięte w butelce. DOSKONAŁE! Przydałaby się kolejna butelka!

Wino próbowałem w najpierw w winnicy, drugą butelkę otrzymałem do degustacji od producenta.