Archiwa tagu: VACQUEYRAS

COTES DU RHONE BLIND TASTING

deliwina_promocja_nowyrok13_productpage

Przekrojowa degustacja jednego regionu (w dodatku w ciemno), w której udział biorą butelki od kilku producentów. Takich okazji nie można przegapić, zwłaszcza gdy chodzi o Dolinę Rodanu! Deliwina zaprosiło mnie do udziału w takim evencie, połączonym z selekcją nowych win do oferty importera. Jednogłośnie wybraliśmy zwycięzcę – Domaine Santa Duc. A najlepsze butelki test panelu już wkrótce znajdziecie w ofercie importera, a także w Encantado – na dziedzińcu Muzeum Archeologicznego!

DSC_1421

1.DOMAINE SANTA DUC COTES DU RHONE LES QUATRE TERRES 2010
Początkowo lekka obora i nieco ukiszone owoce. Szybko się wietrzy. Pojawiają się nuty balsamiczne i dojrzałe owoce. Garbnik na pierwszym planie, goniony i alkoholem i kwasowością – muskularna budowa. Aromaty w ustach również wyraźne. W ciemno wydaje się stać o apelację wyżej. Najlepsze wino blind testu!
OCENA: 4+
cena przewidywana: ok. 59pln

2. SANTA DUC COTES DU RHONE LES VIEILLES VIGNES 2010
Nieco mniej wyrazisty nos. Aromaty różane, lekkie przyprawy, skóra. Usta delikatniejsze, wydają się lepiej poukładane, ale mniej kompleksowe. Soczyste, nieprzesadzone, przyjemne.
OCENA: 4
cena przewidywana: ok. 50pln

3. SAINT DAMIEN COTES DU RHON VIEILLES VIGNES 2011, COTESU DU RHONE
Nos kiszony + owoce lekko przejrzałe. Intensywne usta, dobrze zbudowane, lekko atakujące kwasowością, ale później zrównoważone. Garbnik dość wyraźny. Klasyczny przykład Cotes du Rhone.
OCENA: 4-
cena przewidywana: ok. 62pln

4. DOMAINE MABY COTES DU RHONE VARIATIONS 2011
Wiśnia, śliwka i przyprawy – raczej podstawowy, ale ładny nos. W ustach bardzo soczysty owoc. Świetna kwasowość (i dobrze zrównoważona pozostałymi elementami budowy). W finiszu nieco wybijał się alkohol, dając pikantną nutę.
OCENA: 3+
cena przewidywana: ok. 47pln

DSC_1425

Dalszą część degustacji stanowiła krótka prezentacja win od Domaine Santa Duc. Tym razem nie działaliśmy w ciemno, ale doskonale widząc jakie „apelacje trafiają do kieliszków”.

SANTA DUC CAIRANNE LES BUISSONS 2010, Cotes du Rhone Villages
Ciemny ciężki owoc i likierowa wiśnia. W tle płatki róży, dużo śliwek. Budowa znów mocna, nieco bije alkohol, ale jeszcze trzyma się w ryzach. Dobry garbnik, wysoka kwasowość.
OCENA: 4

SANTA DUC RASTEAU LES BLOVAC 2009, Cotes du Rhone Villages
Rustykalne wino z niezwykłym charakterem. Aromaty balsamiczne, skórzane, oliwne, z dodatkiem ziół i pieprzu. Budowa mocna.
OCENA: 4+

DOMAINE SANTA DUC VACQUEYRAS LES AUBES 2006
Przodują aromaty rumowe, likierowe, z zapachami skóry i leśnego podszycia. Rewelacyjnie zrównoważona budowa, mimo, że to 15% mocarz. Mocno pręży muskuły, ale założył elegancki garnitur. Bajeczne wino.
OCENA: 5

Test panel zakończył blind test Gigondas, ale o jego wynikach dowiecie się w następnym poście. Choć jak nie trudno się domyślić, swoją dominację umocniło Domaine Santa Duc, ale i Saint Damien nie pozostało dłużne!

DSC_1428

Reklamy

LIDL w pakiecie słynnych apelacji

Im więcej w dyskontach pojawia się win z wielkich apelacji, tym częściej mam wrażenie, że powinny się one skupić na proponowaniu smacznych win codziennych. Barolo w Lidlu „podrożało” do 33pln, Chablis kosztuje trzy dychy, Saint Emillion Grand Cru 38pln bez grosza. Mamy cały zestaw osławionych regionów, które jak się okazało mają także swoje pospolite wydanie – szare, nudne i ubogie (w sam raz do marketu/dyskontu). Chciałbym napisać o tych winach pozytywną opinię. Naprawdę marzy mi się, aby powiedzieć: „W POLSCE MOŻNA KUPIĆ ŚWIETNE CHABLIS ZA 30 ZŁOTYCH!”. Byłbym wniebowzięty, gdyby Lidlowskie Barolo były rzeczywiście winem godnym tej apelacji i mógłbym ów cudowny Piemont popijać na co dzień, za niewielkie pieniądze. Pomarzyć można, ale rzeczywistości nie oszukamy.

CHABLIS 2010, 30pln
Słabiutkie, nie powinno nosić określenia tej apelacji. Aromaty głównie jabłkowe i niedojrzałej gruszki, powtarzają się w nosie i ustach. W budowie dominuje kwasowość i nie ma niczego, co mogłoby ją zaokrąglić. Wino jest świeże, młode, trochę nieposkładane, jakby potrzebowało jeszcze czasu w butelce. Generalnie nie jest to zły trunek i nie wyrzucicie 30pln w błoto dokonując zakupu, ale cudów nie można się spodziewać. Mistyczna mineralność tutaj nie zaistnieje, eleganckich aromatów wyszukiwanych gdzieś w tle brakuje, a kwas wybija się nieco nadmiernie. Dobrze łączy się ze szparagami, na co zwrócono uwagę w komentarzach i jest zdecydowanie lepsze niż zeszłoroczne Chablis z Biedronki! Za to plus dla Lidla.

VACQUEYRAS 2010, 30pln
Typowe południe Francji w bardzo przyzwoitym wydaniu i tą butelkę szczerze polecam! Aromaty początkowe to głównie truskawka i wanilia, później rozwijają się w stronę lekkiej wędzonki, dymu tytoniowego, suszonej śliwki i konfitury z owoców leśnych. W budowie żywa kwasowość, sporo cukru, dość intensywny i lekko szorstki garbnik oraz wyczuwalny, ciepły alkohol. Wszystkie elementy dobrze skomponowane, pije się świetnie. Wino jest krągłe, przyjemne, ciekawe i w dodatku kosztuje 30pln. Doskonała relacja jakości do ceny – warto! Schłodzić przed podaniem nawet do 15st.C.

BAROLO 2008, 33pln 
No cóż. Jakiś ślad po Barolo owo wino nosi. Jest zatem wyraźna kwasowość, aż przesadnie wykrzywiająca usta. Garbnik wysusza do tego stopnia, że przez moment trudno nabrać tchu. Alkohol grzeje intensywnie na podniebieniu. Zestaw bardzo wyrazistych impulsów, przypominających Barolo, ale… Problem polega na tym, że cały ten pakiet mocy jest zupełnie nieskoordynowany, każdy element jest oderwany od pozostałych i nie tworzy kompleksowej całości, nie buduje nawet grama krągłości tego wina. A do tego jest nadzwyczaj ciężkie, strasznie męczy po pierwszym kieliszku i sporo brakuje mu do dobrej klasy Barolo. W aromatach króluje leśne podszycie, chociaż trzeba się go doszukiwać trochę na siłę. Z języka wraca głównie alkoholowe retro – to już poważna wada. Po relacji Wojtka Bońkowskiego na Winicjatywie, zastanawiam się czy nie dostaliśmy czasem dwóch różnych win, zabutelkowanych pod tą samą etykietą. Kuba Jurkiewicz, z którym m.in. próbowałem tego wina, miał podobne doznania do moich. Mimo wszystko, mamy Barolo za trzy dychy o niebo lepsze niż to z Biedronki. Po raz kolejny niemiecka solidność wygrywa z portugalskim „lekko-bytem”. Osobiście lepiej oceniam poprzednią edycję tego wina z 2005 rocznika.

_____________________________________________________________

Wniosek nasuwa się sam – po co ryzykować ze sławnymi, skoro można zaproponować doskonałe wina (w bardzo dobrych cenach) z nieco mniej uznanych apelacji. Do Lidla wróciło ostatnio Barcelino, które było jednym z hitów w poprzednim roczniku – krótko beczkowane, intensywnie owocowe, przyjemnie rześkie i nieźle skoncentrowane. Wolałbym (po stokroć) sprawdzić nowy rocznik tego „prostaczka” niż męczyć się z kieliszkiem lidlowskiego Barolo. Saint Emillion dostanie drugą szansę przed publikacją, bo poprzednia butelka otrzymała raczej przeciętne noty. Przysłali kolejną – sprawdzimy co za diabeł w niej siedzi, może będzie „strzał w dziesiątkę”.

Wszystkie wina otrzymałem do degustacji od Lidla, który jest ich wyłącznym dystrybutorem.