Tuż po kolejnej degustacji w poznańskiej Viñoli, w Spocie na Dolnej Wildzie, czas na szybkie sprawozdanie. Zatem zapraszam na spotkanie przy Cavie, która zasługuje na miano króla win musujących, jak niedawno mieliśmy okazję poczytać w Polityce. A jeśli macie ochotę zdegustować kilka butelek, to Viñola powinna być pozycją obowiązkową na liście sklepów.
W tej chwili do dwóch rzeczy mogę się przyznać – po pierwsze miałem nadzieję, że środek lata przyniesie właśnie degustację hiszpańskich win musujących. A po drugie – nie przepadam za bąbelkami w winie:) Ale trunków tak smacznych ja te próbowane dzisiaj – NIE ODMAWIAM!
Przejdźmy zatem do konkretów. Spot wizualnie i atmosferą bardzo sprzyja takim imprezom. Degustacja ponownie wypadła wyśmienicie! Pojawiło się więcej amatorów hiszpańskich win niż ostatnio, a mimo tego całość wydarzenia pozostała kameralna i intymna. Wspominałem już poprzednio, że nie ma nic doskonalszego niż prowadzenie degustacji win przez osobę, która pochodzi z regionu ich produkcji. I tym razem połączenie hiszpańskich butelek i opowieści rodowitego Hiszpana jest kupażem doskonałym! Jedyne co dziś nie dopisało to pogoda – lecz takowym czynnikiem - całkowicie niezależnym i losowym - nie możemy obciążać organizatorów:) Szkoda jednak, bo lampka cavy latem najlepiej smakuje na wolnym wybiegu:p A ogródek w Spocie jest przepiękny i warto z jego uroków korzystać!
Czas zaprezentować menu dzisiejszej degustacji:
1. Maset del Lleo Blanco Vino de Aguja
Winnica: Maset del Lleo
Apelacja: D.O. Penedes
Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello
Cena: 33 PLN
Rozpoczęło się nieco niewinnie – nie od cavy, a wina które nazwałbym odpowiednikiem frizzante. Lekko musująca butelka z Penedes zaskoczyła kompleksowością i równowagą. Brakło mu nieco aromatów i głębi. Co by jednak nie powiedzieć to bardzo dobrze zrobiony produkt podstawowej półki. Nadaje się doskonale jako aperitif, gdyż nie atakuje przesadną kwasowością. Gdzieś dawało lekką nutkę goryczy, ale da się przeżyć. Idealne na lato – mocno schłodzone do ogródka, na piknik lub jako podwieczorek na tarasie!
2. Vinya Escude Cava Brut Rosat Nature
Winnica: Vinya Escudé
Apelacja: D.O. Penedes
Szczep: 100% Pinot Noir
Cena: 45 PLN
Bardzo ciekawa (przynajmniej dla mnie) propozycja. Różowa cava, bez dodatku cukru. Bardzo świeża, aromatyczna, pachnąca truskawkowymi landrynkami, nieco słodkawa. W smaku wracają truskawki, pojawiają się owoce lasu. Lekkie wino, łatwe w piciu, o pięknym kolorze i zapachu oraz bardzo przyzwoite i eleganckie w smaku. Produkowane metodą tradycyjną – jak każda cava (patrz szampańską, tyle że nie w Szampanii).
3. Vinya Escude Cava Brut
Winnica: Vinya Escudé
Apelacja: D.O. Penedes
Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello
Cena: 43 PLN
Poprawne wino, choć bez zachwytu. Nieco aromatów miodu i tostów, ale przeważały cytrusy i jabłko. Dość zrównoważone i przyjemne w piciu. Doskonała alternatywa dla najpopularniejszych szampanów.
4. Maset del Lleo Cava Brut
Winnica: Maset del Lleo
Apelacja: D.O. Penedes
Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello
Cena: 42 PLN
To wino na całej degustacji najlepiej trafiało w mój gust – pełne, ambitne, aromatyczne, intensywne, doskonale zrównoważone. Przy tym świeże i kwasowe. Długie i eleganckie. Tak powinien smakować dobry trunek musujący! Dojrzewa w butelce przez 12 miesięcy.
5. Vinya Escude Cava Brut Nature
Winnica: Vinya Escudé
Apelacja: D.O. Penedes
Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello
Cena: 45 PLN
Ta pozycja została natomiast uznana przez przybyłych najciekawszym winem wieczoru. I rzeczywiście owa cava bez dodatku cukru (w liquor de dosage) robiła wrażenie – zwłaszcza nutami migdałów, orzechów i świeżo pieczonego tosta! Zachowywała niezwykłą świeżość i lekkość picia mimo swojej wytrawności.
Zdjęcia butelek pobrane ze strony Vinoli
Jedno po degustacji w Viñoli rzec muszę – cava w pełni zasługuje na tytuł króla win musujących. Produkowana jest metodą tradycjonalną, dokładnie tak samo jak szampan. Powstaje zazwyczaj z lepszych winogron, z większą dbałością o jakość. Ekonomicznie wiąże się to z popytem i kontraktami na dostawy - nie ma tylu hiszpańskich producentów związanych długoterminowymi umowami, którzy musieliby jak szampańscy pobratymcy wyprodukować swoje tysiące hektolitrów choćby nie wiem co (sami Francuzi zwykli mówić o desperackim vin de merde, czyli z gówna🙂 choć dotyczyło to Beaujolais, to w tym wypadku jest podobnie). Miałem okazję degustować kilka bardzo komercyjnych szampanów (m.in. całą gamę Moeta na dwóch szkoleniach, Veuve Clicquot Ponsardin i inne produkty koncernu LVMH, poza tym Mumma i podstawowego Pol Rogera). Szczerze powiem (choć to moja opinia – całkowicie subiektywna) żaden z nich nie może się równać z dwiema ostatnimi butelkami dzisiejszej prezentacji cavy. Ogromne zapotrzebowanie i komercjalizm szampana sprawia, że najczęściej produkowany jest z surowca podłej jakości, skupowanego od każdego rolnika i ogrodnika, który w rejonie Szampanii uprawia jakąkolwiek winorośl. Mam nadzieję, że czasy owej bąbelkowej farsy dobiegają końca i wszyscy:
- po pierwsze zaczniemy pić dobre wina musujące
- a po drugie przestaniemy przepłacać kilkukrotnie za każdą zakupioną butelkę osławionego Francuza.
Za jednego Moeta macie 3-4 butelki dużo lepszej cavy! Po bąbelki do HISZPANII!!
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…