Archiwa tagu: cava

BUBBLE BUD BREAK 2014

Szampan i ostrygi. Tak mijał tegoroczny Bud Break i trudno chyba wyobrazić sobie lepsze rozpoczęcia letniego sezonu winiarskiego. Tym bardziej, że udała się również pogoda – dotychczas Bud Break nierozerwalnie związany był z deszczową aurą! Poranek zresztą wskazywał, że będzie jak zwykle: jest Bud Break – musi padać. Jednak podczas piątkowej degustacji parasol się nie przydał 😉

WP_20140509_013

Czytaj dalej BUBBLE BUD BREAK 2014

Reklamy

Święto na bąble!

Taki już mają los, że służą głównie do świętowania, przy wznoszeniu hucznych toastów i wystrzałach korków. Tym razem i ja powielę ów stereotyp, bo właśnie tak postrzegamy i traktujemy w Polsce wina musujące, spośród których wszystkie zwykliśmy nazywać szampanami (a są nimi tylko nieliczne, pochodzące z francuskiej Szampanii, produkowane według ściśle określonej metody – zwanej tradycyjną bądź szampańską – z zaledwie trzech odmian winogron: chardonnay, pinot noir i pinot meunier).

Wśród win musujących szczególnym sentymentem darzę hiszpańską cavę. I oto ona, przed Wami w postaci wyjątkowej. Czym jednak wznosić toasty za własne małżeństwo, jeśli nie takim bąblem:

wspaniały prezent ślubny (by @Vinola) i jedne z ciekawszych bąbli próbowanych w tym roku.


L’AVI PAU BRUT NATURE  RESERVA COUVEE
Maset del Lleo, D.O. Cava, Hiszpania
@Vinola, 68pln (w sklepie internetowym producenta ok. 80pln!)
otrzymaliśmy w prezencie ślubnym

Długie leżakowanie, przekraczające 30 miesięcy, daje nadzwyczajny charakter i wpływa na intensywność tego wina. Liczne aromaty piekarsko-drożdżowe, obleczone zostały w zapach kory drzewa oraz kasztanów (pieczonych?), a z tła pięknie przebijają się zarówno zielone jak i dojrzałe owoce, ze sporą dawką polnych kwiatów. W ustach także o dojrzałym charakterze i aromatach, równie bogate jak w nosie,  ale jednocześnie eleganckie, nieprzesadzone. Bardzo wytrawne, silnie pieniste, z dużą dozą elegancji. Zachwyca. W takich egzemplarzach cava najlepiej pokazuje, że może bez kompleksów rywalizować z szampanem!

[kawę] poproszę!

Są dwa istotne powody, aby znów zająć się tematem bąbelkowym. Po pierwsze primo, karnawał dobiega końca, a po drugie primo – ustaliliśmy menu na kolację weselną. Zatem otwieramy butelkę od poznańskiego importera, która de facto była podziękowaniem za udany, wspólny event w Galerii Sucholeskiej (wokół tematu moich win z Maroka). Póki co przenosimy się jednak do Hiszpanii, bo prezentowane bąble okazały się na tyle sympatyczne, że choć kilka zdań chcę o nich napisać.

Flor De Raïm Semi Seco to sprytna propozycja podstawowej cavy. Jej pierwsza wielka zaleta to wygląd butelki – czysty, elegancki, estetyczny. Etykieta, która zawsze dobrze się zaprezentuje! Co do samego wina natomiast:

OKO: Czysta, słomkowa, bardzo jasna barwa, z odcieniami zieleni. Bąble ładne, małe i gęste, długo się utrzymują.

NOS: Raczej delikatnej intensywności, do średniego. Zapachy bardzo świeże – limonka, papierówka, woda pomarańczowa, marakuja, woda cedrowa. W tle nutka skórki świeżo tostowanego chleba. Bez szaleństw, ale bardzo poprawnie.

USTA: Aromaty zbliżone do tych z nosa, choć ginie gdzieś posmak tostowy – jest bardzo rześko i owocowo (głównie papierówka i dojrzała brzoskwinia, może ananas). W budowie dominuje świeża i przyjemna kwasowość, za którą goni odczucie słodyczy (dosage był słuszny 😀 )

PODSUMOWANIE: Niegłupia butelka, uczciwa w swoim obliczu i za rozsądne pieniądze (39,00 PLN jeśli dobrze pamiętam). Nie zachwyca, ale też nikogo nie zawiedzie. W razie zapotrzebowania na dobre, acz podstawowe bąbelki śmiało można sięgać (choć osobiście polecam dołożyć dyszkę do Canals Nadal z MineWine).

OCENA: 80-82 pkt

Degustowałem butelkę otrzymaną od importera – KIA ORA.

Bąble na KARNAWAŁ!!!

Ostatni post dotyczący marżowania wina przez polskich importerów wzbudził sporo kontrowersji i ożywioną dyskusję. Do tematu z pewnością powrócę, tym bardziej, że w jego obrębie wraz z Kubą Jurkiewiczem udało nam się porozmawiać z Łukaszem Wojciechowskim, dyrektorem sprzedaży w MineWine, który przedstawił problem ze swojego punktu widzenia – małego importera. W takich właśnie instytucjach osobiście upatruję przyszłego sukcesu wina na polskim rynku. Bo nikomu nie bronię zarabiać, akceptuję i w pełni zdaję sobie sprawę z faktu, że wino musi pracować na siebie. Nie narzekam na żadnego spośród importerów, którzy stosują narzut do 100% na swoje produkty. Moja pretensja (będąca zarazem ostrzeżeniem dla Was jako Klientów) kierowana jest w stronę „starych wyjadaczy” i dużych graczy rynkowych, których ładnie określono „dinozaurami”, stosujących marże od 150 nawet do 300%.

Zanim jednak ciąg dalszy owego problemu, czas na KARNAWAŁ!!! Nie może zatem obyć się bez bąbelków. Tym samym prezentuję kolejną butelkę, którą właśnie od MineWine otrzymałem. Marża zatem ludzka i warto zakup ów polecić, a czego dokładnie możecie spodziewać się we wnętrzu tej hiszpańskiej cavy:

CANALS NADAL BRUT RESERVA

Producent: Canals Nadal

Typ: białe, musujące, wytrawne

Szczepy: Xarel-lo, Macabeo, Parellada

Region: Cava, Hiszpania

Cena: 48 PLN

Dostępne w: Mine Wine

OKO: Jasna  nawet bardzo jasna słomka w kolorze. Bąbelki gęste, małe, szybkie, długo się utrzymują i są w dużej ilości – czyli prawidłowo.

NOS: Wyczuwalne od samego początku wysokiej klasy aromaty o średniej intensywności. Tosty, chleb, skórka pomarańczy i zielone jabłko, placek drożdżowy, lekko podsuszona kora drzewa. Przyjemnie i bardzo pozytywnie, od razu widać dojrzałość i klasę.

USTA: Wspaniałe musowanie, bardzo intensywne, wręcz pienistość. Budowa dobra, z lekko dominującą kwasowością, ale i wyczuwalnym alkoholem i nutą słodyczy oraz goryczki, co przy tym poziomie dojrzałości idealnie komponuje się z aromatami, idealnie zresztą konsekwentnymi do tych z nosa.

PODSUMOWANIE: W tej butelce odnajdziemy wszystko co powinna mieć dobra cava! Zachwyca byłoby słowem zbyt dużym, ale z pewnością sprawia mnóstwo przyjemności. Czuć w niej dłuższe dojrzewanie na osadzie i rękę doskonałego winiarza. Może się równać z niejednym szampanem, przy czym za pewne od wielu francuskich kuzynów wypadnie zdecydowanie lepiej. Na okres karnawału butelka z serii obowiązkowych!

OCENA: 88pkt  i prześwietny stosunek jakości do ceny!

Cava – bąbelkowa degustacja w Viñoli!

Tuż po kolejnej degustacji w poznańskiej Viñoli, w Spocie na Dolnej Wildzie, czas na szybkie sprawozdanie. Zatem zapraszam na spotkanie przy Cavie, która zasługuje na miano króla win musujących, jak niedawno mieliśmy okazję poczytać w Polityce. A jeśli macie ochotę zdegustować kilka butelek, to Viñola powinna być pozycją obowiązkową na liście sklepów.

W tej chwili do dwóch rzeczy mogę się przyznać – po pierwsze miałem nadzieję, że środek lata przyniesie właśnie degustację hiszpańskich win musujących. A po drugie – nie przepadam za bąbelkami w winie:) Ale trunków tak smacznych ja te próbowane dzisiaj – NIE ODMAWIAM!

Przejdźmy zatem do konkretów. Spot wizualnie i atmosferą bardzo sprzyja takim imprezom. Degustacja ponownie wypadła wyśmienicie! Pojawiło się więcej amatorów hiszpańskich win niż ostatnio, a mimo tego całość wydarzenia pozostała kameralna i intymna. Wspominałem już poprzednio, że nie ma nic doskonalszego niż prowadzenie degustacji win przez osobę, która pochodzi z regionu ich produkcji. I tym razem połączenie hiszpańskich butelek i opowieści rodowitego Hiszpana jest kupażem doskonałym! Jedyne co dziś nie dopisało to pogoda – lecz takowym czynnikiem – całkowicie niezależnym i losowym – nie możemy obciążać organizatorów:) Szkoda jednak, bo lampka cavy latem najlepiej smakuje na wolnym wybiegu:p A ogródek w Spocie jest przepiękny i warto z jego uroków korzystać!

Czas zaprezentować menu dzisiejszej degustacji:

1.      Maset del Lleo Blanco Vino de Aguja

Winnica: Maset del Lleo

Apelacja: D.O. Penedes

Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello

Cena: 33 PLN

Rozpoczęło się nieco niewinnie – nie od cavy, a wina które nazwałbym odpowiednikiem frizzante. Lekko musująca butelka z Penedes zaskoczyła kompleksowością i równowagą. Brakło mu nieco aromatów i głębi. Co by jednak nie powiedzieć to bardzo dobrze zrobiony produkt podstawowej półki. Nadaje się doskonale jako aperitif, gdyż nie atakuje przesadną kwasowością. Gdzieś dawało lekką nutkę goryczy, ale da się przeżyć. Idealne na lato – mocno schłodzone do ogródka, na piknik lub jako podwieczorek na tarasie!

2.      Vinya Escude Cava Brut Rosat Nature

Winnica: Vinya Escudé

Apelacja: D.O. Penedes

Szczep: 100% Pinot Noir

Cena: 45 PLN

Bardzo ciekawa (przynajmniej dla mnie) propozycja. Różowa cava, bez dodatku cukru. Bardzo świeża, aromatyczna, pachnąca truskawkowymi landrynkami, nieco słodkawa. W smaku wracają truskawki, pojawiają się owoce lasu. Lekkie wino, łatwe w piciu, o pięknym kolorze i zapachu oraz bardzo przyzwoite i eleganckie w smaku. Produkowane metodą tradycyjną – jak każda cava (patrz szampańską, tyle że nie w Szampanii).

3.      Vinya Escude Cava Brut

Winnica: Vinya Escudé

Apelacja: D.O. Penedes

Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello

Cena: 43 PLN

Poprawne wino, choć bez zachwytu. Nieco aromatów miodu i tostów, ale przeważały cytrusy i jabłko. Dość zrównoważone i przyjemne w piciu. Doskonała alternatywa dla najpopularniejszych szampanów.

4.      Maset del Lleo Cava Brut

Winnica: Maset del Lleo

Apelacja: D.O. Penedes

Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello

Cena: 42 PLN

To wino na całej degustacji najlepiej trafiało w mój gust – pełne, ambitne, aromatyczne, intensywne, doskonale zrównoważone. Przy tym świeże i kwasowe. Długie i eleganckie. Tak powinien smakować dobry trunek musujący! Dojrzewa w butelce przez 12 miesięcy.

5.      Vinya Escude Cava Brut Nature

Winnica: Vinya Escudé

Apelacja: D.O. Penedes

Szczepy: Macabeo, Parellada, Xarello

Cena: 45 PLN

Ta pozycja została natomiast uznana przez przybyłych najciekawszym winem wieczoru. I rzeczywiście owa cava bez dodatku cukru (w liquor de dosage) robiła wrażenie – zwłaszcza nutami migdałów, orzechów i świeżo pieczonego tosta! Zachowywała niezwykłą świeżość i lekkość picia mimo swojej wytrawności.

Zdjęcia butelek pobrane ze strony Vinoli

Jedno po degustacji w Viñoli rzec muszę – cava w pełni zasługuje na tytuł króla win musujących. Produkowana jest metodą tradycjonalną, dokładnie tak samo jak szampan. Powstaje zazwyczaj z lepszych winogron, z większą dbałością o jakość. Ekonomicznie wiąże się to z popytem i kontraktami na dostawy – nie ma tylu hiszpańskich producentów związanych długoterminowymi umowami, którzy musieliby jak szampańscy pobratymcy wyprodukować swoje tysiące hektolitrów choćby nie wiem co (sami Francuzi zwykli mówić o desperackim vin de merde, czyli z gówna🙂 choć dotyczyło to Beaujolais, to w tym wypadku jest podobnie). Miałem okazję degustować kilka bardzo komercyjnych szampanów (m.in. całą gamę Moeta na dwóch szkoleniach, Veuve Clicquot Ponsardin i inne produkty koncernu LVMH, poza tym Mumma i podstawowego Pol Rogera). Szczerze powiem (choć to moja opinia – całkowicie subiektywna) żaden z nich nie może się równać z dwiema ostatnimi butelkami dzisiejszej prezentacji cavy. Ogromne zapotrzebowanie i komercjalizm szampana sprawia, że najczęściej produkowany jest z surowca podłej jakości, skupowanego od każdego rolnika i ogrodnika, który w rejonie Szampanii uprawia jakąkolwiek winorośl. Mam nadzieję, że czasy owej bąbelkowej farsy dobiegają końca i wszyscy:

po pierwsze zaczniemy pić dobre wina musujące

– a po drugie przestaniemy przepłacać kilkukrotnie za każdą zakupioną butelkę osławionego Francuza.

Za jednego Moeta macie 3-4 butelki dużo lepszej cavy! Po bąbelki do HISZPANII!!