Archiwa tagu: Hiszpania

!HOLA BIEDRONKA! czyli dyskontowa Hiszpania

Na oficjalną prezentację nowej oferty Biedronki dotrzeć nie mogłem. Jednak dyskont przysłał 6 butelek do degustacji, które otworzyliśmy w dość sporym gronie, podejmując próbę rzetelnej oceny próbek. Wyniki naszego test panelu znajdziecie poniżej. A krótko przedstawiając sprawę: 50% win jest na poziomie przeciętne lub dobre-, druga połowa mało pijalna. Warto poczytać, co może przynieść nieco przyjemność, żeby później nie wylewać całych butelek. I chociaż obiegowa opinia w blogosferze jest raczej z wydźwiękiem na plus i podkreśleniem, że w tej ofercie nie ma win całkowicie złych, to ja twierdzę nieco inaczej.

DSC_0346

ALVAREZ DE TOLEDO GODELLO LUIS VARELA 2010, Bierzo
Ładny nos, mocno owocowy i przyjemny, o nutach tropikalnych (banan, mango, ananas) dojrzałej brzoskwini (białej), gruszki Williams i cytrusowych. Intensywny i ciekawy. W ustach aromaty się powtarzają, ale są dużo delikatniejsze, całość wydaje się rozwodniona. Struktura ma jeden, poważny problem – wybija się alkohol. Całość jest zbyt delikatna, w towarzystwie nawet lekkiego jedzenia ginie całkowicie. Reszta ok. Przy swojej cenie mógłby to być hit na lato zamiast vinho verde. W lutym to wino ma niewielką rację bytu. 19,99pln to niby nie dużo, ale ja poważnie zastanowię się przed sięgnięciem po kolejną butelkę. Brawo za mało znany szczep z niezbyt popularnej apelacji, tylko czy Klienci są na to gotowi?

DSC_0350

SANTANA TINTO TEMPRANILLO 2010, VDT Castilla
Średni nos o aromacie niedojrzałych owoców i przejrzałej wiśni, właściwie niewiele poza tym. Usta płytkie, krótkie, o nadmiernej kwasowości i alkoholu. Trochę odklejona beczka (raczej wióry i to źle użyte niż dębina z prawdziwego zdarzenia, ale na kontretykiecie dumnie pręży się dębowa beczka), sztuczny aromat kokosowo-maślany. Osobiście odradzam. Za 9,99pln może posłużyć jako dobra marynata do mięsa. Kieliszek szkoda brudzić – jak pić, to ze szklanki

CASA SAFRA RESERVA 2007, Terra Alta
utlenione, wykluczone z oceny podczas panelu.

DSC_0347

ENATE CABERNET SAUVIGNON MERLOT 2009, Somontano
Trochę kiszonki w nosie, mocne śliwki i ciemne owoce. Usta dobrze zrównoważone i solidne, choć dżemowate i przyciężkawe. Nowoczesne wino, naśladujące styl Ribera del Duero. Może się podobać, zwolennikom gatunku nawet bardzo. Dość długie. Za 24,99pln dobra propozycja. Bargain is a bargain!

DSC_0349

CLOS MONTEBUENA RESERVA 2005, Rioja
Dobrze ułożone wino, modernistyczne, ale w dobrym znaczeniu – ładnie wtopiona beczka, wyraźny i całkiem soczysty owoc. Sporo czereśni, wiśni w likierze, poziomek i trochę czekolady, dalej herbata i niceo tytoniu. Usta nieźle skomponowane, ułożone pomiędzy kwasowością, dobrze wtopionym garbnikiem i wkomponowanym alkoholem. Ciężkie, dość wyraziste, choć nie najwyższych lotów. Warte uwagi, w tej cenie, ale zapomnijcie, że to reserva z Riojy.

DSC_0353

MONASTERIO DE LAS VINAS CRIANZA 2008, Carinena
Solidnie zrobione wino, o aromatach dojrzałych owoców, z ładnie wtopioną beczką. Chętnie sięga się po kolejny łyk. Przyzwoita budowa – zrównoważone i całkiem świeże. Finisz nieco krótki. 89 punktów od Parkera to absurd, ale wypić można, nawet ze smakiem, Przy cenie 16,99pln warte zainteresowania. [w kilku recenzjach na innych blogach i portalach doszukano się sporego przykurzenia i zmęczenia czasem tej butelki. mój egzemplarz tego problemu nie wykazywał. pytanie – na ile to moje szczęście, a ile butelek faktycznie ma już problemy, chociażby przez złe przechowywanie, bo zapewne taka jest przyczyna problemu]. 

________________________________________________

Powiem tak – nawet jak na dyskont jest to oferta jakościowa klasy przeciętnej z minusem, a same wina są mało reprezentatywne dla regionów. Wypadają na poziomie akceptowalnym w zestawieniu cena/jakość. Przy okazji zakupów w Biedronce można wrzucić butelkę do koszyka (wiedząc co jest warte uwagi), ale tylko jeśli nie macie czasu jechać/podejść po nic innego. Poza tym etykiety, które sprawiły się względnie dobrze to odgrzewany kotlet z poprzednich promocji hiszpańskich. Nowości wypadają blado.

Próbowane później wina z Roussillon (Domaine Sarda-Malet) zmiotły całkowicie ofertę owada. Były to podstawowe butelki producenta z okolic Perpignan, a w dodatku otwarte już przez 48h! Tyle w kwestii komentarza od autora.

Wina otrzymałem do degustacji od Biedronki, w panelu degustacyjnym wzięło udział 6 osób, oceny były zgodne – zwłaszcza negatywne.

Reklamy

WAKCYJNA BASTA – portfela nie oszukasz!

Przez okres mijających wakacji piłem najróżniejsze wina, poszukując głównie najtańszych (znośnych) butelek białych i różowych. Opróżniłem sporo szkła do 10pln, narażając na szwank własną wątrobę i zmysły organoleptyczne. Próbowałem butelek poniżej 20pln, które aspirowały do miana wakacyjnych przebojów niczym niezapomniane kobiety, które były gorące i lubiły brąz. Dziś jednak, jako ten syn marnotrawny staję przed Wami i mówię wprost – na poznański sposób chciałem oszukać własny portfel i wylałem do zlewu więcej złotówek, niż w winnej postaci byłem w stanie przelać przez własne gardło. Nie zawsze warto oszczędzać. Jeśli chcecie wypić naprawdę tanie wino, którego smak przyniesie Wam na myśl wakacyjne rozkosze, udajcie się (zamiast do dyskontu) do sklepu specjalistycznego. Ewentualnie możecie skorzystać z Winiarni Czarny Kot  na poznańskim Grunwaldzie, na ul. Marcelińskiej. Tam na kieliszek wina domu wystarczy Wam 1euro!

Inne opcje:

Volteo 2011 Verdejo, Sauvignon Blanc
@Biedronka (import własny)
11,99 PLN

To wino pojawia się  w ofercie owada zdecydowanie zbyt późno. Bo mogło zostać hitem kończących się wakacji, a na półkach pojawiło się dopiero w tym tygodniu. Rześkie, świeże, owocowe, przyjemne. Brzoskwiniowo, akacjowe w nosie, w ustach uzupełnione o nuty grejpfruta. Sporo goryczki, która choć nie każdemu będzie odpowiadać, to doskonale gasi pragnienie. Za te pieniądze warto skorzystać!

Vegaval Plata Airen 2011
@Alma (import własny)
16,90 PLN

Lekkie i całkiem znośne wino, o stonowanych, ale czytelnych aromatach owocowych w nosie i ustach. Rządzą cytrusy uzupełnione jabłkiem i lekko kwiatowymi nutami. W budowie przyjemna kwasowość równoważona nieco podwyższonym cukrem resztkowym (choć wino pozostaje wytrawne). Dobrze kryje wady, zwłaszcza po mocnym schłodzeniu. Nic wielkiego, właściwie nawet nic dobrego, ale w upalny dzień ta butelka może posłużyć jako niezły napój orzeźwiający! Lepsze jednak było Verdejo.

Vega del  Cega Rosado 2011, Valdepenas
@Lidl Polska (import własny)
9,99 PLN

Karykatura wina, które da się wypić wyłącznie zmrożone jako zastępnik dla wody, jeśli nie macie jej pod ręką. Smakuje jak rozwodniony kompot malinowy, w nosie aromatów nie czuć w ogóle, a w ustach pojawia się wyłącznie sztuczna malina, pochodząca z równie podłego syropu malinowego z Lidla. Tą butelkę należy omijać szerokim łukiem. Istna katastrofa! Z drugiej strony, czego można spodziewać się po winie za dychę w Polsce. Cud, że udało się przełknąć choć łyk!

____________________________________________________________

Nie będę wysnuwał zbyt daleko idących wniosków z moich wakacyjnych niesmaków. Ale powiem wprost – portfela nie da się oszukać, a wybitnej jakości nie dostaniemy w dyskoncie czy na dolnej półce marketu. Sprawiające rzeczywistą przyjemność wina swoje muszą kosztować, a najłatwiej znaleźć je w sklepach specjalistycznych i pośród własnego importu najlepszych sieci delikatesowych (przy czym pierwsza opcja i tak jest pewniejsza!). Wierzcie mi – jedna butelka za 30-50pln dobrego białego lub różowego wina jest warta więcej niż 4 wylane flaszki po średnio 15pln. Straciłem czas i zapał do kolejnych poszukiwań. Zatem na koniec sezonu wakacyjnego polecam wizytę u lokalnego importera – wyjdzie taniej i zdrowiej 🙂

Vina Jokin Crianza 2006

Hiszpania potrafi zaskakiwać, Navarrę od dawna traktuję jako jeden z najlepszych regionów winiarskich świata, ale żeby takie rzeczy! I to za tak niewielkie pieniadze!? To już lekka przesada – gdybym miał wybierać wino roku pod względem stosunku cena/jakość, to macie je poniżej:

Vina Jokin Crianza 2006

typ: czerwone, wytrawne, średniej ciężkości
region: Navarra, Hiszpania
producent: Bodegas Marques de Montecierzo (Bodegas Emergente)
szczepy: tempranillo, merlot, cabernet sauvignon
rocznik: 2006
dojrzewanie: 12m-cy dąb francuski i amerykański
cena: 23pln
importer: Wina Konesera

ocena: 4 

Barwa ciemna, wciąż ze sporą ilością fioletowych refleksów. W nosie zaczyna bardzo owocowo (truskawka i malina, trochę porzeczek), później pojawiają się nuty pestkowe (wiśnia), korzenne oraz herbaciane i w końcu tytoniowe. W ustach podobnie – najpierw sporo owocu, następnie nieco pestek z wiśni, później przyprawy, aż wreszcie owocowy tytoń i odrobina delikatnie palonej kawy. Kwasowość doskonale ułożona i świetnie skomponowana, alkohol towarzyszy delikatnie i w ogóle nie wybija się ze struktury, taniny wydają się miękkie, choć są wyraźnie wyczuwalne, w pakiecie dochodzi beczkowa dojrzałość z nutą goryczy. Wino sprawuje się fantastycznie, zwłaszcza przy kwocie na paragonie. To absolutny hit jakości w stosunku do ceny! W dodatku jest idealnie dojrzałe i przez najbliższy rok zdecydowanie należy otwierać butelki z 2006!

Wino pochodzi z portfolio mojego pracodawcy, ale do testów kupowałem je samodzielnie, z niewielkim rabatem. Ocena dwuosobowa – naprawdę warto.

Poważne zaczerwienienie #2

<————- pierwsza część recenzji

Zanim zaczniemy rozprawiać o najbardziej oczekiwanym winie wieczoru, wybierzemy się w krótką podróż na Majorkę. Któż mógł pomyśleć, że z owej wakacyjnej destynacji, przyjdzie nam degustować wino tak potężne i niespotykane! Anima Negra AN 2007 (z lokalnych szczepów callet, manto negro i fogoneu) od samego początku zaatakowało silnie beczkowo-dymnym aromatem, przypominającym grillowaną w boczku śliwkę oraz popiół z ogniska. Z czasem wino przechodziło (zarówno w ustach jak i nosie) w posmak prażonych owoców oraz korzenno-kawowy. Ciężkie – mocno alkoholowe (14%), ze sporym odczuciem słodyczy i wyraźną taniną. Posmaku nie można pozbyć się z ust. Do krojenia nożem – niesamowity ekstrakt i mięsistość. Raczej dla fanatyków gatunku, ale zrobione genialnie. 92pkt za 182pln.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Przejdźmy do owej perełki, na którą wszyscy pewnie czekają – Stefano Accordini Amarone della Valpolicella Vigneto il Fornetto 2004 (495pln). Krótko, bo nie ma sensu przeciągać. Cudowne. Pełne, mięsiste, z niekończącym się finiszem, szlachetnym bogactwem aromatów (wśród których dominuje likierowa wiśnia, owocowy tytoń, kakao i migdałowo-korzenne posmaki). Idealna wręcz równowaga i nieopisana głębia smaku. Wspaniałe z gorzką czekoladą. Pierwsze wino, przy którym zastanowiłem się nad oceną maksymalną. Finalnie – 98pkt. Cena niestety zaporowa.

Jest jednak rozwiązanie, aby poczuć skrawek uniesień wypełniających dionizyjskie superego bez rujnowania portfela jak w powyższym przykładzie, a nazywa się Le Bignele Valpolicella Classico Superiore Ripasso 2009 (ok. 65pln). To wino jest doskonałym wstępem do Amarone – cudownie aromatyczne, intensywne, wyraziste, świetnie ułożone. Aromaty wiśniowe przeplatają się z migdałami, owocami lasu i  posmakiem rodzynek w czekoladzie. Najlepszy stosunek jakości do ceny podczas całej degustacji. Naprawdę świetne wino, a ocena i dokładniejszy opis tej butelki pojawi się na blogu w osobnym wpisie (ale zasługuje na ok. 90pkt). Tak samo jak poprzednią butelkę można je śmiało łączyć z gorzką czekoladą.

A na koniec nie dość, że zjedliśmy nieco fantastycznego roqueforta, to zapiliśmy go cudownym Le Bignele Recioto Della Valpolicella Classico 2009 (ok. 130pln). Świetny słodziak z podsuszanych gron, z likierem wiśniowym i rumowymi elementami w aromatach. Do tego przyprawy korzenne (zwłaszcza cynamon), czekolada ze świeżo paloną kawą i cały zestaw konfitur z ciemnych i czerwonych owoców. Fantastyczna butelka na 94pkt.

Tak zaprezentowały się wina – a do kompletu fantastyczna atmosfera, wspaniali ludzie zebrani wokół owych win i genialny prowadzący (Mario tak trzymaj!). Całość trwała ponad 4 godziny i nawet przez minutę nie było nudno! Imprezy tego typu w MineWine nie są tanie, ale opłaca się wydać trzycyfrową kwotę, aby przepić owe cuda z doskonałym komentarzem.

Ta degustacja to jeden z moich najlepszych wydatków winiarskich tego roku! POLECAM!

Poco a Poco – Spanish English Dictionary

Na ciepłe dni lubię pewien specyficzny rodzaj czerwonego wina, zwłaszcza do samodzielnego picia – młode, świeże trunki, produkowane bez użycia beczki lub z niedługim leżakowaniem. Garbnik powinien być miękki i niezbyt mocny, kwasowość dość wyraźna, owoc szczery i niczym nie przytłumiony.

Takie właśnie jest Poco a Poco, którego ostatnio próbowaliśmy na „ogródku” La Rambli. Siedząc przy Wodnej, jednej z uliczek odchodzących od Starego Rynku w Poznaniu, obserwując przechodniów, raczyliśmy się tym delikatnym winem. W aromatach głównie jogurt wiśniowy, trochę czereśni i jagód oraz nuta ostrzejszych przypraw. Odrobinkę grzał w gardziel alkohol, ale wystarczyłoby je schłodzić 2 stopnie mniej, aby uzyskać idealny efekt. To wino z pewnością pasuje do wczorajszego „lekkiego” zwycięstwa nad Irlandią (4:0!) i świetnie nada się do meczu Anglia vs. Hiszpania, jeśli takowy w ogóle nastąpi podczas EURO 2012! Niewymagający trunek do codziennego picia, wart ceny na paragonie.

popijając wino „na ulicy” nadal można wzbudzić sensację w Poznaniu:)

Poco a Poco 2010
Castilla y Leon, tempranillo
@La Rambla
29pln na wynos, 10pln za kieliszek, 43pln butelka na miejscu

p.s. Fantastyczny bajer pojawia się na etykiecie tego wina – to słownik hiszpańsko-angielski, prezentujący kilka podstawowych zwrotów i idiomów. Przypuszczam, że dla „permanentnie relaksującej się przy winie południowej nacji”, to jedna z najlepszych metod nauki!

Cuvi – nowa odsłona

Czasem jest tak, że proste wino wychodzi genialnie. I tak właśnie prezentował się 2009 rocznik Cuvi Tinto Roble od Grupo Yllera. Tymczasem na Fiesta del Vino oraz dziś, w domowym kieliszku, miałem okazję spróbować nowego, 2010. No i jest trochę klapa w porównaniu z poprzednikiem.

CUVI TINTO ROBLE
typ: czerwone, wytrawne, młode, średnio ciężkie, krótko beczkowane
region: Castilla y Leon (VDT), Hiszpania
producent: Grupo Yllera
rocznik: 2010
szczep: 100% tempranillo
cena: 33PLN
importer: Vinola

Głównym problemem nowego rocznika Cuvi jest fakt, że struktura przykrywa większość aromatów w ustach. Owszem czuć trochę wiśni (zarówno miąższ jaki i pestka), truskawek (przegotowanych) oraz lekkie nuty waniliowe. Ale wszystko przykrywa odrobinę nadmierna kwasowość oraz zupełnie nieułożony garbnik. Można je trochę schłodzić, aby nie wybijały się nadmiernie owe elementy czy dość ciepły alkohol. Wino jest dobre, na pewno warte swojej ceny, ale nie wzbudza już takiego zachwytu jak poprzednik. Mamy zatem kawał porządnej roboty winiarskiej z serca Hiszpanii, wino dość mocne, ciepłe i zdecydowane, ale czegoś mu brakuje. Może jak poleży pół roku, to jeszcze zyska. Zobaczymy! Nadal je polecam, bo w tej cenie bije na głowę niejednego rywala 🙂